czwartek, 31 marca 2016

Z ostatniej chwili

Dzisiaj otrzymałam taką oto przesyłkę z księgarni Gandalf:
Otworzyłam... koperta...
W kopercie trzy przecudnej urody magnesy na lodówkę...
dalej w kopercie: brasoletka silikonowa, podkładka pod kubek, próbka perfum i kupon rabatowy.
Pod kopertą pudełko na drugie śniadanie...
List, który rozjaśnił zaistniałą sytuację. Okazało się, że moja recenzja została wyróżniona.
Na spodzie znajdowała się genialna podkładka pod mysz.
Wielka radość :) Stwierdzam, że jednak najbardziej cieszą prezenty, na które nie czekamy.



Podsumowanie marca w wyzwaniach

Marzec w Wyzwaniu Bibliotecznym

W marcu wynik mamy trochę gorszy niż w krótszym lutym, ale wierzę, że będzie coraz lepiej. Cieszę się, że mimo zmiany adresu i prowadzącej, Wyzwanie nadal żyje i ma się całkiem dobrze. Oby tak dalej :)


Wszyscy przeczytaliśmy 37 książek. Gratuluję wszystkim :)

Jesteście ciekawi pewnie, kto ile przeczytał. Oto Wasze wyniki:

  • ·        Doomisia – 1
  • ·        Joly_fh – 10
  • ·        Marta – 5
  • ·        Mea Culpa - 6
  • ·        Monalisap – 5
  • ·        Monweg – 4
  • ·        Sylwia – 6

Na szczególną pochwałę zasługuje Joly_fh, która przeczytała już 22 książki. Tuż za nią są: Monalisap - 14, Sylwia - 13 i Martucha - 12 książek. Gratuluję dziewczyny :)

Dokładne zestawienie z tytułami w zakładce Wyzwanie Biblioteczne 2016

Bardzo ułatwi mi wpisywanie Waszych osiągnięć, gdy zastosujecie taki schemat zapisu: Wariant, tytuł, autor i link do recenzji.


Zapraszam do przyłączenia się do zabawy. Czekamy właśnie na Ciebie!


Marzec w Wyzwaniu Czytamy klasyków

Marzec śmignął mi tak szybko, że nawet nie zdążyłam go zauważyć. Czy Wam też tak zasuwa czas? Czytanie klasyków wychodzi nam średnio i cały czas zastanawiam się, czy jest sens dalej ciągnąć to wyzwanie. Ale na razie nie rezygnuję.

A w marcu jak w garncu i udało nam się przeczytać 3 klasyki: Izabela Łęcka – Ziele na kraterze Melchiora Wańkowicza; Sylwia – Flecista Halldóra Kiljana Laxnessa; ja – Zagubiony autobus Johna Steinbecka.


Szczegółowy spis wszystkich książek przeczytanych w ramach wyzwania od początku jego trwania w zakładce Wyzwanie Czytamy klasyków

Po raz kolejny zapraszam wszystkich zainteresowanych (choć nie mam zbyt wielkich nadziei), nawet tych, którzy tylko od czasu do czasu czytają klasyki. Im nas jest więcej, tym przyjemniej. Nie ma kar, nie wykreślam z listy, czytanie ma być wszak przyjemnością. Można się zgłosić w każdej chwili w zakładce Wyzwanie Czytamy klasyków.

Bardzo ułatwi mi wpisywanie przeczytanych przez Was książek, stosowanie następującego szablonu: Tytuł, autor i link do recenzji. Z góry bardzo dziękuję.

Linki przeczytanych książek umieszczajcie w zakładce Wyzwanie Czytamy klasyków.

W razie wątpliwości, pisz do mnie – monweg@wp.pl

Czytelnicze podsumowanie miesiąca

Uciekło mi te 31 dni, nawet nie wiem kiedy. Chyba faktycznie się zaczytałam. Marzec odmienia wiatry, deszcz miesza z pogodą, więc nie dziw, jeśli starzy czują go ze szkodą. Oj, i ja zaczynam odczuwać łamanie w kościach.

