Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura austriacka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura austriacka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 grudnia 2017

Cisza. Kronika życia pewnego mordercy - Thomas Raab

Autor – Thomas Raab
Tytuł – Cisza. Kronika życia pewnego mordercy
Tytuł oryginału – Still. Chronik eines Mörders
Przekład – Marzena Wasilewska
Wydawnictwo Albatros
ISBN 978-83-7985-948-1


Thomas Raab jest austriackim pisarzem, scenarzystą i muzykiem. Najbardziej znany z serii kryminałów z restauratorem Willibaldem Adrianem Metzgerem w roli głównej. Cisza. Kronika życia pewnego mordercy to pierwsza książka, która ukazała się poza tą serią. Obecnie Raab mieszka i pracuje w Wiedniu.

Czy zdajemy sobie sprawę w jakim świecie żyjemy? Ile najróżniejszych dźwięków nas otacza? Dźwięków, których często nawet nie słyszymy, lub nie przeszkadzają nam, bo do nich przywykliśmy. Główny bohater najnowszej powieści Thomasa Raaba ma ogromny problem, bo do jego uszu docierają nawet najcichsze tony. Młot udarowy może zepsuć wam popołudnie, przebudzić brutalnie z drzemki, zepsuć spokojny weekend. Karlowi wystarczy przelatujący ptak, że o szczekaniu psa nie wspomnę. Przekleństwo czy dar? Sami pomyślcie i odpowiedzcie sobie na to pytanie.

Thriller Raaba to opowieść o życiu Karla Heidemanna. Bezwzględnego mordercy czy mężczyzny z ułomnościami? Postanowiłam to sprawdzić i całkowicie, bez reszty wsiąknęłam w tę historię. Cisza. Kronika życia pewnego mordercy to książka niepokojąca, hipnotyzująca i ogromnie ciekawa, choć zdecydowanie nie jest to powieść łatwa w odbiorze. Napisana w specyficzny sposób, bardzo niespiesznie, prawie leniwie, wciąga jak narkotyk.

Karl Heidemann przyszedł na świat w miasteczku Jettenbrunn. Z chwilą urodzenia Karl wydał z siebie ogłuszający krzyk, który nie cichł, katując rodziców i innych mieszkańców. Przypadek sprawia, że dziecko milknie (na zawsze), jednocześnie zaczyna się jego prywatny dramat. Okazuje się, że chłopiec ma nadwrażliwy słuch. Słyszy wszystko: szepty, kroki, tarcie gałęzi o gałąź, a nawet trzepot skrzydeł motyla. Wybawieniem dla niego staje się Cisza, a tę Karl znajduje zamknięty w piwnicy, w której spędza kilka lat. Gdy postanawia ją w końcu opuścić staje się miejscowym dziwadłem. Gruby do granic i milczący, robi wrażenie półgłówka i w podobny sposób jest traktowany. Tytułową Ciszę Karl odnajduje w akcie samobójczym swojej matki. Dochodzi wtedy do wniosku, że śmierć jest spokojem, wyzwoleniem i ukojeniem.

Raab podzielił swoją opowieść na trzy części: Wiara, MiłośćNadzieja. Każda z części to ciągle historia Karla, ale dzieje się w innym momencie jego życia, od urodzenia do śmierci. W każdej austriacki pisarz obnaża duszę dziecka… młodzieńca… mężczyzny. Przyznam, że zadziwiająca jest ta analiza charakteru i poczynań Karla. Na tyle zadziwiająca, że zaczynamy usprawiedliwiać jego czyny.

Nie wiem czy każdy, ale ja chwilami miałam problem z oddychaniem w trakcie lektury i nie chodzi tutaj o mrożące krew w żyłach opisy zbrodni, bo ich po prostu nie ma. Autor darował mam malowniczego przedstawienia morderstw i scenerii tuż po nich. Ale to nie zmienia faktu, że Cisza… ma jakiś dziwny, duszny, chwilami klaustrofobiczny klimat i to przez to można zapomnieć, że samemu się oddycha.

Cisza. Kronika życia pewnego mordercy jest dla mnie książką kompletną i naprawdę bardzo się cieszę, że dane było mi ją przeczytać. To opowieść, która zmusza do refleksji, do zatrzymania się na chwilę w pędzie życia. To historia, której się nie zapomina, ona trwa nawet po skończonej lekturze. W końcu to książka, która wzbudza cały szereg, często sprzecznych emocji.

Powieść Thomasa Raaba polecam nie tylko wielbicielom thrillerów. To wyjątkowa książka, wciągająca, niebanalna, genialna. I choć nie jest łatwa w odbiorze, to sądzę, że warto po nią sięgnąć, zagłębić się by poznać motywy postępowania człowieka uważanego powszechnie za mordercę. Ale kim był naprawdę, to musimy rozstrzygnąć we własnym umyśle. Zdecydowanie polecam.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:

Bezsenne wyzwanie, Czytam nie tylko Amerykanów!, Czytelnicze igrzyska 2017, Dziecięce poczytania, Grunt to okładka, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 152/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 3 cm, W 200 książek dookoła świata – Austria, Wyzwanie Czytam nowości

poniedziałek, 5 września 2016

Brennerova - Wolf Haas

Autor – Wolf Haas
Tytuł – Brennerova
Przekład – Viktor Grotowicz i Barbara Tranas
Wydawnictwo Burda Publishing Polska
ISBN 978-83-8053-112-3
Komisarz Brenner ma słabość do pięknych Rosjanek z serwisów randkowych. Szukając swojej pani Brennerovej, natrafia na zmysłową Nadieżdę, która nalega na spotkanie. Flirt rozwija się i Brenner trochę dla żartu, a trochę gnany męskimi fantazjami rusza do Moskwy. Tam dziewczyna odkrywa karty. Jej siostra została porwana przez handlarzy żywym towarem i wywieziona na zachód. Wiedeński detektyw ma być dla niej ostatnią deską ratunku.
 Brennerova Wolf Haas (EAN: 9788380531123)
Brenner wkracza w brutalny świat narkotyków, prostytucji i handlu ludźmi.
To miał być niewinny flirt, a otworzył drogę do piekła za ziemi.
Kilka słów o autorze Brennerowej. Wolf Haas jest austriackim pisarzem, który w ojczystym kraju jest znany i czytywany. Jest też nagradzany, a jego dwie powieści doczekały się ekranizacji. Źródła donoszą, że w serii z detektywem Simonem Brennerem ukazało się do tej pory siedem części. To moje pierwsze zetknięcie z prozą Haasa i nie wiem jeszcze, czy czasem nie ostatnie.
Dawniej mówiono Rusinki. Są wysokie i muskularne jak młociarze, pracują przy budowie dróg, a pod pachami mają tyle włosów, że dałoby się z nich zrobić tupecik dla męża i jeszcze drugi dla pierwszego sekretarza partii (…) Potem z kolei zaczęto mówić, że Rusinki to najszczuplejsze fotomodelki, najdroższe prostytutki, jako mąż musiałbyś mieć co najmniej wieżowiec, żeby taka w ogóle się z tobą rozwiodła, najlepiej z prywatnym ogrodem zoologicznym, ponieważ ma nogi jak żyrafa, talię jak osa, oczy jak Pszczółka Maja.
Do tej powieści mam ambiwalentny stosunek. Powieść nie jest ani do końca zła, ani do końca dobra. Nie potrafię wybrać. Generalnie krótką książkę (250 stron) czytałam zadziwiająco długo i strasznie czuję się wymęczona. Poza tym muszę zwrócić uwagę na zbyt często używane przez autora słowo quazi. I aż ciśnie się na usta, aby powiedzieć/napisać, że książka jest quazi dobra, quazi znośna.

Bohaterem, jak łatwo się domyślić jest komisarz Brenner. Niestety, nie czytałam wcześniejszych książek i chyba szkoda. Miałabym łatwiej i wiedziałabym więcej. Nie miałam więc żadnego wprowadzenia w jego życie, pracę, etc.
To mu się podobało w Hercie. Nie miała bladego pojęcia o pracy detektywa, ale dokładne o niej wyobrażenie. O tej najnudniejszej pracy, jaką można sobie w ogóle wyobrazić, gdyby nie pojawiało się niekiedy nieco napięcia wynikającego z pytań dodatkowych.
Komisarza Brennera i jego historię poznajemy dzięki narratorowi, zresztą narracja to według mnie najmocniejsza strona tej powieści. I tak dowiadujemy się, że ma słabość do pięknych kobiet, zwłaszcza tych u naszych wschodnich sąsiadów. Serwisy randkowe też są dla ludzi, ale gliniarz powinien wiedzieć czym takie związki pachną. Brenner jest trochę ciamajdowaty, gdyż jadąc do dopiero poznanej panienki zostaje okradziony i pobity. Też mi gliniarz.

Sam kryminał, też trudno nazwać typowym kryminałem. Akcja ciągnie się jak flaki z olejem i nuży niezmiernie. Jest jakiś nieboszczyk, kilka odciętych rąk, zaginiona kobieta, ale nie wywołuje to specjalnego wrażenia, ani wypieków na twarzy. Ogólnie rzecz ujmując książka jak książka, może nie taka zła, ale od arcydzieła dzielą ją lata świetlne. Można się rozerwać? Można, ale wszystko zależy od tego na jaką rozrywkę jesteśmy w danej chwili nastawieni. Ja chyba nie byłam przygotowana na Brennerową.
To była dla Brennera krótka noc. Dawniej krótkie noce prawie wcale mu nie przeszkadzały, wtedy często chlał do czwartej nad ranem, potem być może potykał się po drodze do domu o partnerkę z nocnego rewiru, a o siódmej, w dobrej formie, meldował się na służbie. A obecnie udzielasz wieczorem pierwszej pomocy samobójczyni, dzwonisz po karetkę, jedziesz do szpitala, czekasz do czwartej nad ranem na uspokajającą wiadomość od lekarzy, a kiedy o siódmej obudzą cię dzwonieniem do drzwi funkcjonariusze Urzędu do spraw Cudzoziemców, z miejsca zbiera ci się na płacz.
Może ktoś powie: oszalała baba, to przecież świetna książka. Być może tak jest i tylko mnie ta historia nie porwała, tak jak powinna. Piszę więc, że jest to moje subiektywne zdanie i nie zamierzam nikogo od tej pozycji odwodzić. Podsumowując, Brennerowa nada się dla zapalonego fana kryminałów i wielbiciela prozy austriackiego pisarza.

Dziękuję

Znalezione obrazy dla zapytania burda książki

Książka bierze udział w wyzwaniach:


52/2016 – 127/52, Czytamy nowości, Historia z trupem, Kiedyś przeczytam 2016, Kryminalne wyzwanie, Motyw zdrady w literaturze, Olimpiada czytelnicza, Przeczytam 100 książek w 2016 roku – 127/100, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 1,6 cm, Reading Challenge 2016, Rosyjsko mi! W 200 książek dookoła świata - Austria

czwartek, 23 czerwca 2016

Atlas lękliwego mężczyzny - Christoph Ransmayr

Autor – Christoph Ransmayr
Tytuł – Atlas lękliwego mężczyzny
Tytuł oryginału – Atlas lines ängstlichen Mannes
Przekład – Jacek St. Buras
Biuro Literackie
ISBN 978-83-65125-27-9


W siedemdziesięciu epizodach tego Atlasu mowa jest wyłącznie o miejscach, w których żyłem, po których podróżowałem albo które przewędrowałem, i wyłącznie o ludziach, których spotkałem przy tej okazji, ludziach, którzy mi pomogli, którzy się mną opiekowali, którzy mi zagrażali, ratowali mnie albo mnie kochali.
Jedno zdanie autora na temat jego własnej książki wystarcza za opis i recenzję. Moja praca skończona, chciałoby się rzec. Christoph Ransmayr stworzył piękny atlas, złożony z historii będących niejako zdjęciami, wywołanymi z kliszy pamięci autora. Fakt, że to literatura non-fiction sprawia, że czytelnik czuje się czasem skonfundowany ilością opowieści Ransmayra. Aż trudno uwierzyć w to, by jeden człowiek przeżył i widział tak wiele. Wszystkie krańce świata zdobyte przez bohatera zbioru minireportaży i przewalająca się w tle historia, opowieści pełne nostalgii i niebezpieczeństwa; to wszystko każe się zastanowić, dlaczego, u licha, trzymamy w rękach książkę zatytułowaną Atlas lękliwego mężczyzny? Pierwszy człon tytułu nie budzi zastrzeżeń, w końcu opisany został kawał świata, ale czy ten mężczyzna jest taki lękliwy, można mieć wątpliwości.
Wyobrażałem sobie, nie: pragnąłem, żeby to ranne, a teraz z taką czułością, niemal czcią, otoczone opieką zwierzę jedynie ufnie zasnęło w ramionach dziewcząt, a nie dlatego było takie ciche i nieruchome, że już na zawsze zostało wyzwolone z wszelkich związków z ziemią, kiedy zniesiono je po drabince na ciemną uliczkę.
Co dość charakterystyczne dla wszystkich opowieści Atlasu lękliwego mężczyzny, Ransmayr zwraca uwagę czytelnika na, wydawałoby się, błahe sprawy, które dzięki uwadze pisarza przyćmiewają sobą ważne wydarzenia. Zawsze na pierwszym miejscu w reportażach Ransmayra znajduje się bohater, który ma swoją historię. I właśnie te małe historie, niewidoczne, niemal  ukryte w cieniu tych wielkich, stanowią centrum opowieści austriackiego pisarza. 

Człowiek i jego historia to elementy, które łączą wszystkie opowieści. Nieważne, czy znajdujemy się wewnątrz dzikiej puszczy, na środku oceanu, na biegunie czy w mieście, zawsze najważniejszy jest bohater, a nie okoliczności. Warto zwrócić uwagę, że wśród miejsc odwiedzonych przez Ransamayra, oprócz najbardziej egzotycznych i niebezpiecznych, znajduje się także Polska, która staje się miejscem jednej z historii.
Widziałem pustą ławkę, jedną z trzech, jakie stały na rynku w górnoaustriackiej miejscowości Lambach pod kutym z żelaza ogrodzeniem domu aptekarza. Na ławkach tych siadywali pasażerowie, którzy na przystanku przy ogrodzie aptekarza zamierzali wsiąść do rejsowego autobusu, żeby pojechać albo w stronę łańcucha Alp i leżącego przed nim pojezierza na południowym zachodzie, albo w stronę płaskiej, gęsto zasiedlonej rolniczo-przemysłowej krainy na północnym wschodzie, która na mapach tego regionu oznaczona była jako Welser Heide.
Każda kolejna opowieść zaczyna się od słowa widziałem. Dzięki temu zabiegowi nie tylko zwiększa się wrażenie autentyczności czytanego tekstu, ale także następuje nagłe wrzucenie czytelnika w nurt historii Ransmayra. Razem z narratorem (tak naprawdę z opowiadającym, gdyż trudno mówić o narracji w reportażach, choć Ransmayra wychodzi poza ramy gatunkowe) zaczynamy widzieć to, o czym opowiada. 

Ciekawy jest również styl pisarza. Ransamayr opisuje każdą część widzianej rzeczywistości z olbrzymią precyzją, zwracając uwagę niemal na każdy element tła. Jednocześnie jego język odarty jest z wartościujących słów. Historie zawarte Atlasie pozbawione są oceny; narrator nie osądza swoich bohaterów, lecz przedstawia ich takimi, jakimi są. Jednakże opowieści nie są pozbawione emocji, wręcz odwrotnie, są nimi przepełnione. Autor zazwyczaj nie wyraża swych odczuć dosłownie, ale wagę jakiegoś wydarzenia i nacechowanie emocjonalne wyczuwa się intuicyjnie. 

Ransmayr jest bardzo sprawnym pisarzem i obserwatorem, dzięki czemu potrafi dostrzec to, co z pozoru nieistotne i opisać tak, by nabrało znaczenia. Naprawdę warto zapoznać się z historiami z Atlasu lękliwego mężczyzny, bo dotyczą przede wszystkim ludzi, pozwalając nam na spotkanie z „Innym”. Polecam.

Dziękuję

Książka bierze udział w wyzwaniach:


52/2016 = 96/52, Celuj w zdanie, Czytamy nowości, Historia z trupem, Kiedyś przeczytam 2016, Motyw zdrady w literaturze, Przeczytam 100 książek w 2016 roku – 96/100, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2,4 = 24,6 cm, Rosyjsko mi!, Reading Challenge 2016, W 200 książek dookoła świata - Austria