środa, 24 maja 2017

Dzikie serca - Suzanne Young

Autor – Suzanne Young
Tytuł – Dzikie serca
Tytuł oryginału – All in Pieces
Przekład – Jarosław Irzykowski
Wydawnictwo Feeria Young
ISBN 978-83-7229-655-9

Znasz ten stan, kiedy twoje życie rozsypuje się na kawałki, a ty desperacko chwytasz się jakichś fragmentów? Wiesz, jak to jest, kiedy twoje serce jest roztrzaskane a ty po prostu nie masz się czego złapać i czujesz totalną samotność, gdy ani miłość, ani rodzina nie dają ci nadziei, gdy tkwisz w swojej najgorszej wersji piekła? Tam jest Savannah, dziewczyna, która próbuje z ruin odbudować swoje życie. Jej matki nie ma, ojciec pije, a brat jest chory. W życiu Savvy brakuje też chłopaka, bo kto by chciał siedzieć z nią w takim bagnie. Savannah musiała zbudować grubą skorupę, żeby jakoś żyć, więc zdaje się, że nie ma do niej dojścia. Wtedy przydarza jej się Cameron, kolega ze szkoły i z totalnie innego świata, który próbuje zburzyć mury wokół niej.  Savvy nie chce pozwolić sobie na zaufanie, bo może się okazać, że wszystko, co z takim trudem próbuje trzymać w ryzach, rozleci się z hukiem. Czy chociaż na milimetr wpuści go do swego życia?
Suzanne Young zagościła w moim życiu czteroczęściową serią Program. Może ten cykl nie skradł mi serca, ale zwrócił moją uwagę na tyle, że nabrałam ochoty na więcej. Gdy pojawiła się kolejna powieść amerykańskiej pisarki nie mogłam sobie odmówić jej przeczytania. I tak oto Dzikie serca trafiły w moje ręce. I dobrze się stało, bo to książka wartościowa i godna uwagi.

Narratorką i główną bohaterką najnowszej książki Young jest Savannah Sutton, nastolatka, która naprawdę nie ma łatwego życia. Matka pewnego dnia odeszła zostawiając ją i jej młodszego braciszka, ojca nie interesuje nic poza zawartością kolejnej butelki. Do tego brat Savvy, Evan jest niepełnosprawny. Cały ciężar domu spoczywa na wątłych barkach nastolatki. Gdy jej rówieśnicy imprezują, bawią się, cieszą, życie Savannah składa się z samych problemów. Do normalnych domowych obowiązków [sprzątanie, pranie, gotowanie] dochodzą jeszcze te związane z braciszkiem, między innymi unikanie ciosów, gdy mały ma gorszy dzień.

W szkole dla trudnej młodzieży, do której Savvy trafiła po okaleczeniu pewnego nieczułego dupka, poznaje chłopaka. Camerona zafascynowała ta dzika dziewczyna i próbuje zbliżyć się do niej, ale nie jest to łatwe. Chłopak jest jednak cierpliwy i robi to bardzo ostrożnie, co pozwala pomału przebijać się przez twardą skorupę, którą dziewczyna otoczyła swoje serce nie dopuszczając do siebie nikogo.

Bohaterowie stworzeni przez Suzanne Young zapadają w pamięć, są wyraziści i bardzo dobrze wykreowani. Wiodące postaci to para młodych ludzi, których nie można zapomnieć. Są bohaterami z krwi i kości, autentycznymi i naturalnymi. Polubiłam ich od pierwszej przeczytanej strony i tak już zostało do końca. Zapominałam, że to tylko postaci literackie i kibicowałam im gorąco w realizacji wszystkich zamierzeń i planów.

Dzikie serca to piękna i wartościowa powieść niosąca w sobie niejedno mądre przesłanie. Młodzieżówka, ale nie taka jak inne, zalegające na półkach w księgarniach i bibliotekach. Książka o sile przyjaźni, ucząca wrażliwości i zmieniająca spojrzenie na niektóre, ludzkie sprawy. Czyta się  bardzo przyjemnie mimo trudnej i bolesnej tematyki. Przejmująca historia, napisana przystępnie i lekko. Suzanne Young mnie nie zawiodła, choć stworzyła powieść całkiem odmienną od wspomnianej serii.

Książka przede wszystkim dla młodszych czytelników. Może po jej lekturze stwierdzą, że ich życie nie jest takie beznadziejne, jak im się wydaje. Uważam jednak, że starszym książkomaniakom czy książkożercom też przypadnie do gustu. Polecam gorąco.

Dziękuję



Chcesz wygrać "Chłopaka z innej bajki"?
Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytamy powieści obyczajowe, Czytelnicze igrzyska 2017, Dziecięce poczytania, Grunt to okładka, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 72/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2 = 26,1 cm, W 200 książek dookoła świata – Stany Zjednoczone, Wyzwanie Czytamy nowości

poniedziałek, 22 maja 2017

Połów. Poetyckie debiuty 2016

Połów. Poetyckie debiuty 2016
Biuro literackie
ISBN 978-83-65125-41-5

 
Cóż za różnorodność! Nowoczesność, którą da się zrozumieć i klasyka, która nie trąci myszką. Najnowsze okazy z Połowu świadczą o tym, że poezja polska ma się dobrze i mieć się będzie. Chciałabym pochylić nad każdą z ośmiu osób, których wiersze wchodzą w skład zbioru, lecz zdaję sobie sprawę, że tekst stałby się przez to nieznośnie długi, dlatego skupię się na kilku poetach, których utwory szczególnie przypadły mi do gustu i wydały się interesujące. Z góry przepraszam pominiętych, to nie znaczy, że reszta jest do niczego, chodzi po prostu o ilość miejsca oraz szczególne emocje, które zrodziły się podczas lektury. A zatem do dzieła.

wiem, zgrzeszyłem

treścią
strofą
przecinkiem
i rymowaniem

moja wina, ale niestety
nie żałuję

ciekawe, jak wygląda
piekło poetów

(zgrzeszyłem, Paweł Biliński)

Antologia rozpoczyna się mocnym, egzystencjalnym akcentem lirycznym. Jednakże poezję Bilińskiego nie nazwałabym epigońską, jest ona po prostu w swoisty sposób intymna, że ponosi mnie. Dzisiaj bardzo mało mamy wierszy prawdziwie lirycznych, które trzymają dobry poziom, a te Bilińskiego właśnie takie są. Nie brakuje w nich religijnych nawiązań, znajdziemy trochę autotematyzmu. Jak zauważa Marta Podgórnik, poeta nie ma po drodze z mainstreamową twórczością młodych, ale w jego przypadku to akurat zaleta. Początek zaskakujący i nostalgiczny.

P.G. usiłuje przypomnieć sobie słowa modlitwy.
P.G. boleje nad niemożliwością tragedii.
P.G. rozmyśla o dalszych perspektywach.

Północ, południe, wschód, zachód i pochód.

W tym roku odbędzie się Większy Tydzień,
W tym mroku odbędzie się Większanoc.

(Sztuczne oddychanie, Paula Gotszlich)

Paula Gotszlich pisze wiersze szybkie, o prostej strukturze. Jak pisze Tadeusz Dąbrowski, nie znajdziemy tu rozbudowanych metafor, bo nie są one poetce potrzebne do osiągnięcia artystycznego celu. A cel jest jasny: uderzenie w hipokryzję i sztuczność tradycji. Gotszlich dzięki świetnemu oku (i dobremu pióru) trafia w sam środek tarczy i ze sporym dystansem radzi sobie z tym rytualnym zakłamaniem. W jej wierszach często brakuje powietrza, którym moglibyśmy odetchnąć, tak ciasne są od słów. Podczas lektury „czerpmy miniwdechy| róbmy miniwydechy| duśmy się” razem z podmiotem, patrzmy na rozpad świata.

(…)
nie wszystko ma głębszy sens
wiązanie z dzieciństwem
czasem coś jest kurwa: ą

puszczam misie
tego innego dziecka w pralce nie umiem
cię doczyścić z łez
bo ronię

(Wiersz do innego dziecka, Julia Mika)

Najmłodsza ze wszystkich wyłowionych (rocznik 1999) i chyba najbardziej intrygująca z tego grona. Julia Mika tworzy konstrukcje poetyckie skomplikowane i wielopoziomowe, aż czuć od pierwszych wersów wielki talent. Jeśli utrzyma ten poziom, będzie zapewne niedługo jedną z ważniejszych postaci polskiej sceny poetyckiej. Jej wiersze pewnie niejednego badacza literatury wprawiłyby w konsternację, odbierając sporo z pewności siebie. I słusznie zauważa Kacper Bartczak, że  poezja Miki dotyka stanów wyprzedzających wszelkie próby ich opisania; tego, co chwilowe i zmienne, wynikające z błędu systemu (językowego, społecznego, innego).

hej
no przecież nie tak miało to wszystko wyglądać
nie na to się niepisanie pisaliśmy
nie to obiecywaliśmy
siedząc w zakazanych miejscach
jedząc zakazane owoce z nie swoich drzew
przecinając w zakłady splecione dłonie
(…)

(niepokolenie, Adrianna Olejarka)

Zdecydowanie moje ulubione wiersze z całego zbioru. Poezja Olejarki jest, wydawałoby się, prosta i bardzo intymna. Autorka opisuje świat znikający już, trwający jeszcze w pamięci; wspomina efemeryczną krainę dzieciństwa i dorastania, która odchodzi w cień. Czuć w tych wierszach rozczarowanie dorosłością, niedopełnieniem obietnic młodości. Paradoksalnie, co zauważa Tadeusz Dąbrowski, te smutne wiersze przynoszą nam pocieszenie; pocieszają jednak nie swoją treścią, lecz samą swą obecnością. Do poezji Olejarki będę chętnie wracać i z niecierpliwością wypatruję samodzielnego tomu.

Chcę przypomnieć, że twórcy, o których nie wspomniałam, także stworzyli światy pełne i interesujące, jednak powyższe przez mnie opisane po krótce oddziaływały na mnie najmocniej. Sądzę jednak, że na pewno nie można przejść obojętnie obok wierszy Sebastiana Brejnaka czy Jakuba Pszoniaka, bardzo współczesnych i przyglądającym się otaczającej nas rzeczywistości. Sadzę, że każdy, kto sięgnie po tegoroczny Połów znajdzie wiersze, w których zechce zamieszkać na chwilę albo na dłużej. Polecam gorąco.

Dziękuję
Chcesz wygrać "Chłopaka z innej bajki"?

Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytam, bo polskie, Czytelnicze igrzyska 2017, Olimpiada czytelnicza 2017, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 71/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 1,6 = 24,1 cm, W 200 książek dookoła świata – Polska, Wyzwanie Czytamy nowości

sobota, 20 maja 2017

Chłopak z innej bajki - Kasie West

Autor – Kasie West
Tytuł – Chłopak z innej bajki
Tytuł oryginału – Distance Between Us
Przekład – Jarosław Irzykowski
Wydawnictwo Feeria Young
ISBN 978-83-7229-652-8



Kasie West, amerykańska pisarka specjalizująca się w powieściach dla młodzieży [YA]. Chłopak z innej bajki to moje czwarte, bardzo udane, spotkanie z twórczością Kasie. Przyznaję bez bicia, że książki dla młodzieży są moim małym uzależnieniem. Czy czuję się młodsza czytając? Na pewno troszkę tak. Byłoby cudownie mieć znów osiemnaście lat, ale ten rozum, który mam obecnie. Tymczasem pozostaje mi czytanie książek.

Bohaterką najnowszej opowieści Kasie West jest siedemnastoletnia Caymen Meyers. Niebanalna nastolatka, sympatyczna i rozbrajająca z niesamowitym sarkastycznym poczuciem humoru. Dziewczyna dzieli czas między szkołę a pomoc mamie w sklepie z porcelanowymi lalkami, pozostawiając sobie niewiele czasu na rozrywki. Jednak zdaje sobie sprawę, że jej powołaniem nie jest dożywotnie sprzedawanie zabawek. Przed Caymen trudna droga do znalezienia własnego celu w życiu.

Caymen i jej mamie się nie przelewa i może stąd bierze się dość ambiwalentny stosunek dziewczyny do ludzi bogatych. Po obserwacji jakiej dokonała uważa, że bogaczom nie można ufać, są nieuprzejmi i sądzą, że cały świat powinni mieć u stóp. Słyszycie – właśnie zadzwonił dzwonek obwieszczający wejście kolejnego klienta. O nie, następny pan i władca! Ale ten przynajmniej jest przystojny… Właśnie w taki sposób mogłaby pomyśleć Caymen. Ale, ale… faktycznie ktoś wszedł do sklepu i o matko, naprawdę jest przystojny… ale musi być obrzydliwie bogaty, to rzuca się w oczy.

Dziewczyna będzie chyba musiała zweryfikować swój stosunek do krezusów, a na pewno do niektórych bogaczy. Bo oto pojawił się w jej życiu Xander Spence, chłopak jak marzenie. Według Caymen posiadający jedną znaczącą wadę – jego rodzice są właścicielami sieci hoteli. Czy istnieje szansa na jakikolwiek związek między tą parą?

Bardzo polubiłam Caymen i jej specyficzny humorek. Przyznaję, że to wyjątkowa osóbka, z którą zapewne niejedna nastolatka z chęcią by się zaprzyjaźniła. Xander, mimo ze bogaty też wydaje się uroczym chłopakiem i całe szczęście nie jest bufonem. Reszta postaci również jest przesympatyczna, z resztą Kasie West ma wyczucie i zadziwiającą lekkość w kreowaniu bohaterów swoich książek. Postaci nakreśla realistycznie, dzięki czemu łatwiej się z nimi utożsamiać i trzymać kciuki za powodzenie życiowych planów.

Chłopak z innej bajki to trochę taka bajka o Kopciuszku, przy tym bardzo ciepła i napisana z niebywałą lekkością. Jest to opowieść o miłości i przyjaźni, a także o wyborach na dalsze życie. Amerykańska pisarka porusza w swoich książkach ważne problemy i tematy - tak jest także i tym razem. Powieść czyta się praktycznie sama, a lektura nie zajmuje wiele czasu. Idealna pozycja na wiosenne leniuchowanie na działce lub na balkonie.

Pisałam już kiedyś, że Kasie West ma dar – jej powieści chce się czytać i to bez względu na wiek. Zarówno piętnastolatka, jak i pięćdziesięciolatka spędzi z tą książką  przyjemnie czas. Nie mam innego wyjścia J w tym momencie muszę polecić twórczość Kasie tym z was, którzy zaczęliście już swoją przygodę z jej opowieściami, ale również tym, którzy dopiero zamierzają zacząć czytać jej książki. Ja, oczywiście z wielką niecierpliwością będę oczekiwała na kolejną historię stworzoną przez Kasie West.

A tymczasem przeczytajcie historię współczesnego Kopciuszka. Polecam serdecznie.

Dziękuję


Chcesz wygrać "Chłopaka z innej bajki"?

Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytamy powieści obyczajowe, Czytelnicze igrzyska 2017, Grunt to okładka, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 70/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2,6 = 22,5 cm, W 200 książek dookoła świata – Stany Zjednoczone, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze – osoba, Zmierz się z tytułami - chłopak

piątek, 19 maja 2017

robię konkurs, bo mogę

Organizatorem konkursu jestem ja - monweg, a fundatorem nagrody Wydawnictwo Feeria Young. 
Przedmiotem konkursu jest nowiutki egzemplarz najnowszej powieści Kasie West Chłopak z innej bajki - mój patronat medialny.

Konkurs rozpoczyna się 20 maja, a kończy 30 maja 2017 roku o północy.

Aby wziąć udział wystarczy zgłosić się w komentarzu pod tym postem. Można zostawić adres mailowy, ale nie jest to warunek konieczny.

Dodatkową szansę na wygraną będą miały osoby biorące udział w wyzwaniach przeze mnie prowadzonych [jedno wyzwanie to jeden dodatkowy los].
Za udostępnienie tego wpisu [muszę zobaczyć link] kolejna szansa.

Będzie mi miło jeśli polubicie stronę Feerii oraz moją.

Zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania.

Nagrodę wysyłam tylko na terenie Polski.

Uwaga! Jeżeli konkurs będzie cieszył się popularnością, to nagrody będą dwie, więc jest o co grać.

Moja opinia o Chłopaku z innej bajki jutro!

Zapraszam do zabawy i powodzenia

czwartek, 18 maja 2017

Nadmorski ogród - Deborah Lawrenson

Autor – Deborah Lawrenson
Tytuł – Nadmorski ogród
Tytuł oryginału – The Sea Garden
Przekład – Elżbieta Piotrowska-Zychowicz
Wydawnictwo Albatros
ISBN 978-83-7985-761-6

Genialne połączenie trzech opowieści, tworzących nie tylko wciągającą kronikę miłości i straty w obliczu wojny, ale też wnikliwą analizę czynników, które mają wpływ na nasze życie.
Deborah Lawrenson urodziła się w Londynie. Dzieciństwo spędziła na ciągłych podróżach, mieszkała w Kuwejcie, Chinach, Belgii, Luksemburgu i Singapurze. Studiowała literaturę angielską na Uniwersytecie Cambridge, a następnie była dziennikarką w popularnych angielskich magazynach. Jest autorką siedmiu poczytnych powieści. To jednak moje pierwsze spotkanie z jej twórczością.

Nadmorski ogród to trzy opowieści o trzech niesamowitych kobietach. Jedna z nich dzieje się współcześnie, dwie przenoszą nas do czasu nie tak dalekiej przeszłości.

Wyspa Porquerolles. To tutaj zjawia się Ellie Brooke, ceniona brytyjska architekt krajobrazu. Została poproszona o przywrócenie dawnej świetności jednemu z miejskich ogrodów. Spotyka się z niezadowoleniem jego właścicielki, a i sam ogród staje się jakby wrogi wobec kobiety. Jedynym sprzymierzeńcem jest specjalizujący się w tematyce wojennej historyk.

Prowansja – koniec II wojny światowej. Niewidoma Marthe Lincel, zaczyna pracę w okupowanej fabryce perfum. Szybko okazuje się, że kobieta ma niesamowity nos, a zapachy przez nią tworzone cieszą się dużą popularnością. Marthe, ryzykując życiem, przyłącza się do działającego w perfumerii ruchu oporu, a jej talent do tworzenia zapachów pomaga w szyfrowaniu informacji.

Londyn i Prowansja. Młodsza oficer wywiadu brytyjskiego, Iris Nightingale zakochuje się we francuskim agencie. Jednak ukochany kobiety bez wyjaśnienia znika. Po wyzwoleniu Francji Iris próbuje odkryć prawdę o mężczyźnie.

Wiem, że na pierwszy rzut oka te historie nie mają ze sobą nic wspólnego, oprócz miejsca gdzie się rozgrywają - Francji. A jednak. Zakończenie wszystko zgrabnie zazębia i łączy ze sobą w jedną całość. Przyznaję, że podczas lektury wielokrotnie zastanawiałam się, jak Lawrenson zamierza połączyć te opowieści. Szczerze mówiąc byłam nieźle zaskoczona, ale i skonfundowana.

Wspólnym mianownikiem tych trzech opowiadań jest wojna z jej następstwami. Dwie historie rozgrywają się w trakcie II wojny światowej. Pierwsza też ociera się o wojnę, gdyż mąż głównej bohaterki był żołnierzem i zginął w Afganistanie. Mamy więc trzy wiodące kobiece bohaterki. Kobiety twarde, waleczne, bardzo odważne, a przy tym nadal troskliwe i pragnące miłości ponad wszystko.

Nadmorski ogród to powieść piękna, a piękno to leży przede wszystkim w zachwycających opisach, malowniczych krajobrazach, roztaczających się zewsząd zapachach. Lawrenson przenosi nas bez trudu w cudne rejony Prowansji. Podziwiamy jej urodę i chłoniemy wonności różnych roślin, lawendy, fiołków, róży... Nie wiem, jak inni czytelnicy, ale ja czułam się, jakbym została rzucona w wir obcego dla mnie świata.

Deborah Lawrenson czaruje swoim wrażliwym piórem. Jej opowieść jest niebanalna i wciągająca. Jestem pewna, że to nie będzie mój ostatni kontakt z twórczością brytyjskiej pisarki.
Romans, suspens i tajemnica z czasów II wojny światowej splatają w trzech pomysłowo skonstruowanych i połączonych ze sobą opowiadaniach.
Stary, tajemniczy ogród, lawendowe wzgórza, zagadki z przeszłości. Odpowiednio mroczna i bardzo wciągająca historia, a wszystko to splecione w pomysłowy sposób. Niezwykły klimat, historia, niebezpieczeństwo i… miłość. Powieść czyta się błyskawicznie i marzy się, aby trwała i trwała, bez końca. Wypieszczona książka pachnąca nie tylko lawendą. Polecam gorąco.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytamy powieści obyczajowe, Czytelnicze igrzyska 2017, Kitty’s Reading Challenge – wspaniała okładka, Olimpiada czytelnicza 2017, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 69/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 3 = 19,9 cm, W 200 książek dookoła świata – Wielka Brytania, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze 2017 - miejsce

środa, 17 maja 2017

Zimowe królestwo - Philip Larkin

Autor – Philip Larkin
Tytuł – Zimowe królestwo
Tytuł oryginału – A Girl in Winter
Przekład – Jacek Dehnel
Biuro Literackie
ISBN 978-83-65125-70-5

 

Kto zna Philipa Larkina jako poetę, gratuluję znajomości poezji powszechnej. Kto jednak kojarzy tegoż samego Larkina jako autora powieści, temu konia z rzędem. Twórca ten nie był w Polsce nigdy zbyt popularny, oczywiście pojawiały się tłumaczenia jego wierszy, wydano nawet kilka zbiorów poetyckich. Larkinowi daleko było jednak do wielkiej sławy na polskim rynku wydawniczym. W Wielkiej Brytanii uznaje się go za jednego z wybitniejszych autorów ubiegłego wieku, mimo że pozostawił po sobie niewiele dzieł. Choć zawodowo spełniał się jako bibliotekarz, był także krytykiem literackim i jazzowym, publikował głównie na łamach „The Daily Telegraph”. W Polsce w latach 90. ukazał się zbiór wierszy Larkina w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka, a w „Literaturze na świecie” kilka fragmentów prozy brytyjskiego autora. Za sprawą dobrze znanego, jak mniemam, Jacka Dehnela do rąk polskich czytelników trafia Zimowe królestwo, powieść ukończona przez Larkina, gdy ten miał 25 lat. Książka, co nadzwyczaj przydatne, opatrzona została przez tłumacza posłowiem, w którym zawarł wiele ważnych dla właściwego docenienia dzieła informacji.

Nocą śnieg już nie padał, ale że mrozy trzymały, to wciąż leżał w zaspach tem, gdzie spadł, i ludzie mówili, że będzie go więcej. A kiedy zrobiło się jaśniej, wydawało się, że mieli rację, bo nie było żadnego słońca, tylko jedna rozległa skorupa chmur ponad polami i lasami. W zestawieniu ze śniegiem niebo wyglądało na brązowe. Zaiste, gdyby nie ten śnieg, poranek przypominałby raczej styczniowy zmrok, bo jeśli było jakieś światło, to zdawało się dobywać właśnie z niego.

Tak rozpoczyna się opowieść stworzona przez Larkina. Jest zimno i ponuro, ludzie są wypruci z energii i emocji, a wojna jeszcze nie zdążyła się skończyć. Główną bohaterką powieści jest Katherine, cudzoziemka mieszkająca w Anglii, pracująca jako asystentka biblioteczna. Kobieta jest bardzo stonowana, zdobyte wykształcenie i dobre wychowanie pozwalają się jej wtopić w tłum miejscowych. Nie zmienia to jednak faktu, że Katherine czuje się w Zjednoczonym Królestwie obco. Nie ma tu żadnej rodziny ani znajomych (choć to akurat nie jest prawdą), a już prawie niedosłyszalny akcent sprawia, że ludzie stają się względem niej nieufni. Pamiętajmy, że nadal trwa wielka wojna i wszelka obcość wydaje się co najmniej podejrzana. Przyglądając się postaci Katherine możemy dojść do wniosku, że Larkin sportretował postać pogodzonej ze swym losem kobiety w średnim wieku, a nie jak w rzeczywistości, młodej, będącej w kwiecie wieku.

Chcę teraz wrócić do tych znajomych, żeby coś wyjaśnić. Katherine była już kiedyś w Anglii, w czasach szkolnych spędziła tu trzy tygodnie w ramach projektu korespondencyjnego w gościnie u rodziny Fennelów, gdzie poznała Robina i jego starszą siostrę Jane. Wspomnienia tych trzech tygodni wracają, gdy Katherine otrzymuje telegram od Robina, który chce się z nią spotkać po tylu latach bez kontaktu.

Ranek, w którym przybyła do Anglii, był gorący i bezwietrzny: nie odosobniony dzień  ładnej pogody, ale jeden z serii, która trwała już od tygodnia. Każdy kolejny zdawał się bardziej nieskazitelny niż poprzedni, jakby postępowały w drodze do doskonałości w tym powolnym nabieraniu głębi i spokoju. Błękit nieba był głęboki, jakby nasycony niekończącym się pochodem lat minionych, morze zaś –gładkie, a kiedy unosiła się fala, słońce przez nią przeświecało jak przez zielone, przezroczyste okno.

Widać, że Larkin to przede wszystkim poeta, jego język jest piękny i plastyczny, a dzięki tłumaczeniu Jacka Dehnela, który także tworzy poezję, polski tekst zdaje się zachować charakter oryginału. Larkin okazuje się wytrawnym psychologiem, prawdziwa akcja nie dzieje się w Zimowym królestwie wokół, ale wewnątrz postaci. Najważniejszą jest oczywiście Katherine, bo to przez pryzmat jej doświadczeń przeżywamy całą historię. I uczuciem, które w nas wzrasta podczas lektury jest obcość. Wraz z bohaterką tracimy możliwość odczuwania, pojawiają się obojętność i zimno, takie jak u wszystkich ludzi, których spotyka Katherine. Królestwo opisane przez Larkina rzeczywiście przypomina zimowy poranek opisany na początku powieści; ludzie zajęci sobą i pozbawieni empatycznego postrzegania drugiego człowieka, udający uprzejme zainteresowanie sprawami kogoś spoza ich kręgu. Jeżeli nie boicie się powolnie rozwijającej się akcji i niedomówień, sięgnijcie po książkę Philipa Larkina. Może zobaczycie, że my także żyjemy w zimowym królestwie?

Dziękuję

Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytamy powieści obyczajowe, Czytelnicze igrzyska, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 68/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2 = 16,9, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze – miejsce, pora roku, W 200 książek dookoła świata – Wielka Brytania

wtorek, 16 maja 2017

Mroczna toń - A.J. Banner

Autor – A.J. Banner
Tytuł – Mroczna toń
Tytuł oryginału – The Twilight Wife
Przekład – Marta Żbikowska
Wydawnictwo HarperCollins Polska
ISBN 978-83-276-2943-2


Znam łacińską nazwę każdej rozgwiazdy, ale nie pamiętam własnego nazwiska. Wszystko jest dla mnie nowe, czuję się jak zafascynowane światem dziecko, a nie trzydziestoczteroletnia kobieta wracająca do zdrowia po urazie głowy. Podobno uczyłam na uniwersytecie w Seattle, ale nie pamiętam. Miałam życie. Teraz mam tylko tę wyspę, męża, który nie odstępuje mnie na krok i dziwny, powracający sen. W rzadkich przebłyskach pamięci układam mozaikę ze wspomnień, która różni się od tego, co mówi Jacob. Coraz bardziej zdezorientowana krok po kroku docieram do prawdy, ale ktoś próbuje mi przeszkodzić. Muszę być szybsza.
Kyra Winthrop, trzydziestoczteroletnia kobieta, biolog, do niedawna pracująca na uniwersytecie, z dnia na dzień w wyniku wypadku podczas nurkowania, traci pamięć. Ostatnie cztery lata jej życia zakryte są bardzo szczelnie kirem niepamięci. Co jakiś czas na skutek różnych wypadków pojawiają się maleńkie rozdarcia, nie na tyle jednak duże, aby mogła przypomnieć sobie wszystko to, co straciła.

Opiekuje się nią mąż Jacob. Niestety jego też za bardzo Kyra nie pamięta. Wymazany został wraz z innymi wspomnieniami nawet dzień ich ślubu. Pozostały fotografie, które z pasją kobieta ogląda, cały czas mając nadzieję na odtworzenie minionych zdarzeń. Tymczasem co noc powraca do niej senny koszmar z momentu wypadku, z którego Kyra budzi się roztrzęsiona i zdezorientowana.

Sytuacja Kyry jest nie do pozazdroszczenia. Przecież wspomnienia, których ona została pozbawiona, nas określają. Pamięć jest zadziwiająca, a pamiętanie o tym co nas w życiu spotkało, ludzie, których spotkaliśmy, doświadczenie i wiedza definiują nas i określają kim jesteśmy. Na razie Kyra musi polegać na tym co „pozwala” jej przypomnieć sobie nadopiekuńczy mąż. Ale rozdarcia w niepamięci się zjawiają i coraz częściej pojawia się w nich inny mężczyzna, Aiden Finlay. Co łączyło Kyrę z Aidanem?

Kyra pracuje nad sobą i nie poddaje się. Z czasem pojawia się więcej reminiscencji, a to co się z nich zaczyna układać nie bardzo podoba się kobiecie. Kyra zbiera te przywołane swoją pokaleczoną pamięcią skrawki i układa z nich obraz odbiegający od tego, do czego próbuje przekonać ją Jacob. Kobieta nie wie już w co wierzyć, a płatająca figle pamięć jej nie pomaga. Co wydarzyło się podczas nurkowania? Co okaże się prawdą?

Mroczna toń to naprawdę dobrze napisany thriller psychologiczny mroczny i wywołujący dreszcz emocji, w którym głównymi elementami są tajemniczość i podenerwowanie. A.J. Banner stworzyła oryginalną, niezwykłą powieść, która trzyma czytelnika w napięciu od pierwszych stron i tak jest do ostatniej kartki.

Dajcie się wciągnąć w duszną i mroczną atmosferę historii stworzonej przez urodzoną w Indiach, a wychowaną w Ameryce Północnej pisarkę. Odwiedźcie wraz z bohaterami Mrocznej toni prawie odciętą od świata wyspę. Poczujcie towarzyszący w trakcie lektury jej klaustrofobiczny klimat. Polecam.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytelnicze igrzyska 2017, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 67/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2 = 14,9 cm, W 200 książek dookoła świata – Stany Zjednoczone, Wyzwanie Czytamy nowości

poniedziałek, 15 maja 2017

Trucizną mnie uwodzisz - Jennifer Clement

Autor – Jennifer Clement
Tytuł – Trucizną mnie uwodzisz
Tytuł oryginału – The Poison That Fascinates
Przekład – Karolina Zaremba
Dom Wydawniczy Mała Kurka
ISBN 978-83-62745-03-6

Kobieto, bogini 
Trucizną spojrzenia mnie uwodzisz 
Kobieto, rozsiewasz wokół woń 
Kwitnącej pomarańczy 
Dom Wydawniczy Mała Kurka, który wykluł się z namiętności do czytania przedstawia w swojej ofercie cudowne, nietuzinkowe książki z wspaniałymi historiami. Jedną z takich powieści jest Trucizną mnie uwodzisz. Muzyka meksykańskiego kompozytora Agustina Lary pobrzmiewa podczas lektury tej zadziwiającej, pięknej i oryginalnej powieści niemniej interesującej pisarki amerykańskiego pochodzenia, ale mieszkającej w Meksyku, Jennifer Clement. To moje drugie spotkanie z jej twórczością i drugie bardzo udane.

Słoneczne i kolorowe Mexico City. To tutaj rozgrywa się historia snuta przez Jennifer Clement. Bohaterką książki jest Emily Neale, młoda dziewczyna mieszkająca z ojcem na przedmieściach miasta. Siostra Agata z sierocińca pod wezwaniem świętej Róży z Limy pomagała w wychowywaniu Emily, gdy ta była mała. Teraz dziewczyna odwdzięcza się pracując w sierocińcu. Poza tym mają z siostrą Agatą niecodzienne hobby, zbierają wycinki prasowe, którymi bohaterkami są kobiety morderczynie, tworząc z nich zadziwiający katalog. Oprócz tego dziewczynę pasjonują żywoty świętych. Prawdę mówiąc takie zainteresowania są trochę dziwne i sprzeczne, ale bardzo intrygujące.

Gdy w domu Emily i jej ojca pojawia się Santiago kuzyn, z którym nie mieli wcześniej kontaktu życie dziewczyny ulega diametralnej zmianie. Kim jest tajemniczy kuzyn? Na pewno jest dwulicowym typem, hipokrytą i kombinatorem. Niestety do tego jest jeszcze niezwykle przystojny, pewny siebie i pociągający. Wyzwania miłosne i namiętności mieszają się ze zwątpieniem i dramatami.

Jennifer Clement czaruje słowem i zaskakuje. Trucizną mnie uwodzisz to powieść tajemnicza, intrygująca i bardzo pasjonująca. Napisana trochę poetycko, a kartki w trakcie czytania same się odwracają. Fabuła sprawia, że czytelnika ogarnia niepokój, a ciarki wędrują po krzyżu. Momentami zaciska się dłonie w pięści i ma się ochotę komuś przyłożyć.

Trucizną mnie uwodzisz to dwadzieścia sześć krótkich rozdziałów, a każdy z nich kończy się faktem – sylwetką jednej z morderczyń kolekcjonowanych przez Emily.

Nie mogłam się powstrzymać i w czasie czytania włączałam muzykę skomponowaną przez Agustina. Nie zdawałam sobie wcześniej sprawy, ile z jego utworów znam [i myślę, że wy też znacie]. Czytało mi się wyśmienicie, czego i wam życzę. Jeszcze długo po lekturze niektóre kawałki Lary pobrzmiewały w moich uszach. Magiczna powieść z niemniej magiczną i śliczną muzyką. I tym niespotykanym dusznym klimatem Meksyku.

Do książki dołączoną miałam karteczkę, której treścią muszę się z wami podzielić: Czy ta trucizna Cię uwiedzie? Kto wie, może po lekturze będziesz słuchała tęsknych tang Agustina J Podsumowując przyznaję, nie czuję się zatruta, ale zdecydowanie jestem uwiedziona historią stworzoną przez Jennifer Clement. 

Jeżeli poszukujecie książki pięknej i niebanalnej, to jest to powieść dla was. Gorąco polecam.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytamy powieści obyczajowe, Czytelnicze igrzyska 2017, Dziecięce poczytania, Olimpiada czytelnicza 2017, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 66/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 1,6 = 12,9 cm, W 200 książek dookoła świata – Stany Zjednoczone

Patronat medialny - Chłopak z innej bajki - Kasie West

Ja - monweg i mój blog Zwyczajnie i szaro? objęliśmy patronatem medialnym najnowszą książkę Kasie West Chłopak z innej bajki

Moja opinia o tej powieści już niebawem :)

Donoszę, że będzie jeszcze konkurs, w którym będziecie mogli wygrać - nie jeden, ale dwa egzemplarze Chłopaka...


A teraz krótko, o czym jest ta książka:

Caymen ma 17 lat i po szkole pracuje w należącym do jej mamy nieco dziwacznym sklepie z porcelanowymi lalkami i specjalizuje się w sarkastycznym podejściu do życia, szczególnie wobec bogaczy. Lata obserwacji zamożnych ludzi zza lady i życiowe doświadczenia mamy nauczyły ją, że nie można im ufać, a do tego są zblazowani, nieuprzejmi i przekonani, że cały świat powinien leżeć u ich stóp. Gdy do sklepu trafia Xander, wysoki, przystojny i na swój sposób uroczy, ale najwyraźniej obrzydliwie bogaty, od razu widać, że jest z totalnie innej bajki. Caymen co prawda znajduje z nim wspólny język, ale jest przekonana, że jego zainteresowanie nie potrwa długo. Gdy Xandrowi niemal udaje się ją do siebie przekonać, dziewczyna odkrywa, że pieniądze grają w ich związku o wiele większą rolę, niż sądziła. Na ich wspólnej drodze piętrzą się przeszkody... czy ostatecznie trafią razem do tej samej bajki?

Mam nadzieję, że jesteście zainteresowani :)

niedziela, 14 maja 2017

Informacyjnie - rozstrzygnięcie konkursu

I znów bawiliśmy się dziesięć dni, a raczej w tym przypadku ja czekałam na Wasze zgłoszenia, ale się nie doczekałam. W zabawie wzięły udział trzy osoby i otrzymały numery:

  1. Gosia
  2. Martucha
  3. Martucha
  4. Martucha
  5. Martucha
  6. Elżbieta
  7. Elżbieta
Tak jak poprzednio skorzystałam ze strony losowe.pl i moje zaskoczenie nie miało końca. 
Szczęściarą, do której zostanie wysłana książka Jego Wysokość Nauczyciel-Koń jest:

nr 3


Marto gratuluję :)

sobota, 13 maja 2017

Ostatnia rola Hattie - Mindy Mejia

Autor – Mindy Mejia
Tytuł – Ostatnia rola Hattie
Tytuł oryginału – Everything You Want Me to Be
Przekład – Monika Wiśniewska
Wydawnictwo Burda Książki
ISBN 978-83-8053-190-1


Pine Valley to niewielkie miasteczko w Minnesocie, gdzie żyje się niespiesznie, może nawet trochę leniwie, a wszyscy się znają i wiedzą o sobie więcej niż powinni. Pine Valley stało się sceną dla wydarzeń przedstawionych w powieści Ostatnia rola Hattie Mindy Mejii. Sennym społeczeństwem miasteczka wstrząsa straszliwa wiadomość. W starej stodole znalezione zostało trudne do identyfikacji, mocno okaleczone ciało nastolatki, uczennicy ostatniej klasy liceum, Hattie Hoffman.

Miejscowy szeryf Del Goodman prowadzi śledztwo. Nie jest to łatwa sprawa, gdyż Del jest przyjacielem rodziny ofiary. Poza tym wszyscy patrzą mu na ręce, bo Hattie była ogólnie lubianą dziewczyną. Tylko czy na pewno znano nastolatkę? Okazuje się, że Hattie była dobrą aktorką nie tylko na scenie, także w życiu odgrywała zamierzone wcześniej role: kochanej córki, oddanej przyjaciółki, wzorowej uczennicy. Jaka była naprawdę?

Autorka zastosowała ciekawą narrację, która opowiada historię z punktu widzenia trzech osób: samej Hattie, szeryfa Dela i nowego nauczyciela angielskiego. Ostatnia rola Hattie to zapis ostatniego roku życia ofiary aż po wydarzenia doprowadzające do jej śmierci. Dobrze było zajrzeć w głowę każdej z tych postaci, a szczególnie móc być prowadzonym przez samą Hattie.


Teraz chyba przyszedł czas na dołożenie łyżki dziegciu do beczki miodu. Przede wszystkim główny zarzut, czyli zdanie będące reklamą [a może antyreklamą] książki: Mroczniejsza niż „Miasteczko Twin Peaks”, bardziej tajemnicza niż „Fargo”. Wydaje mi się, że to zdanie jest nadużyciem i ktoś wyrządził książce niedźwiedzią przysługę. Tak się składa, że od kilku dni przypominam sobie serial w reżyserii Davida Lincha i Ostatnia rola Hattie przy takim porównaniu wypada naprawdę blado. Jedynym stycznym punktem obu tych opowieści jest śmierć nastolatki w spokojnym, sennym miasteczku.

Ostatnia rola Hattie to klimatyczny thriller psychologiczny i przyznaję, że nie taki znowu ostatni. Uważam, że Mindy Mejia poradziła sobie, a efektem tego jest powieść, której lektura nie zajmuje dużo czasu. Powiem więcej, czytało mi się bardzo przyjemnie, a jest to zasługą nie tyle talentu Mejii, ile przecudowną pogodą dzisiaj. Rozłożyłam się w ogrodzie i spędziłam wspaniały dzień na świeżym powietrzu z książką, którą połknęłam na raz. Jednak mimo tego jestem pewna, że chyba już nie powrócę do jej lektury.

Ostatnia rola Hattie nie jest najlepszym thrillerem, który czytałam. Szczerze mówiąc czegoś mi w tej książce brakowało, coś mi nie do końca grało. A może po prostu za łatwo mi poszło rozwiązanie zawiązanej intrygi przez amerykańską pisarkę.

Jeśli jednak jesteście wielbicielami tego gatunku literackiego, to sądzę, że istnieje możliwość iż spędzicie z tą książką przyjemną chwilę [może nawet kilka]. Chciałabym bardzo napisać w tym miejscu – polecam gorąco, ale pozostawiam was z decyzją, czy dać szansę tej książce. Ja spodziewałam się po niej czegoś więcej, ale to moje subiektywne odczucie.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:

ABC czytania – wariant 1, Czytelnicze igrzyska 2017, Kitty’s Reading Challenge – niedokładne tłumaczenie, Olimpiada czytelnicza 2017, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 65/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2,5 = 11,3 cm, W 200 książek dookoła świata – Stany Zjednoczone, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze 2017 – osoba, Zmierz się z tytułami – ostatni