A teraz to, co udało mi się przeczytać  w marcu:
 Wyspa skazańców  Klaśnięcie jednej dłoni  Zagubiony autobus  Odpływ
 Niezawinione śmierci Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek 1. Miłość - Gardell Jonas
Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej  China shipping  Stoję, czuję się świetnie Seria w ciemność
 Smakowita piętnastka Żniwa zła Pętla Siostrzyca
Wieczna Sekret zegarmistrza - Kosin Renata Kuracja samobójców Komornik - Gołkowski Michał
Uwikłani. Obsesja

W wyzwaniach natomiast wygląda to następująco:
·         52 książki w 2016 – 19
·         ABC czytania – 8
·         Celuj w zdanie – 9
·         Czytam fantastykę – 3
·         Czytam opasłe tomiska – 10 = 4203 strony
·         Czytam Young Adult – 3
·         Czytam zekranizowane książki – 4
·         Czytamy klasyków – 1
·         Czytamy literaturę skandynawską – 2
·         Cztery pory roku – 0
·         Dziecinnie – 2
·         Gra w kolory – 0
·         Grunt to okładka – 2
·         Historia z trupem – 14
·         Kiedyś przeczytam 2016 – 7
·         Klucznik – 15
·         Kryminalne wyzwanie – 3
·         Mini czelendż 2016 – 1
·         Motyw zdrady w literaturze – 14
·         Najpierw książka, potem film – 4
·         Pod hasłem 2016 – 14
·         Polacy nie gęsi – 2
·         Projekt nobliści – 1
·         Przeczytam 100 książek w 2016 roku – 19
·         Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 44,1 cm
·         Reading Challenge 2016 – 19
·         Rosyjsko mi! – 0
·         W 200 książek dookoła świata – 19
·         Wielkobukowe wyzwanie – 10
·         Wyzwanie biblioteczne 2016 – 4


Jak widzicie nikt nie jest doskonały. Nie udało mi się zaliczyć wszystkich wyzwań. Przeczytałam 19 książek, co daje 6199 stron, a ten wynik przekłada się na prawie 200 stron dziennie. Sama pobijam swoje własne rekordy. Zastanawiam się jak długo jeszcze tak wytrzymam. Kiedyś musi nastąpić zmęczenie materiału…

Zamieściłam kolejny wpis z cyklu Na celowniku monweg.

Ciekawskich zapraszam do poznania mnie bliżej > tutaj

Jak co miesiąc chętnych zapraszam do przyłączenia się do facebookowej grupy Czytamy prozę amerykańską.

Pochwalcie się jak Wam minął marzec. Jakie są Wasze wyniki czytelnicze? A może ktoś przeczytał tę samą książkę co ja i podzieli się swoimi spostrzeżeniami. 

środa, 30 marca 2016

Stephanie Plum. Smakowita piętnastka - Janet Evanovich

Autor – Janet Evanovich
Tytuł – Smakowita piętnastka
Tytuł oryginału – Finger Lickin’Fifteen
Seria – Stephanie Plum
Przekład – Dominika Repeczko
ISBN 978-83-7964-130-7

Przepis na katastrofę: Znany kucharz Stanley Chipotle przyjeżdża do Trenton, aby wziąć udziału w konkursie kulinarnym i traci głowę - dosłownie. Dodaj przyprawy: Lula jest świadkiem przestępstwa. Podkręć ogień: Milion dolarów nagrody dla każdego, kto dostarczy informacji pomocnych w schwytaniu zabójców. Zamieszaj: Lula rekrutuje łowczynię nagród Stephanie Plum, aby szybciej znaleźć morderców i zgarnąć forsę. Dodaj tajny składnik: Babcia Mazurowa. Tyle w temacie. Doprowadź do wrzenia: Stephanie Plum dostaje również zlecenie od Komandosa. Ma wyśledzić zdrajców, którzy starają się doprowadzić do bankructwa jego agencję ochrony. Tym razem zniszczeniu ulegają co najmniej 4 samochody, w tym dwa Komandosa.
Smakowita piętnastka to moje trzecie spotkanie ze Stephanie Plum. Nie żałuję ani jednej przeczytanej strony, szkoda tylko, że nie mogę przeczytać więcej. Przy lekturze kolejnej części bawiłam się świetnie. Było mi potrzebne takie oderwanie po dwóch wcześniejszych powieściach. Mimo, że nie czytam regularnie, nie sądzę, abym coś ważnego straciła. Każda książka skupia się na innym problemie, innym śledztwie. Nawet jeśli coś mi umknęło, to nie zdaję sobie z tego sprawy i mam nadzieję kiedyś, w przyszłości, przeczytać całą serię.

W sumie już napisałam, co się będzie działo, a uwierzcie mi, dziać się będzie dużo i intensywnie. Janet Evanovich przyzwyczaiła swoich czytelników do dużej porcji humoru i przyznam, że i tym razem uśmiech błąkał mi się po ustach. Sama Stephanie potrafi się władować w taką kabałę, że szkoda gadać. Babcia Mazurowa, moja ulubiona bohaterka z tej serii, jest niesamowita. Jestem ciekawa, skąd wziął się pomysł na wykreowanie takiej postaci. Może babcia Evanovich stała się pierwowzorem babci Mazurowej.
Otworzyłam drzwi dla skurwysynów i weszłam do środka. Drzwi zamknęły się za mną, zamigały czerwone, zielone, niebieskie i białe światła stroboskopowe, z głośników ryknął hip-hop. Otworzyłam następne drzwi. Szafa. Złapałam za klamkę kolejnych i kościsty facet o szalonych oczach i wełnistych włosach, odziany w za duże portki i buty, podniósł do ramienia karabin i wycelował we mnie.
Smakowita piętnastka to akcja, zawrotne tempo i, jak wcześniej napisałam, mnóstwo dobrego humoru. Niektórzy na pewno będą się zaśmiewać do łez. Ja jestem trochę bardziej powściągliwa, ale to nie znaczy, że się nie śmiałam. Seria, która nie ma końca? Jeżeli tylko Janet Evanovich się nie wypali i cały czas będzie trzymała taki poziom, to dla mnie cykl o Stephanie Plum może mieć i pięćdziesiąt części.
Komandos jest mistrzem samokontroli. Potrafi na zawołanie spowolnić własne tętno, przejść obok piekarni i nie poczuć pokusy. Pozornie wydaje się, że nie ma żadnych emocji. Można się jedynie domyślać, co tam szaleje w jego wnętrzu. Ja już zdążyłam się nauczyć, że najbardziej niebezpiecznym Komandosem jest Komandos śmiertelnie spokojny. A teraz był bardzo spokojny, jeśli nie liczyć palców zaciśniętych na moim nadgarstku.
Taka samodyscyplina niejednokrotnie przydałaby się Stephanie. Niestety, kobieta bardzo często idzie na żywioł i różnie na tym wychodzi. Na całe szczęście może liczyć na pomoc Komandosa, który niejednokrotnie wyciągał ja z różnych opresji.

Zadziwiające jest to, że taka długa seria jest tak bardzo popularna. Powieści o trochę zwariowanej Stephanie Plum sprzedają się jak świeże bułeczki i okupują pierwsze miejsca list bestsellerów. Odpowiedź może być tylko taka: książki te są po prostu bardzo dobrze napisane, a dzięki komediowej stronie czytają się lekko i przyjemnie. Idealne na każdą porę roku. Potrafią rozchmurzyć nawet ponuraka. Polecam.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:

poniedziałek, 28 marca 2016

Niezawinione śmierci - William Wharton

Autor – William Wharton
Tytuł – Niezawinione śmierci
Tytuł oryginału – Wrongul Deaths
Przekład – Janusz Ruszkowski
Dom Wydawniczy REBIS
ISBN 83-7120-673-9

Niezawinione śmierci to powieść autobiograficzna, w której William Wharton opisał przeżycia związane z tragiczną śmiercią swojej córki, zięcia i dwóch wnuczek. Autor dzieli się z czytelnikami rozpaczą, gniewem i poszukiwaniem sprawiedliwości. Jest to opowieść o afirmacji życia, które niesie ze sobą radość miłości i ból rozstania, i o pogodzeniu się ze śmiercią, o duchowej przemianie i głębokim zrozumieniu naszych zmagań z codziennością.
Te kilka zdań wystarczyłoby za całą recenzję. Muszę przyznać, że bardzo trudno jest mi pisać o tej książce. Równie trudno było mi ją czytać. Nie dlatego, że jest napisana źle, czy jakimś trudnym do zrozumienia językiem. Czytało mi się ją trudno dlatego, ponieważ jest bardzo osobista i każda emocja, wyzierająca z tej historii, mocno mnie dotykała, mimo że nigdy nie przeżyłam takiej tragedii. I obym nigdy nie musiała…

Powieść podzielona została na trzy części, a każda z nich jest opowieścią o czymś innym. Pierwsza, Kate, pokazuje nam jaką kobietą była pierworodna córka Whartona. Jak cudowną i kochającą była matką i córką. Jest napisana z punktu widzenia Kate i to ona jest narratorką. W skrócie opowiada o swoim życiu. O trudnych wyborach, nieudanym małżeństwie, trudnościach i w końcu o odnalezienie szczęścia, którym stał się drugi mąż Bert. O narodzinach dwóch cudownych istot, ich córeczek. Aż do momentu gdy ich szczęśliwe życie zostaje gwałtownie przerwane.
Zgromadziłem tyle pierwszo-, drugo- i trzeciorzędnych dowodów, ile potrafiłem. Żywię nadzieję, że wydarzenia tu opisane nigdy już się nie powtórzą. Nie oczekuję ani nie proszę, żebyście wy, czytelnicy, dali wiarę temu niezwykłemu objawieniu, które zostało mi udzielone. Opowieść o nim stanowi tylko fragment całości tego przerażającego, iście diabelskiego doświadczenia.
Druga, Will, skupia się na otrzymaniu wiadomości o tragedii i o przeżywaniu na swój sposób żałoby. Tutaj Wharton jest narratorem i opisuje reakcję swoją i innych osób po wypadku. Tę część najbardziej się przeżywa. Czytałam ze ściśniętym gardłem, bo łzy zbierały mi się w oczach. Żałoba i pogrzeb. Dwie duże trumny i dwie maleńkie, a w nich szczątki ofiar, które jeszcze niedawno były kochanymi i szczęśliwymi osobami.

W trzeciej części, Ugodzie, William Wharton opisuje walkę z wymiarem sprawiedliwości. Czytając Ugodę zaciskałam pięści, byłam po prostu sfrustrowana i wściekła. To właśnie ta część wywołuje największe emocje, które targają czytelnikiem podczas lektury. Jesteśmy równie bezsilni i bezbronni, jak autor tej książki. Bezduszne i nieczułe sądownictwo, które opiera się nie na ludzkim życiu, tylko na kolejnych bezsensownych paragrafach.
Nie chciałem, aby moja książka stała się książką zażaleń, z wyjątkiem sytuacji, kiedy było to konieczne dla objaśnienia konkretnych wydarzeń i związanych z nimi przeżyć. Zdaję sobie sprawę, że każdy rodzaj międzyludzkiej komunikacji jest ułomny. Nawet jeżeli próbujemy powiedzieć prawdę.
Uważam, że nie da się ocenić takiej powieści. Wharton zostawił w niej zbyt dużo z siebie.  Niektórzy zarzucają mu brak empatii i emocji. Nie zgadzam się z tym. Czułam, jakby prawie każde zdanie krzyczało do mnie ze stron tej książki. Każdy z żałobą radzi sobie inaczej. Ta powieść, moim zdaniem, stała się rodzajem terapii, którą Wharton sam sobie zafundował. Mam nadzieję, że to poskutkowało.

Niezawinione śmierci to książka mądra, ważna i budząca skrajne emocje, od żalu do wściekłości. To moja druga powieść Whartona i druga, która wstrzeliła się w mój gust czytelniczy i moją estetykę. Powieść jest napisana świetnie, czyta się rewelacyjnie i mimo bardzo trudnego tematu, bardzo szybko. Gorąco polecam nie tylko miłośnikom prozy Williama Whartona.

Książka bierze udział w wyzwaniach:

sobota, 26 marca 2016

Życzenia

Wesołego Alleluja!


Zdrowych, radosnych Świąt Wielkiej Nocy,
suto zastawionego stołu,
dużo wody w poniedziałek,
bogatego zająca i jak najmilszych spotkań
w gronie rodziny i przyjaciół.

czwartek, 24 marca 2016

50 faktów o mnie

Zabawę blogową 50 faktów o mnie zapoczątkowała Dominika z bloga recenzje Ami. Od jej wpisu minął miesiąc i zauważyłam na kilku blogach podobne notki. Postanowiłam więc przyłączyć się i również, zamiast fotografii, umieścić kilka prawd o sobie. Zapraszam do lektury J
  1. Jestem rodowitą kaliszanką, z dziada pradziada
  2. Urodziłam się jako jedno z bliźniąt.
  3. Tego samego dnia i miesiąca: urodzili się m.in. Anna Jagiellonka, George Sand, Sydney Pollack, Liv Tyler; umarli – Bolesław Wieniawa-Długoszowski, Marlon Brando, Robert Mitchum;  założony został Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk”, rozpoczęła się bitwa nad Sommą, zniesiono niewolnictwo w Surinamie, a Burundi i Rwanda uzyskały niepodległość.
  4. W dniu, którym przyszłam na świat Julio César Méndez Montenegro został prezydentem Gwatemali, a NASA wystrzeliła sondę księżycową Explorer 33.
  5. Jestem zodiakalnym Rakiem.Znalezione obrazy dla zapytania rak znak zodiaku symbol 
  6. Zamiast żłobka uczęszczałam, a raczej byłam prowadzona do przechowalni sióstr Nazaretanek.
  7. Nienawidzę brukselki (wstrętne małe kapustki), zimnych nóżek, salcesonu i golonki.
  8. W przedszkolu miałam swoją bandę, a urzędowaliśmy w gęstych krzakach. Gdy mnie odbierano z reguły byłam brudna, podarta i podrapana.
  9. W  szkole podstawowej miałam pewien incydent, gdy stworzyliśmy na wzór NSZZ Solidarność, NSZU Niepewność (Niezależny Samorządny Związek Uczniowski). Było trochę szumu, dywanik u dyrektora i obniżenie oceny za zachowanie.
  10. Brzydzę się kłamstwem.
  11. Kolekcjonuję słonie i mam ich prawie czterysta. Ciekawe jest to, że się nie powtarzają. Wszystkie są dla mnie równie ważne, ale moimi ulubionymi są słonie: z alabastru, z piasku i z niebieskiej glinki, przywieziony z Lanzarote.
  12. Pasjami pochłaniam jabłka, gatunek nie jest ważny, mają być twarde i soczyste.
  13. Mam całkiem pokaźną biblioteczkę, około 2000 woluminów. Obecnie jest podzielona, ze względu na brak miejsca. Lwia część znajduje się u moich teściów.
  14. Nie lubię chamstwa.
  15. Od dwudziestu dwóch lat jestem na rencie.
  16. Lubię filmy Woody'ego Allena, Christophera Nolana i Quentina Tarantino.
  17. Nie wyobrażam sobie świata bez dźwięków. Słucham dużo muzyki filmowej i klasycznej.
  18. Mam ciemno-brązowe, krótkie włosy (obecnie bardziej siwe, ale od czego jest farba).
  19. Moje oczy również mają kolor brązowy.
  20. Mam przekłute uszy i noszę 2 pary kolczyków (4 dziurki).
  21. Prawie nie robię makijażu, no chyba, ze na wielkie okazje. Natomiast prawie zawsze staram się mieć pomalowane usta i paznokcie.
  22. Ponieważ jestem wysoka (176 cm) nie noszę obcasów.
  23. Uwielbiam kryminały Agathy Christie, a najbardziej te z Herkulesem Poirot.
  24. Jestem uzależniona od kawy. Bez kubka małej czarnej rano, nie żyję J
  25. Mam bardzo nieładny nałóg – palę papierosy. Co prawda czasami robię sobie przerwy, ale rzucić definitywnie jakoś nie mogę.
  26. Czytam słuchając muzyki.
  27. Od kilku lat używam okularów, zarówno do chodzenia, jak i do czytania.
  28. Przepadam za bajkami i baśniami, dzięki temu czuję się młodsza, a może po prostu w każdym z nas jest coś z dziecka.
  29. Lubię piwo i wytrawne czerwone wino. Nie pogardzę wermuthem, koniaczkiem i whisky.
  30. Moim ulubionymi kwiatami są frezje, róże, fiołki i stokrotki.
  31. Wyczekuję z niecierpliwością na kolejny sezon serialu produkcji HBO Gra o tron według prozy George’a R.R. Martina.
  32. Uważam, że jedną z najlepiej zekranizowanych powieści jest trylogia Władca Pierścieni na podstawie powieści  J.R.R. Tolkiena.
  33. Czytam około 4-6 książek tygodniowo.
  34. Moją ulubioną zupą jest pomidorówka.
  35. Mam słabość do Seana Connery'ego, Johnny'ego Deppa, Leonardo DiCaprio i... Moniki Bellucci.
  36. Nie przepadam za poradnikami i książkami kucharskimi. Sama muszę zawsze się przekonać na własnej skórze czy coś mi się uda, czy coś do czegoś pasuje. Eksperymentuję.
  37. Prawie nie czytuję romansów, chyba że jest to klasyka.
  38. Jestem bardzo dorosłą fanką Harry’ego Pottera. Ta seria podbiła moje serce, gdy czytałam swojemu synowi i tak już zostało. 
  39. Nie lubię kobiet – choinek. Sama na co dzień noszę tylko jeden pierścionek i kolczyki.
  40. Moją najlepszą przyjaciółką była moja mama.
  41. Mam siedem lat starszą siostrę.
  42. W ubiegłym roku obchodziliśmy z mężem srebrne gody.
  43. Potrafię być szczera do bólu (i rzadko kiedy okazuje się to zaletą).
  44. Do niedawna miałam pieska, mieszańca o imieniu Mailo. Niestety półtora roku temu nas opuścił.
  45. Lubię landrynki  owocowe, a najlepiej jak będą kwaskowe.
  46. Nie znoszę prasowania, zmywania i mycia okien.
  47. Nie jestem pedantyczna, w twórczym nieładzie najlepiej mi się myśli.
  48. Najczęściej noszę srebrną biżuterię.
  49. Moim ulubionym ciastem jest sernik. Każdy sernik, może być na zimno na ciepło, z serka homogenizowanego czy z krajanka, obojętnie.
  50. Na zakończenie zdradzę największą tajemnicę – jestem czarownicą.
Znalezione obrazy dla zapytania czarownica

Muszę przyznać, że wcale nie tak łatwo napisać pięćdziesiąt faktów o sobie. Nie wierzycie? Sami spróbujcie! A jak już napiszecie i opublikujecie, to zapraszam do zostawiania linków pod tym postem lub pod postem Ami.

środa, 23 marca 2016

Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek, 1. Miłość - Jonas Gardell

Autor – Jonas Gardell
Tytuł – Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek, 1. Miłość
Tytuł oryginału – Torka aldrig tårar utan handskar, 1. Kärleken
Seria – Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek
Przekład – Katarzyna Tubylewicz
Grupa Wydawnicza Foksal/Wydawnictwo W.A.B.
ISBN 978-83-280-0844-1

Okładka książki Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek. Miłość
Sierpniowy dzień minął bez jednej chmury na niebie, ale przez zamknięte okna izolatki lato nie przedostaje się do środka.
Wychudzony mężczyzna w łóżku jest bardzo zmieniony przez zaawansowanego mięsaka Kaposiego. Zostało mu już tylko kilka dni życia.
Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek jest bardzo ważną trylogią w dorobku Jonasa Gardella. Tak ważną, jak ważna jest walka z chorobą, która co roku zbiera obfite żniwo na świecie – AIDS. Akcja powieści osadzona jest w latach osiemdziesiątych XX wieku w Szwecji. Wtedy nie wiadomo było jeszcze, czym jest ta straszna, wyniszczająca organizm choroba. Wówczas zanotowano pierwsze zachorowania i zaczęto głośno mówić o dżumie gejów. Wszystko zaczęło się w Stanach Zjednoczonych, ale bardzo szybko odkryto, że chorzy są wszędzie. Z początku nie przejmowano się tym za bardzo, a jak walczyć z AIDS odkryto znacznie później. Gdy ktoś zachorował w latach osiemdziesiątych czy dziewięćdziesiątych, praktycznie nie było dla niego ratunku.
Nagie białe wnętrza, ciężko chorzy, umierający pacjenci bez nadziei na przeżycie, którymi zajmuje się personel w gumowych rękawiczkach, maseczkach ochronnych i żółtych fartuchach (…) Z wysokiego komina krematorium wydobywa się dym. To, co się tu dzieje, jest tak zupełnie niepojęte. Zaledwie parę miesięcy temu twierdził, że to tylko bzdury wymyślone przez pańcie moralizatorki, żeby ich wszystkich przestraszyć i zagnać z powrotem do szafy.
W książce Gardella poznajemy historię dwóch młodych mężczyzn: Benjamina i Rasmusa. Przeżywamy z nimi ich dzieciństwo… pierwsze zauroczenia i uczucie. Muszę przyznać, że tak jeden, jak i drugi młody człowiek był bardzo mocno związany z rodziną, a szczególnie z matką. Rasmus pochodzi z małej miejscowości i musiał zawsze ukrywać swą inność. Benjamin mógłby się czuć bardziej anonimowo, bo pochodzi ze Sztokholmu, ale jest świadkiem Jehowy, a homoseksualizm jest w tej wierze na cenzurowanym.

Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek to bardzo mądra książka. Książka dla każdego, nie tylko dla środowiska homoseksualistów. Każdy człowiek bez względu na kolor skóry, pochodzenie, wiarę czy orientację seksualną zasługuje na szacunek. Nikt nie powinien być dyskryminowany. Niestety, w życiu nie jest tak słodko. Homoseksualiści spotykają się z nieufnością, nienawiścią i w końcu z jawną wrogością. Dziś i tak jest o niebo lepiej niż w okresie, w który przenosi nas historia opowiadana przez Gardella.
To opowieść o pewnym czasie i o pewnym miejscu. To, o czym mówi ta historia, wydarzyło się naprawdę. Rozegrało się tu, w tym mieście, w tych dzielnicach, wśród ludzi, którzy wiodą tu swoje życie (…)  To, o czym mówi ta historia, działo się jednocześnie w wielu innych miejscach, o tym jednak mogą opowiedzieć inni (…) Opowiedzieć to swego rodzaju obowiązek. To sposób na to, by uczcić, opłakać i zapamiętać. To walka pamięci z zapomnieniem.
Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek jest niesamowicie smutną opowieścią, ale chyba można się tego spodziewać. Podczas czytania przed oczami stawał mi Tom Hanks, który w filmie Filadelfia wciela się w rolę chorego na AIDS prawnika Andrew Becketta. Nie jestem homofobem i takie historie nie wprawiają mnie ani w zakłopotanie, ani w obrzydzenie. Homoseksualizm nie jest chorobą, tak jak uważano jeszcze na początku lat osiemdziesiątych. Dziś istnieje naukowy konsensus twierdzący, że homoseksualizm jest normalnym wariantem ludzkiej seksualności. Przerażający jest fakt, że do dzisiaj w niektórych krajach homoseksualizm karany jest śmiercią (m.in. Iran, Arabia Saudyjska, Nigeria, Somalia).

Jonas Gardell jest pisarzem, scenarzystą, showmanem i działaczem LGBT. Tematykę jego twórczości stanowią drażliwe społecznie tematy, takie jak AIDS. Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek stał się na tyle ważną pozycją, że postanowiono na podstawie książki nakręcić trzyczęściowy miniserial (2012 rok).

Autor napisał o homoseksualizmie mądrze, bez zadęcia, bez zbędnych ozdobników. Krótkie zdania, w których tylko z pozoru brak emocji. Zapis jakby niedbały bez wyraźnych podziałów na to co jest i to co było. Przeszłość miesza się z teraźniejszością. Historia Rasmusa i Benjamina splatają się ze sobą, jak w tańcu. Gardell pisze tak, żebyśmy mogli polubić głównych bohaterów. Żebyśmy nie próbowali oceniać ich postępowania i odmienności. Zmusza nas do zapamiętania jego przyjaciół, bo tylko pamięć może ich uratować przed zobojętnieniem, milczeniem, zapomnieniem.

Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek to powieść łamiąca wszelkie stereotypy, która w założeniu ma zwiększenie tolerancji w stosunku do wszelkiej inności. To książka, którą warto przeczytać i po swojemu przeżyć. Uczucia są tylko tłem dla historii, w której autor przedstawia nam środowisko gejowskie w Szwecji i czas, gdy zaczęła się epidemia AIDS.

Jako podsumowanie przytoczę wypowiedź redaktora z gazety Svenska Dagbladet: Ta książka jest wszystkim czego mógłbym chcieć – trenem, wspomnieniem, krytyką, odkupieniem, miłosnym wyznaniem i, w nie mniejszym stopniu niepokojącym dziełem historiograficznym i chociaż wiem, że zanim wszystko jakoś się ułoży, najpierw musi być jeszcze gorzej.

Przyłączam się do tej wypowiedzi i… brak mi słów…

Książka bierze udział w wyzwaniach: