Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść sensacyjna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść sensacyjna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 października 2016

Przedpremierowo - Krótka historia siedmiu zabójstw - Marlon James

Autor – Marlon James
Tytuł – Krótka historia siedmiu zabójstw
Tytuł oryginału – A Brief History of Seven Killings: A Novel
Przekład – Robert Sudół
Wydawnictwo Literackie
ISBN 978-83-08-06221-0
tyl Krótka historia siedmiu zabójstw
Jamajka jest państwem-wyspą, usytuowanym na Morzu Karaibskim, należącym do Wspólnoty Brytyjskiej. Słynie z pięknych plaż i upalnego klimatu. Kiedy myślimy o Jamajce, wyobrażamy sobie drużynę bobsleistów, Usaina Bolta, Lennoxa Lewisa oraz, co chyba oczywiste, marihuanę, reggae i Boba Marleya. Jamajka kojarzy się z totalnym luzem, wolną miłością i wypoczynkiem.

Jeszcze do niedawna Jamajka nie miała wielkiej reprezentacji w dziedzinie literatury. Jednakże w 2014 roku dał się słyszeć głos z tego niewielkiego kraju, ryk jamajskiego lwa  spisany w rytmie muzyki z tej wyspy na kartach książki A Brief History of Seven Killings. Za tę powieść Marlon James, jako pierwszy jamajski pisarz, otrzymał rok później Nagrodę Bookera, co więcej, decyzję o jej przyznaniu jury podjęło podobno jednogłośnie, w niecałe dwie godziny. To trzecia książka w dorobku autora urodzonego w Kingston, który na co dzień jest wykładowcą kreatywnego pisania na jednym z amerykańskich uniwersytetów.

James  przedstawił burzliwą historię swojego kraju na przestrzeni blisko trzech dekad, rozwiewając nasze naiwne wyobrażenia o spokojnej, leniwej Jamajce. Za sprawą Wydawnictwa Literackiego Krótka historia siedmiu zabójstw w przekładzie Roberta Sudóła trafi do polskich księgarń już 26 października.

Jednego razu Śpiewak mie pyta, jak to jest, że ja jestem najważniejszy, skoro tak dużo się martwię? Nie powiedziałem mu, że być najważniejszym to właśnie znaczy się martwić. Jak wleziesz na szczyt góry, to wszystko na świecie może cie strącić.Wiem, że Śpiewak wie, że mnóstwo ludzi go nie nawidzi, ale się zastanawiam, czy wie, jaką twarz ma ta nienawiść. Każdy człowiek ma coś do powiedzenia, ale ci, co nie nawidzą naprawdę, są czarniejsi niż on.

Marlon James wrzuca czytelnika do wielkiego kotła, jakim jest Kingston na początku grudnia 1976 roku. Akcja powieści krąży wokół zamachu na Boba Marleya, nazywanego Śpiewakiem,  które to wydarzenie łączy postaci pojawiające się na kartach książki. Dzięki temu, że pisarz pozwolił mówić wielu bohaterom, uzyskał nie tylko wyjątkowy wielogłos narracyjny, ale także umożliwił czytelnikom obserwowanie wydarzeń z różnych punktów widzenia. Trafiamy do dzielnic slumsów, Ośmiu Ulic i Kopenhagi, które stanowią siedziby zwaśnionych gangów, poznajemy ich historię i przede wszystkim jamajskie realia tamtego okresu. Opowieść prowadzi czytelnika z Kingston przez Montego Bay do Nowego Jorku i Miami w okresie wielkich poruszeń.

Jamajka w powieści Jamesa okazuje się miejscem, w którym politycy i gangi łączą siły, tworząc „syfsystem Babilonu”, a policja chroni bogatych i białych, ewentualnie brązowych, obywateli, żyjących w aptaunie, i niszczy czarnych z dauntaunu. Mieszkańcy slumsów niejako utracili prawo do normalnego życia, dla nich jedyną wartością jest przetrwanie i próba wydostania z dzielnicy i kraju pełnych biedy i niesprawiedliwości. Kingston staje się symbolem korupcji, nagłej śmierci i przedstawieniem piekła na ziemi. Jamajka stoi na skraju rewolucji, a wszyscy, z amerykańskimi służbami włącznie, chcą dla siebie jak największy kawałek tortu.
Myślałem, że postawią cię na beczce i kopniakiem odbiorą życie. Ale sznur, który oplata twoją szyję, biegnie wysoko nad grubym konarem, po czym opada po drugiej stronie, trzymany na końcu przez dwóch rasta, którzy owijają go sobie wokół nadgarstków i ciągną. Ciekawe, czy to, że zachowują się tak cicho – jak gdyby to była rutynowa praca – wydaje ci się tak samo obsceniczne jak mnie. Nie będzie ostatnich słów przed śmiercią. Ciekawe, czy płaczesz. Ciekawe, czy masz nadzieję, że jakimś cudem Śpiewak usłyszy twoje błaganie o litość. 
Jedno powinieneś wiedzieć. 
Żywi nigdy nie słuchają.
Od liczby postaci w powieści można dostać zawrotu głowy, ale, na szczęście dla czytelnika, mamy podaną listę bohaterów dramatu. Znajdują się wśród w nich ludzie z dzielnic biedy i aptaunu,  członkowie gangów, szefowie karteli, amerykańscy agenci i dziennikarze, zabójcy, a także duch. Każdy z narratorów mówi własnym, wyjątkowym językiem i przedstawia świat w zupełnie różny sposób. Dzięki temu zabiegowi polifonii James uzyskał niewiarygodny efekt; rzeczywistość w powieści mieni się od kolorów, obraz drży od gniewu i frustracji, a druk zaczyna pachnieć krwią i żelazem. 

Krótka historia siedmiu zabójstw wprowadza odbiorcę w trans, nie pozwalając mu się od siebie oderwać. Marlon James snuje swą opowieść niezwykle sprawnie, w jednej scenie pędząc przez ulice Kingston, następnie zwolniając tempa przy skręcie z gandzi, by zaraz wystrzelić całą serią pocisków z kartek. I tak przez ponad siedemset stron!  

Zło czyńcy  nie robią notatek. Powiem coś, czego jestem pewien tak samo jak tego, że słońce za oknem zaraz zrobi się większe i bardziej gorące. Zło czyńca zapisuje sobie w myśli i ćwiczy szare komórki, żeby pamiętać. Nie znam słów „zapomnieć” ani „przebaczyć”. Nie to, żebym w ogóle nie przebaczał, jakbym w ogóle nie przebaczał, toby rzeka krwi płyneła od National Heroes Park aż do Kingston Harbour. Ale pamiętam, czekam i robie swoje, tak właśnie działam. Ten pedzio Boy George pyta mie właśnie w radiu, czy zarabiam na czarno. Ja wszystko robie na czarno.

Nadzwyczajnie ważnym elementem powieści Marlona Jamesa jest pojawiająca się w niej muzyka. Świat przedstawiony buja się w jej rytmie, a ona sama zdaje się pojawiać na prawach pełnokrwistego bohatera. Dość powiedzieć, że każda z kolejnych części książki nosi tytuł piosenki z tamtych lat. Oczywiście, najważniejszą postacią jest tutaj Tuff Gong , czyli Śpiewak (czyt. Bob Marley), ale w tle słyszymy także hity innych wykonawców i zespołów, takich jak choćby  Andy Gibb, Kim Wilde czy Rolling Stones. Lista utworów pojawiających się w powieści, sporządzona przez tłumacza, pomoże stworzyć ścieżkę dźwiękową, która będzie wspaniałym uzupełnieniem lektury i pozwoli zanurzyć się głębiej w opisaną historię.

Język w powieści stanowi swoisty eksperyment, który zdecydowanie należy uznać za udany. Wspomniany przeze mnie wielogłos narracyjny, zastosowany przez Jamesa, powoduje, że książka jest niejednolita językowo, dzięki czemu lepiej oddaje realia przedstawionych środowisk. Majstersztykiem okazuje się fragment napisany z punktu widzenia młodego zabójcy z dauntaunu, będącego na kokainowym haju. A to tylko jeden ze smaczków serwowanych czytelnikowi przez autora. Trzeba przyznać, że narastający gniew postaci wpływa na agresywność i wulgarność języka, ale nie należy tego poczytywać za wadę, a wręcz przeciwnie; słownictwo i składnia bohaterów idealnie oddają ich stan emocjonalny.

Krótka historia siedmiu zabójstw jest dla mnie jedną z największych powieściowych rewelacji tego roku. Zawiera w sobie wszystko to, co czyni książkę wybitną, czyli mocne postaci z dobrze zarysowanym portretem psychologicznym, nie stroni od eksperymentowania i składa się z wielu małych opowieści z wielką historią w tle – każdy z elementów starannie odmierzony. Nie żałuję przeczytania żadnej z prawie siedmiuset pięćdziesięciu stron. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko polecić wam wszystkim rewelacyjną powieść Marlona Jamesa, kolejnego literackiego odkrycia na mapie świata.

Dziękuję
Książka bierze udział w wyzwaniach:

52/2016 – 150/52, Czytamy nowości, Gra w kolory, Historia z trupem, Kiedyś przeczytam 2016, Motyw zdrady w literaturze, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem 2016, Przeczytam 100 książek w 2016 roku – 150/100, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 4 = 30,3 cm, Reading Challenge 2016, Rosyjsko mi!, W 200 książek dookoła świata – Jamajka, Wielkobukowe wyzwanie

poniedziałek, 9 maja 2016

Sedinum. Wiadomość z podziemi - Leszek Herman

Autor  - Leszek Herman
Tytuł – Sedinum. Wiadomość z podziemi
ISBN 978-83-281-0112-0


Szczecin, stolica województwa zachodniopomorskiego. Szczecin – po łacinie Sedinum. Jak wiele miast w Polsce ma swoje tajemnice, nie wszystkie odkryte. Tymi sekretami zajął się wprawnie Leszek Herman, architekt, szczecinianin. Sam przyznał, że powieść wyszła trochę przez przypadek:
- To wcale nie miała być powieść tylko... strona internetowa. Jestem architektem, specjalizującym się w konserwacji zabytków. To pozwala mi docierać do miejsc i materiałów historycznych, do których zwyczajnym ludziom trudno dotrzeć. Mam znajomą, która prowadzi popularny portal „Kocham Szczecin" i ona podsunęła mi pomysł utworzenia strony o tajemnicach Szczecina. Potem pomyślałem: a może jednak napisać książkę? I jakoś mi się fabuła urodziła...
Leszek Herman został okrzyknięty polskim Danem Brownem. Z jednej strony to dobrze, bo być porównywanym do tak poczytnego pisarza chyba jest zaszczytem. Z drugiej zaś, lepiej zostać polskim Leszkiem Hermanem i nie mieć doszytej żadnej łatki. Tym bardziej na starcie. Jednak przyznać muszę, że coś tam z Browna w tej powieści jest. Bo mamy taki oto schemacik: tajemnice, trupy, zagadki… historia.
W spokojny, piątkowy wieczór, w samym centrum miasta zapada się parking podziemny niedawno wzniesionego biurowca. Katastrofa budowlana odsłania nieznane podziemia, w których od końca wojny stoi wrak niemieckiej wojskowej ciężarówki. Za podziurawioną kulami szybą szoferki tkwi trup kierowcy, a na pace znajduje się ładunek, który wywraca do góry nogami spokojne życie kilku osób – architekta, który musiał się tutaj znaleźć z racji pełnionej funkcji, dziennikarki, która zostając po godzinach w redakcji mimowolnie stała się uczestniczką wydarzeń oraz potomka starej, pomorskiej rodziny, który na wieść o katastrofie przybywa do miasta swoich przodków – wszyscy wpadają w wir nieprawdopodobnej historii.
Katastrofa budowlana, tajemnica wskazująca na okres II wojny światowej, a może i wcześniej, niejeden nieboszczyk i średniowieczny sarkofag. Rozwiązywanie mnożących się sekretów przypada trójce młodych bohaterów: dziennikarce Paulinie, architektowi Igorowi i arystokracie Johannowi. Świetnie opisany Szczecin i region z jego historią, legendami, atrakcjami turystycznymi. Tajemniczy prześladowcy, nazistowska tajemnica, masoni, Gryfici i templariusze… oraz szyfry i stara mapa. Zdaję sobie sprawę, że dużo tego wszystkiego, ale należy pamiętać, że powieść ma prawie osiemset stron. Nasuwa się tylko pytanie, czy książkę tę oceniać w kategorii thrillera, którym niewątpliwie jest, czy też jako przygodówkę, którą jest bardziej. Postawiłabym jednak na powieść przygodowo-sensacyjną, z elementami historii.

Mapa miała jakieś czterdzieści na pięćdziesiąt centymetrów, wykonana na pergaminie, dawniej zachwycająca bogactwem kolorów i fragmentami pokrytymi prawdziwym złotem, teraz była spatynowana i przyblakła. Przywodziła na myśl stare dokumenty, wykonywane ręcznie, nierzadko latami, przez sumiennych skrybów w niedostępnych klasztorach. Miała magiczną siłę zakrzywiania czasoprzestrzeni, tak jakby wpatrując się w nią, można było na chwilę przenieść się w czasie i dostrzec przeszłość, z której się wyłoniła.
Sedinum. Wiadomość z podziemi to bardzo obszerna książka i aż dziw bierze, bo to przecież jest debiut Leszka Hermana. Można się przyczepić do paru spraw, ale po co? Debiut powinien być oceniany trochę inaczej, choć ta książka broni się sama. Kawał pracy włożył autor, aby wszystko miało ręce i nogi i trzymało się „kupy”. Może jest trochę jak w przygodach Indiany Jonesa, chwilami za łatwo, za szybko, ale przecież to powieść przygodowo-sensacyjna, więc ma rozerwać i trzymać w napięciu – z tego zadania się z powodzeniem wywiązuje.

Jestem przekonana, że nie tylko szczecinianom powieść przypadnie do gustu. Ja ze Szczecina nie jestem, a bawiłam się przednio. Było ciekawie, intrygująco, niebezpiecznie i tajemniczo. Książka czytała się praktycznie sama, ja tylko przewracałam kartki. Mam nadzieję, że Leszek Herman napisze jeszcze niejedną powieść, która będzie cieszyła się nie mniejszym powodzeniem co Sedinum. Wiadomość z podziemi. A może autor pokusi się o zbadanie innych miejsc na mapie Polski? W końcu wiele można by napisać o niektórych miejscowościach i miastach. Kraj nasz wszak tajemnicami stoi.

Tak się przyzwyczaiłaś do bylejakości tego miasta, do tych różowych bloków (...) To my zrobiliśmy z tego miasta blokowisko, my rozebraliśmy teatr, stare miasto, to my odsunęliśmy Szczecin od rzeki. Żyjemy tu, nic nie wiedząc o jego byłych mieszkańcach, nie znając jego historii i uważając Szczecin za prowincję, za jakieś byle jakie miejsce, w którym nic się nie może zdarzyć. A przecież to nie jest byle jakie miejsce. Tutaj urodziły się caryca Katarzyna Wielka i caryca Maria Piotrowna, tutaj powstawały największe transatlantyki. To w tym mieście odbywały się pierwsze loty braci Wright, to tutaj lądował Hindenburg. Mamy najstarsze na świecie kino. To miasto jeszcze przed wojną uchodziło za jedno z najpiękniejszych w północnej Europie.

Sądzę, że nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić was do przeżycia przygody i odkrywania sekretów z bohaterami powieści Sedinum. Wiadomość z podziemi. Jeśli lubicie a) książki Dana Browna i Philippa Vandenberga; b) powieści przygodowe i sensacyjne; c) odkrywać tajemnice i bawić się szyframi, to jest to powieść dla was. Nie zastanawiajcie się długo, przeczytajcie Sedinum już teraz. Świetnie nada się do czytania w parku, na działce, tym bardziej, że robi się coraz cieplej. A ja wam szczerze polecam.

Dziękuję



Książka bierze udział w wyzwaniach:

czwartek, 28 kwietnia 2016

Dzieci Abrahama - Robert Littell

Autor – Robert Littell
Tytuł – Dzieci Abrahama
Tytuł oryginału – Vicious circle
Przekład – Jan Kraśko
ISBN 978-83-7392-576-2

Dzieci Abrahama - Littell Robert

Nadto rzekł do niej anioł Pański: oto poczęłaś i urodzisz syna, i nazwiesz go Ismael… Będzie to człowiek dziki, ręka jego będzie przeciwko wszystkim, a ręka wszystkich będzie przeciwko niemu… Potem Hagar urodziła Abrahamowi syna.
Genesis 16 
Na to rzekł Bóg: Nie! Ale żona twoja Sara urodzi ci syna i nazwiesz go imieniem Izaak… Oto pobłogosławię mu i rozplenię go, rozmnożę go nad miarę… Ale przymierze moje ustanowię z Izaakiem.
Genesis 17
Robert Littell jest amerykańskim pisarzem i autorem powieści sensacyjnych i kryminalnych. Napisał kilka książek o tematyce szpiegowskiej, skupiających się wokół tematu zimnej wojny. Przez wiele lat był dziennikarzem współpracującym z Neesweekiem. Pisząc, często korzysta z doświadczenia zdobytego w pracy korespondenta.

Jednak ta książka jest inna. Nie rozgrywa się w okołorosyjskich realiach. Dzieci Abrahama to powieść o ciągle aktualnym konflikcie między Izraelem a Autonomią Palestyńską. I choć Littel mieszka na stałe w Stanach Zjednoczonych, to ta tematyka jest mu bardzo bliska. Sam jest Żydem (i uwaga!) polskiego pochodzenia, więc mamy poniekąd nasz wkład w tę książkę.

Otrzymałam powieść, którą czytało mi się dość opornie, ale (broń Boże!) nie jest ona ani nudna, ani źle napisana. Po prostu wymagała ode mnie co jakiś czas przerwy na zastanowienie, na rozważania. Jeżeli więc szukacie lektury niezobowiązującej, to w tej chwili możecie przestać czytać tę opinię, a książki lepiej nie bierzcie do rąk.
Akcja powieści rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, kiedy świat z niecierpliwością oczekuje na zawieszenie broni między Izraelem a Autonomią Palestyńską i podpisanie układu pokojowego. Ale wtedy doktor al-Szaat, legendarny palestyński terrorysta, uprowadza znanego fundamentalistycznego rabina Apfulbauma. Podczas długich dni uwięzienia, drobiazgowych przesłuchań i gorączkowych dyskusji między mężczyznami nawiązuje się niezwykła więź. Czy łączące ich poglądy religijno-polityczne mogłyby doprowadzić do przerwania zaklętego kręgu, w jakim od lat tkwią ich narody?
Ciężar gatunkowy książki jest znaczący, bo i myśl przewodnia do najlżejszych nie należy. Akcja książki posuwa się niespiesznie, w swoim tempie, odsłaniając nam kolejne rozdziały z życia głównych bohaterów. Bez pośpiechu prowadzi nas przez liczne dialogi między porwanym Apfulbaumem, przywódcą żydowskiego podziemia a jego porywaczem Abu-Bakrem, uchodzącym za mudżaddida, czyli wyczekiwanego przez muzułmanów odnowiciela, zesłanego przez Boga. W powieści nie brak brutalnych przesłuchań i tortur. Treść często jest wstrzymywana, robiąc miejsce na wypowiedzi zainteresowanych w sprawy konfliktu (dla mnie były to chwile na zaczerpniecie głębszego oddechu). Jeżeli przejdziecie z sukcesem przez lwią część książki, czeka was niespodzianka, bo akcja pod koniec zdecydowanie przyspiesza i trzyma w napięciu do ostatniego zdania.

Konflikt pomiędzy wyznawcami judaizmu a muzułmanami został przedstawiony w bardzo szczególny sposób i skupia się w dużej mierze do pomieszczenia, w którym początkowo przesłuchiwany jest Apfulbaum. Napisałam początkowo celowo, bo  czytając książkę każdy zauważy, że granica między przesłuchaniem a rozmową bardzo szybko się zaciera, a w końcu między tymi dwoma, zamkniętymi w jednym pokoju mężczyznami dochodzi do pewnego porozumienia. Do tego jeden, jak i drugi noszą to samo imię, z którym kojarzyć się może przypowieść o Izaaku i Abrahamie zamieszczonej w Księdze Rodzaju – Izaak i Ismail (muzułmański odpowiednik Izaaka).

Pewnie pomyślicie sobie, po co mam czytać tę powieść, skoro codziennie w mediach ciągle jest obecny konflikt palestyńsko-izraelski. Jesteśmy niemymi świadkami przemocy, agresji i cierpienia w imię świętej wojny. Czy pokój i porozumienie między tymi dwoma stronami jest możliwy? Mało prawdopodobne, tym bardziej, że jedni dla drugich są od lat śmiertelnymi wrogami.
Kiedy nadejdzie pora – powiedział rabin – trzeba umrzeć z taką godnością, żeby zabójcy zrozumieli, że Żydzi są narodem wybranym przez Boga. – I dodał: - Chcą się bawić w godność? Proszę bardzo, chętnie się pobawię.

Dzieci Abrahama to kawał bardzo dobrej literatury, wymagającej niepodzielnej uwagi. Jak napisałam, nie jest to książka, którą przeczytać można przez dwie godziny.  Mnie zajęło to kilka dni, ale tylko dlatego, że co jakiś czas odkładałam ją na dobrą chwilę. Wtedy czytałam dla odpoczynku inne książki. Zresztą często czytam kilka książek w jednym czasie, aby móc zaczerpnąć tchu między nimi. Littell wykonał bardzo dobrą „robotę”. Powieść Dzieci Abrahama jest świetna, mądra i ważna.

Dla kogo? Przede wszystkim dla wszystkich tych, którzy interesują się tym, co dzieje się na świecie. Dla tych, którzy lubią powieści o historii najnowszej, ale także sensację i fakty. Także dla tych, którzy lubią wyzwania, bo Dzieci Abrahama takim wyzwaniem są. Od siebie dodam jeszcze, że cieszę się, iż takie książki powstają i że dane mi było ją przeczytać. Gorąco polecam, jednocześnie mając nadzieję, że kiedyś pokój między muzułmanami a wyznawcami judaizmu jednak nadejdzie.

Dziękuję



Książka przeczytana w ramach wyzwań:

sobota, 9 kwietnia 2016

Zdążę Cię zabić - James Patterson & Marshall Karp

Autorzy – James Patterson & Marshall Karp
Tytuł – Zdążę Cię zabić
Tytuł oryginału – NYPD RED 2
Seria – NYPD RED
Przekład – Alina Patkowska
ISBN 978-83-276-1693-7

Zdążę cię zabić
RED to wyjątkowy oddział policji stworzony przez burmistrza Nowego Jorku. Wybrani detektywi prowadzą śledztwa, w które są zamieszani ludzie z pierwszych stron gazet – politycy, aktorzy i sportowcy. Elita chroni elitę.
Jako nałogowo pochłaniający książki mól, słyszałam o Jamesie Pattersonie wiele dobrego. Ponoć jest on jednym z najpopularniejszych pisarzy w Stanach. Niestety, jak dotąd nie przeczytałam żadnej jego książki. To moje pierwsze spotkanie z prozą tego autora i zarazem pierwsze udane. Jestem pewna, że jeszcze niejednokrotnie sięgnę po thrillery, kryminały (cały czas się waham, czy to bardziej kryminał, czy może thriller) pisarza.

Detektywi Zach Jordan i Kylie MacDonald prowadzą śledztwo w sprawie morderstw popełnionych przez seryjnego mordercę. Oprócz tego, że ofiarami jak zwykle są wpływowi i bogaci, każdy z nich przyznaje się publicznie przez kamerą do wcześniejszego popełnienia przestępstwa, które uszło mu na sucho. Teraz ten mściciel, nazywany przez prasę Czyścicielem, robi porządek i karze tych, którzy wymknęli się wymiarowi sprawiedliwości.
W Nowym Jorku mieszka osiem milionów ludzi. Nasz departament ma chronić ich wszystkich i wszystkim służyć, ale niektórzy otrzymują lepszą ochronę i lepsze usługi niż pozostali. Może to nie brzmi szczególnie demokratycznie, ale zarządzanie miastem przypomina zarządzanie firmą. Po prostu trzeba dbać o najlepszych klientów. W naszym przypadku to ci, którzy generują największy dochód i przyciągają turystów, innymi słowy, sławni i bogaci.
Sprawa do łatwych nie należy, bo i środowisko, z którym przychodzi pracować śledczym jest, delikatnie mówiąc, dość specyficzne. Poza tym, jak przystało na elitarną jednostkę policji, wszyscy patrzą im na ręce, od dziennikarzy po gliniarzy ze zwykłych posterunków. Oczywiście dużo do powiedzenia ma burmistrz, przed którym muszą zdawać relacje z postępów swojej pracy. Krótko mówiąc, nie ma czego zazdrościć. Praca, owszem ciekawa, ale stresująca okropnie.
Nie mamy do czynienia z naśladowcą. To prawda, ofiara pochodziła z zupełnie innej grupy społecznej niż pierwsze trzy, ale cała czwórka zginęła w ten sam sposób. Uduszenie. Prawdopodobnie ktoś nałożył im na głowę plastikową torbę. Wszyscy byli przetrzymywani przez co najmniej siedemdziesiąt dwie godziny, ciała zostały wyszorowane amoniakiem, mieli tę sama treść żołądka. Pizza. I to nie jakaś tam przypadkowa pizza. To samo ciasto, ten sam sos, ten sam ser. To była prawdziwa domowa pizza, nie z sieciówki…
Zdążę Cię zabić to bardzo ciekawie napisana powieść, którą czyta się wprost rewelacyjnie. Odpowiednio stopniowane napięcie, wystarczająco wartka akcja, ciekawe postaci składają się na interesującą lekturę. Do tego Wydawnictwo HarperCollins zadbało o dobry papier i bardzo czytelną czcionkę, dzięki której, przynajmniej ja, „połknęłam” książkę prawie na jeden haps. Krótkie i treściwe rozdziały nie męczą i pozwalają na odłożenie powieści w każdym momencie.

Zdążę Cię zabić to powieść sensacyjna w amerykańskim stylu, od której nie mogłam się oderwać. Trzeba przyznać, że duet Patterson/Karp dobrze się rozumie, bo stworzyli opowieść intrygującą i wielce zajmującą. Może troszkę za mało wgryźli się w pracę samego oddziału RED, ale ogólne wrażenie zasługuje na piątkę z plusem. Jestem ciekawa pierwszej części NYPD i chyba to przeoczenie będę musiała uzupełnić.
Ofiara ma poranione wnętrze jamy ustnej, zasinione podniebienie i język, kilka zębów świeżo wyszczerbionych lub połamanych, świeże skaleczenia na wargach i wybitą szczękę. Wygląda na to, że była torturowana przez kilka dni przed śmiercią. Niektóre ślady wskazują na to, że śmierć nastąpiła w jakimś innym miejscu i przetransportowano ja tutaj już martwą.
Z wielką chęcią sięgnę po kolejne tomy z Zachem Jordanem i Kylie MacDonald w rolach głównych. Prawdę powiedziawszy mam wielką ochotę na więcej Pattersona w swoich planach czytelniczych. Wszystkim, którzy lubią thrillery, kryminały i powieści sensacyjne wszelkiej maści polecam powieść Zdążę Cię zabić. Nie zabrakło w niej szybkiej akcji, interesującej fabuły i opisów ofiar morderstw. Jeżeli poszukujecie książki, która wciągnie was od pierwszej strony i nie pozwoli wypiekom na twarzy zejść do końca czytanej historii, to jest to powieść dla was. Nie zastanawiajcie się długo. Jeśli znacie twórczość Pattersona, to nie muszę was namawiać, jeśli nie, to ja ze swej strony polecam.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach: