czwartek, 22 czerwca 2017

Przekreślony początek - Ryszard Krynicki

Autor – Ryszard Krynicki
Tytuł – Przekreślony początek
Biuro literackie
ISBN 978-83-63129-30-9


Ryszard Krynicki należy do grona najważniejszych i najbardziej wpływowych żyjących polskich poetów. Urodzony w 1943 w nazistowskim obozie pracy Lager Wimber w Austrii, od najmłodszych lat przebywał w sytuacji zagrożenia. W młodości towarzyszyło mu poczucie wyobcowania, w żadnym środowisku nie czuł się u siebie. Dorastał na ziemiach odzyskanych (wyzyskanych), uczył się w Gorzowie Wielkopolskim. Na studia przeniósł się do Poznania, studiował polonistykę na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Tam też rozpoczęła się jego znajomość ze Stanisławem Barańczakiem. Należy do grupy poetów związanych z nurtem Nowej Fali. Poeta był związany z ruchem opozycyjnym w PRL-u, sygnatariusz Listu 59, współpracował z KOR-em. Krynicki jest autorem kilkunastu tomów poetyckich, a jego twórczość została wielokrotnie nagrodzona, w tym Nagrodą Fundacji im. Kościelskich czy Międzynarodową Nagrodą Literacką im. Zbigniewa Herberta. Współtworzył wydawnictwo a5, które specjalizuje się w wydawaniu tomików poezji. Tłumaczy z języka niemieckiego, przełożył utwory m.in. Bertolda Brechta, Gotfrieda Benna, Paula Celana, Reinera Kunze.

Przekreślony początek stanowi zbiór wierszy z lat 1965 – 2010, początkowo wydany w siedemdziesiątą rocznicę urodzin poety, doczekał się nowego wydania, na które składa się 26 utworów. Wybór to niewielki, ale gdy wziąć pod uwagę styl Krynickiego można uznać, że mniej znaczy więcej. Autor Pędu pogoni, pędu ucieczki przeszedł długą drogę od pierwszego tomu, w którym nie brakowało słów. Z każdą kolejną książką wersy były coraz krótsze, słowa ważyły więcej, a poeta zbliżał się granicy milczenia. Zresztą cisza i milczenie także są obecne w twórczości Krynickiego, grają tam bardzo ważną rolę, podobnie jak zmiana, ponieważ poeta często wraca do swoich starych wierszy i przerabia je, tnie i zszywa na nowo. Milczenie towarzyszyło poecie od najmłodszych lat, kiedy był trzymany na dystans przez rówieśników jako ktoś obcy; doświadczenie ciszy i samotności pozostawiło ślad.


Wiatr unosi strzępki 
niewyraźnie zapisanej kartki: 
zapomniane słowo? sen? 
moje nieme ty? 

drży na końcu języka.

Interesujący mnie zbiór jest niezwykłą podróżą po poezji Ryszarda Krynickiego, dzięki czemu czytelnicy mają szansę przyjrzeć się zmianie, jaka zachodziła w języku poety. Znajdziemy tu ślady Zbigniewa Herberta, którego twórczość ma duży wpływ na autora Kamienia, szronu, a także Paula Celana, którego wiele wierszy zostało przełożonych na język polski za sprawą Krynickiego. Podczas lektury wyczuwa się niepewność wersów, niezwykle przejmującą, bo zamierzoną. Powracają w kolejnych wierszach słowa „nicość”, „pustka”, „sen”; odsyłają nas do  symboliki śmierci, nieuchronnie nadchodzącego końca. Choć jednym z autorytetów autora Przekreślonego początku jest Herbert, to sam poeta nie moralizuje w swej twórczości na podobieństwo Pana Cogito. Z wierszy Krynickiego wypływa nienachalna mądrość, dająca czytelnikowi poczucie obcowania z mistrzem. Przekreślony początek stanowi świetną propozycję zarówno dla tych, którzy nie poznali jeszcze twórczości Ryszarda Krynickiego, jak i tych, którzy powracają do wierszy „milczącego” poety.

Dziękuję
Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytam, bo polskie, Czytelnicze igrzyska 2017, Gra w kolory – biały, Olimpiada czytelnicza, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 91/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 0,5 = 34,4 cm, W 200 książek dookoła świata – Polska, Wyzwanie Czytamy nowości, Zmierz się z tytułami - początek

Informacyjnie - rozstrzygnięcie rozdania

Minęło 10 dni naszej zabawy. Do wygrania była książka „Szczęście od jutra” Anny Balińskiej. Dziękuję wszystkim za uczestnictwo :)
Oto lista osób, która wzięła udział w rozdaniu:
  • 1.       Izabela Dembna
  • 2.       Izabela Dembna
  • 3.       Marta Dobrzyńska
  • 4.       Marta Dobrzyńska
  • 5.       Sylwia Waligóra
  • 6.       Sylwia Waligóra
  • 7.       Edyta Chmura
  • 8.       Edyta Chmura
  • 9.       Barbara Pawlik
  • 10.   Barbara Pawlik
  • 11.   Małgosia
  • 12.   Małgosia
  • 13.   Sabina Fabczak
  • 14.   Sabina Fabczak
  • 15.   Marta Poznańska
  • 16.   Marta Poznańska
  • 17.   Edyta Synyszyn
  • 18.   Edyta Synyszyn
  • 19.   Krzysztof Hawryszczyszyn
  • 20.   Krzysztof Hawryszczyszyn
  • 21.   Dorotka Czyżycka
  • 22.   Dorotka Czyżycka
  • 23.   Gosia Stępień
  • 24.   Beata Kandzia
  • 25.   Beata Kandzia
  • 26.   Agnieszka Monika
  • 27.   Agnieszka Monika
  • 28.   Jagoda Gindera
  • 29.   Jagoda Gindera

Skorzystałam ze strony losowe.pl i oto numer zwycięzcy:


nr 8 – Edyta Chmura


Gratuluję i proszę o kontakt mailowy – monweg@wp.pl

środa, 21 czerwca 2017

444 - Maciej Siembieda

Autor – Maciej Siembieda
Tytuł – 444
Wydawnictwo Wielka Litera
ISBN 978-83-8032-162-5



Stany Zjednoczone mają Dana Browna; Niemcy – Philippa Vandenberga; Hiszpania – Louisa Montero Manglano, a my od niedawna Macieja Siembiedę, trzykrotnego laureata „polskiego Pulitzera” w kategorii reportażu, absolwenta Uniwersytetu Opolskiego, dziennikarza i reportażystę, autora kilkuset tekstów publikowanych m. in. w Polityce i Kulturze oraz czterech zbiorów reportaży. Tym razem Maciej Siembieda postawił na powieść i dobrze się stało, bo powstała naprawdę świetna książka łącząca w sobie historię i fikcję, w której polski autor żongluje z powodzeniem datami i epokami.

Istnieje wyjątkowa zbieżność z jedną z książek Browna. Kod Leonarda da Vinci opiera się głównie na jednym z najsławniejszych obrazów Leonarda. W powieści 444 również istotną rolę odgrywa obraz, ale tym razem nie włoskiego pochodzenia, lecz malarza z naszego podwórka, Jana Matejki. „Chrzest Władysława Warneńczyka”, bo o to dzieło chodzi, jest obrazem wyjątkowym. Według Siembiedy Matejko ukrył w nim przepowiednię o potomku dwóch największych religii chrześcijaństwa i islamu mającego doprowadzić do pojednania tychże. Trzy szanse następujące 444 lata po sobie od roku 1000, nie powiodły się. Pozostała jedna, ostatnia, która ma zdarzyć się w 2332 roku.

Powieść zaczyna się mocno, bo śmiertelnym wypadkiem pewnego, niewiele znaczącego dziennikarza. Tylko czy zderzenie z rozpędzonym tirem, to był przypadek, zważywszy na fakt, że ów dziennikarz jechał właśnie na spotkanie z prokuratorem z IPN-u Jakubem Kanią, chcąc podzielić się odkrytymi tajemnicami ukrytymi na obrazie Jana Matejki. Jak się łatwo domyślić amerykańskiego profesora Roberta Langdona w książce Siembiedy zastępuje naturalnie prokurator Jakub Kania, a w śledztwie zręcznie pomaga mu piękna stewardessa Katarzyna Karewicz, wnuczka członka Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich.

444 to debiut powieściowy Macieja Siembiedy i dodam, że naprawdę dobry debiut. Książkę czytało mi się bardzo dobrze i niezwykle szybko, mimo niebanalnej objętości. Napisałam, że Siembieda żongluje datami i epokami – i tak „odwiedzamy” lata: 998, 1444, 1881, chwilę obecną, a nawet przenosimy się do 2332. Jeśli jednak ktoś z was pomyśli, że takie przeskoki czasowe mogą wprowadzić niepotrzebny chaos to się myli, bo historia jest wyjątkowa uporządkowana.

Powieść 444 jest wciągająca i przyznaję, że trudno było mi się od niej oderwać. Mimo podobieństw do sławnego już „Kodu…”, reportażyście udało się stworzyć opowieść oryginalną i przenieść ją zręcznie w nasze polskie realia. Co nas jeszcze czeka na ponad pięciuset pięćdziesięciu stronach? Islamska przepowiednia; bractwo muzułmańskie Bokira, które nie zawaha się przed niczym; ukryte od wieków tajemnice; zagadkowe dzieło Jana Matejki, które jest najczęściej kradzionym polskim obrazem.

Porywająca, bardzo sprawnie, barwnie i z rozmachem napisana powieść sensacyjno-przygodowa, a może thriller historyczny – nie umiem stwierdzić czego jest więcej. Autor zbudował akcję, która cały czas trzyma czytelnika w niepewności. Zaczyna się gwałtownie, a później napięcie nie opada. Zagadka goni zagadkę, tajemnice się mnożą, tempo zaskakuje, nie ma niepotrzebnych dłużyzn przeszkadzających w lekturze.

Sądzę, że nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić was do przeżycia przygody i odkrywania sekretów z bohaterami powieści Macieja Siembiedy. Na pewno książka nie zawiedzie wielbicieli twórczości Dana Browna. Świetnie nada się do czytania w parku czy na działce. Tylko patrzeć, aż zostanie przeniesiona na duży ekran. Gorąco polecam.

Dziękuję



Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytam, bo polskie, Czytelnicze igrzyska 2017, Gra w kolory – biały, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 90/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 3,6 = 33,9 cm, W 200 książek dookoła świata – Polska, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze Wiedźmy - liczba

wtorek, 20 czerwca 2017

Zwrotnik Raka - Henry Miller

Autor – Henry Miller
Tytuł – Zwrotnik Raka
Tytuł oryginału – Tropic of Cancer
Przekład –  Lesław Ludwig
Oficyna Literacka Noir sur Blanc
ISBN 978-83-65613-23-3
 Znalezione obrazy dla zapytania zwrotnik raka miller
Henry Miller jest uważany za jednego z ważniejszych amerykańskich pisarzy dwudziestego stulecia. Urodzony w 1891 roku autor pozostawił po sobie pokaźny zbiór dzieł, mimo że swój powieściowy debiut zaliczył, mając dopiero 43 lata. Miller sporo podróżował, najpierw po kraju, szukając zatrudnienia, które przyniosłoby mu satysfakcję, a w 1928 wyruszył w podróż po Europie. Dwa lata później osiadł w Paryżu, gdzie podczas pierwszej zimy omal nie zginął z głodu i zimna. Tam też powstały pierwsze książki Millera. W 1934 roku nakładem cenionego wydawnictwa Obelisk Press ukazał się Zwrotnik Raka, duży literacki debiut pisarza. Powieść zyskała przychylne opinie środowiska, bardzo dobrze wypowiadali się o niej m. in.: T. S, Eliot oraz Ezra Pound. Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał jednak książkę za zbyt śmiałą obyczajowo i zakazał wwożenia jej na teren kraju; zakaz cofnięto dopiero w roku 1964, czyli trzydzieści lat po premierze.
Nie mam gotówki, majątku, nadziei. Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Jeszcze rok, pół roku temu, sądziłem, że jestem artystą. Teraz nie zastanawiam się już nad tym. Po prostu jestem. Wszystko, co było literaturą, opadło ze mnie. Bogu dzięki, nie trzeba już pisać żadnych książek.
Sam Miller powiedział o swoim debiucie, że jest on „zniewagą wyrządzoną siedmiu fundamentalnym wartościom i symbolom kultury: Sztuce, Bogu, Człowieczeństwu, Przeznaczeniu, Czasowi, Miłości i Pięknu”. Czym w rzeczywistości jest Zwrotnik Raka? Z jednej strony obsceniczną historią intelektualisty, który bieduje w Paryżu  w towarzystwie  bohemy i ludzi z marginesu społecznego, oddając się namiętnościom. Mamy do czynienia z przepełnioną erotyzmem (pornografią) opowieścią człowieka sztuki, który stara się spełniać przede wszystkim swoje biologiczne potrzeby. Z drugiej strony powieść autora Sexusa stanowi dzieło niezwykle wysublimowane, uderzające w purytańskie amerykańskie społeczeństwo, ale także w cywilizację. Wymowa powieści wpisuje się apokaliptyczne wizje, które były popularne w czasie jej powstawania. Świat drąży choroba, która zniszczy człowieka.
Ta cała aura otaczająca seks, by wreszcie odkryć, że to nic takiego – po prostu pustka. Czy nie byłoby zabawne znaleźć w środku harmonijkę ustną … albo kalendarz. Ale tam nie ma nic… absolutnie nic. To odpychające. Mało nie oszalałem…
Niewątpliwie, Zwrotnik Raka jest pozycją godną uwagi, chociażby ze względu na kwestie formalne. Modernistyczny fragmentami język Millera przeplata się z klasyczną narracją, chaos miesza się z porządkiem, piękno z brzydotą etc. Moim zdaniem jednak książka nie broni się jako historia, wydaje mi się niedostatecznie przemyślana, po części niespójna. Nie chodzi mi o przeprowadzenie czytelnika za rączkę przez akcję, bo doceniam i lubię opowieści, które meandrują, o ile dążą do czegoś (końca, otwarcia, sensu). W Zwrotniku Raka brakuje mi celu wędrówki, a sama droga, choć dosyć intrygująca, mnie osobiście czytelniczo nie wystarcza. Stwierdzenie, że świat trawi zgnilizna nie jest oryginalne w dzisiejszych czasach i nie było także w czasach Millera. Warto pochylić się nad formą powieści, nad ciekawie poprowadzoną narracją, ale uważam, że w tym przypadku forma przerosła treść. I choć debiutancka powieść autora Czarnej wiosny to nie tylko opisy wyuzdanego seksu i nienasyconej chuci głównego bohatera, po lekturze pamiętamy głównie te pikantne fragmenty.

Czy Miller wywołał skandal obyczajowy? Udała mu się ta sztuka, ale nie jemu pierwszemu i nie ostatniemu. Być może trafiłam na tę powieść w złym momencie, a może nie trafia do mnie poetyka Millera. Zmierzcie się ze Zwrotnikiem Raka i podyskutujmy, jestem ciekawa waszego zdania.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:

ABC czytania – wariant 2, Czytamy powieści obyczajowe,  Czytam zekranizowane książki, Czytelnicze igrzyska 2017, Gra w kolory – biały, Olimpiada czytelnicza, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 89/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 3 = 30,3 cm, W 200 książek dookoła świata – Stany Zjednoczone, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze Wiedźmy - zwierzę

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Kłamca i szpieg - Rebecca Stead

Autor – Rebecca Stead
Tytuł – Kłamca i szpieg
Tytuł oryginału – Liar & Spy
Przekład – Krystyna Kornas
Wydawnictwo IUVI
ISBN 978-83-7966-034-6


Rebecca Stead jest amerykańską pisarką, autorką książek dla dzieci i młodzieży. Urodziła się i dorastała w Nowy Jorku. Uczęszczała do Vassar College, gdzie otrzymała stopień licencjata. Jej powieści były nagradzane przez New York Times, Guardian i New York Public Library. Mieszka na Manhattanie z mężem i dwoma synami. Jej najnowsza książka Kłamca i szpieg jest moim drugim spotkaniem z twórczością Stead.

Dwunastoletni Georges nie ma w życiu łatwo. Właśnie jego tata stracił pracę, co poskutkowało przeprowadzką z wygodnego domu, do mieszkania w bloku na Brooklynie. Mama Georges’a zaczęła dodatkowe dyżury w szpitalu, w związku z czym chłopiec prawie jej nie widuje. W szkole też ma pod górkę. A wszystko przez Dallasa, który wziął sobie Georges’a na celownik.

Jedynymi jasnymi punktami stają się dla niego rówieśnik Safer i dziesięcioletnia Candy, rodzeństwo i jednocześnie nowi sąsiedzi Dżi (tak zdrobniale niektórzy zwracają się do Georges’a). Safer i Candy nie tylko imiona mają oryginalne, w ogóle są delikatnie mówiąc niezwykli. Nie chodzą do szkoły, a czas wypełnia im podglądanie ptaków i sąsiadów, szczególnie tajemniczego Iksa. Georges przyzwyczaja się do rodzeństwa i spędza z nimi coraz więcej czasu. Zostaje również przyjęty do Klubu szpiegów, którego jedynym członkiem do tej pory był Safer, wielbiciel kawy. A Candy… O Candy powinno się napisać oddzielną książkę. Niesamowita dziewczynka, błyskotliwa i mocna w języku. Co tu dużo pisać, polubiłam Candy… nie co ja piszę, ja uwielbiam tę rezolutna dziesięciolatkę.

Rebecca Stead wiodący głos oddała Georges’owi i to on prowadzi  nas przez całą opowieść. Z jego punktu widzenia poznajemy historię jego samego oraz osób z jego otoczenia. Dżi jest spokojnym chłopcem, nie potrafiący otworzyć się i izolującym się od innych. Dobrze się stało, że na jego drodze pojawia się ekscentryczny Safer oraz jego rodzina.

Bohaterowie książki Kłamca i szpieg są zbudowani naprawdę nieźle. Każdy jest postacią ciekawą, lecz nie wyidealizowaną. Każdy ma w sobie coś oryginalnego i świeżego. Myślę, że niejeden nastolatek chciałby się utożsamić z bohaterami powieści Stead. Chciałby mieć takich właśnie przyjaciół, z którymi mógłby spędzać czas.

Kłamca i szpieg to bardzo interesująca lektura, inna od tych, które czytuję na co dzień. Nie jestem młodzieżą, dla której ta książka jest przeznaczona, ale przyznaję, że bawiłam się wyśmienicie, choć ta powieść nie jest bardzo wesoła. To książka z ważnymi przesłankami dotyczącymi przyjaźni, zaufania, prawdy. Dla młodych ludzi o nastolatkach, którzy próbują się pogodzić z przeciwnościami losu i znaleźć sobie miejsce na świecie.

Na okładce napisano: Idziemy o zakład, że nie przewidzisz zakończenia. I wiecie co, faktycznie tak jest. Może chwilami podejrzewałam, co nastąpi za chwilę, ale nie odgadłam zakończenia. Książka napisana jest lekko i bardzo przystępnie. Lekturę ułatwiają: mała ilość stron, czytelna czcionka i wyjątkowa fabuła. Brawo dla Rebbeki Stead za autentyczność i wiarygodność tak historii, jak i bohaterów. Nawet przez moment nie miałam wrażenia, że książkę napisała dorosła osoba, czyta się tak jakby twórcą był nastolatek.

Wątek szpiegowski, intrygujące postaci, zaskakująca historia, zwroty akcji i niebywałe zakończenie, to składowe Kłamcy i szpiega. Powieść Rebeki Stead polecam oczywiście nastolatkom, ale również tym z was, którzy lubią [tak jak ja] od czasu do czasu sięgnąć po literaturę młodzieżową.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytam powieści obyczajowe, Czytelnicze igrzyska 2017, Dziecięce poczytania, Gra w kolory – niebieski, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 88/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 1,6 = 27,3 cm, W 200 książek dookoła świata – Stany Zjednoczone, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze Wiedźmy - osoba

niedziela, 18 czerwca 2017

Łzy nocy - Anna Rychter

Autor – Anna Rychter
Tytuł – Łzy nocy
Wydawnictwo Novae Res
ISBN 978-83-8083-500-9



Anna Rychter, chełmianka, z wykształcenia historyk, pracująca jako bibliotekarka w Książnicy Zamojskiej w Zamościu. Z sentymentem powraca do Chełma, miasta swojej młodości. Autorka powieści: Żyjąca w Polsce i inne stany nieważkości?; Trener duszy. Łzy nocy to jej trzecia książka wydana po sześcioletniej ciszy.

Łzy nocy to powieść, w której przenosimy się wraz z jej bohaterami do rodzinnego miasta Anny Rychter, Chełma roku 2014. Bohaterką opowieści jest profesor z Instytutu Archeologii w Warszawie Justyna Jankowska-Meyer, kobieta dojrzała, szczęśliwa i spełniona; żona wybitnego lekarza. Justyna właśnie przyjechała do rodzinnego Chełma, aby dołączyć do ekipy archeologów poszukujących grobu zmarłego przed siedmiuset pięćdziesięciu laty Daniela Romanowicza. Na miejscu poznaje tajemniczego ukraińskiego archeologa Daniela Waszczenko. Kim naprawdę okaże się mężczyzna z magiczną bransoletą Wikingów na przedramieniu?

Łzy nocy to powieść wielowątkowa, stanowiąca prawdziwy tygiel gatunkowy, z którego czerpiemy dużo historii, sensacji, przygody, a także romansu. Nie da się nie zauważyć, że powieść została napisana ręką historyczki, gdyż historia stanowi największą, integralną część książki. Wokół dziejów ziemi chełmskiej rozgrywa się fabuła tej powieści. Jestem pewna, że wielbiciele powieści historycznych nie będą zawiedzeni. Znalazło się tutaj także miejsce dla opisu zbrodni wołyńskiej, o której znów jest bardzo głośno dzięki filmowi Wojciecha Smarzowskiego.

Już jako małe dzieci jesteśmy pewnego rodzaju poszukiwaczami, jak archeologowie. Wystarczą łopatka, grabki i niewielka powierzchnia piaskownicy, by zacząć swoje pierwsze archeologiczne znaleziska. Często takie działania przekładają się na późniejsze wybory. Choć sądzę, że praca archeologa nie jest jakoś niesamowicie interesująca. Przez większość czasu poszukuje się, nie wiedząc tak naprawdę, czy faktycznie w danym miejscu cokolwiek się znajdzie. Dopiero po znalezieniu adrenalina zaczyna krążyć w żyłach. Trochę podobnie jest z książką Anny Rychter. Akcja nie gna na łeb, na szyję. Płynie raczej leniwie, bez pośpiechu i niektórym czytelnikom może wydać się po prostu nudna.

Bohaterowie stworzeni przez Rychter nie są jednoznaczni i trudno jest stwierdzić czy się ich lubi, czy nie. Niby szanowana pani profesor, a jakaś taka naiwna jak dziecko, niedojrzała. Czegoś innego spodziewałam się po dojrzałej wiekiem kobiecie piastującej tak zaszczytny tytuł naukowy. Chwilami mnie denerwowała, zachowywała się jak dzierlatka, dziecinnie, infantylnie. Zdecydowanie bardziej przekonał mnie do  siebie ukraiński archeolog, Daniel. Jego życie też było bardziej interesujące, a tajemnica dodała jego postaci smaczku.

Z powieści można się dowiedzieć kilku faktów historycznych, o których nie zbierze się informacji bez trudności. Przedstawienie postaci Kazimierza Wielkiego jako kobieciarza nie dziwi, ale szokuje fakt, że dopuszczał się gwałtów na kobietach, między innymi na dwórce Klarze Zach. W powieści Łzy nocy znajdziemy odwołania do historii od tej najnowszej, a na średniowieczu skończywszy.

Łzy nocy to książka napisana dość przystępnym językiem bogatym w środki stylistyczne. Na pewno znajdą się czytelnicy, którym będzie z tą powieścią „pod górkę”. Przyznaję, że trzeba uzbroić się w odrobinę cierpliwości i dać książce szansę. Uważam, że klimat Łez nocy jest ciekawy i zasługuje na uwagę. Trzecioosobowy narrator (wszechwiedzący)  pomaga w zgłębianiu czytanego tekstu, wyrażając własne poglądy i oceny.

Krótko mówiąc Łzy nocy Anny Rychter to powieść wielowymiarowa, zbudowana na kanwie historii, a zawierająca elementy sensacji, romansu, przygody i powieści obyczajowej. Zdecydowanie jest to książka dla wielbicieli historii i zwłaszcza jej miłośnikom polecam.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytam, bo polskie, Czytelnicze igrzyska 2017, Dziecięce poczytania, Gra w kolory – brązy, Grunt to okładka, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem 2017, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 87/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2,5 = 25,7 cm, W 200 książek dookoła świata – Polska, Wyzwanie Czytamy nowości, Zmierz się z tytułami - łzy

piątek, 16 czerwca 2017

Złota różdżka, czyli bajki dla niegrzecznych dzieci - Heinrich Hoffmann

Autor – Heinrich Hoffman
Tytuł – Złota różdżka, czyli bajki dla niegrzecznych dzieci
Tytuł oryginału – Der Struwwelpeter oder lustige Geschichten und drollige Bilder
Adaptacje tekstów – Anna Bańkowska, Karolina Iwaszkiewicz, Zuzanna Naczyńska, Adam Pluszka, Marcin Wróbel
Wydawnictwo Egmont Polska
ISBN 978-83-281-2438-7


Heinrich Hoffmann, niemiecki pisarz, ilustrator i psychiatra, urodzony w 1809 roku we Frankfurcie nad Menem. Światową sławę przyniosła mu książka dla dzieci Der Struwwelpeter (Staś Straszydło) z 1844 roku, którą ozdobił własnoręcznie wykonanymi ilustracjami. W 1858 roku Hoffmann opracował nową wersję książki ze zmienionymi ilustracjami, na której bazują wszystkie następne wydania, do dziś.

Wydanie tejże książki dla dzieci zostało opatrzone wstępem Michała Rusinka i ilustracjami Justyny Sokołowskiej. Zatrzymajmy się na chwilkę przy ilustracjach obrazujących wierszyki zawarte w książce. Szczerze mówiąc są okropne. Nie byłyby takie, gdyby wykonało je dziecko, wówczas byłyby nawet interesujące. A może właśnie taki był zamysł. Oczywiście nie mam pojęcia jakie obrazki zdobiły karty pierwszego wydania [te oryginalne, wykonane przez autora]. Może są zbliżone. Jednak przyznaję, że ilustracje Sokołowskiej współgrają z czytanym tekstem.


Książka Der Struwwelpeter zrobiła karierę nie tylko w Niemczech, ale na całym świecie i doczekała się przekładów na ponad 40 języków. Stała się również prekursorką nowego gatunku tekstów zwanego „struwwelpetriadami”, w których zawarty jest ten sam schemat fabularny – nieposłuszeństwo i wyolbrzymiona kara – dotyczy już nie tylko dzieci, ale także dorosłych, na przykład polityków.

Książka powstała jako prezent na gwiazdkę dla trzyletniego synka autora. Została napisana, gdyż Hoffmann nie mógł znaleźć nic interesującego, ani godnego uwagi dla malca. Kupił zeszyt, napisał wierszyki, opatrzył rysunkami i tak powstała książka, którą prawie od razu zainteresował się zaprzyjaźniony wydawca i postanowił wydrukować w formie książki. Od tej chwili książka Hoffmanna ukazała się w ponad 540 wydaniach, w tym również w języku Braille’a, a także została dwukrotnie sfilmowana w 1955 i 2010.


A co można znaleźć w tej wyjątkowej i niespotykanej książeczce? Otóż mamy tutaj dziesięć wierszy, dziesięć historii o dzieciach. Dzieciach nieposłusznych, a właśnie nieposłuszeństwo było według Hoffmanna największą dziecięcą przewiną. Utwory Hoffmanna opierają się ściśle na satyrze. Piętnują rzeczywistość, starając się poprawić to co złe. Każdy z wierszy ma za zadanie napiętnowanie dziecięcych przywar i nakłonienie niegrzecznych dzieci do zmiany postępowania. Utwory Hoffmanna uważane są za purnonsensowe, czyli dowcipne, w których komiczny efekt rodzi się z zaskakująco nielogicznego, absurdalnego wręcz skojarzenia pojęć.

Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni do bajek dla dzieci grzecznych, w takich których co prawda często roi się od obłudy, okrucieństwa, fałszu, ale za to prawie zawsze dobrze się kończą. Bajki napisane przez Hoffmanna są inne i bardzo oryginalne. Dziewiętnastowieczne teksty zostały zaadaptowane do naszych obecnych, polskich realiów. Adaptacji z sukcesem podjęli się tłumacze, redaktorzy, pisarze: Anna Bańkowska, Karolina Iwaszkiewicz, Zuzanna Naczyńska, Adam Pluszka, Marcin Wróbel oraz Michał Rusinek.


Myślę, że większość bajek was rozbawi, choć uprzedzam, że nie kończą się dobrze [w końcu nie są przeznaczone dla dzieci grzecznych]. Straszna historia o Hani i zapałkach, O Konradzie, co obgryzał paznokcie, O złym Szymku, O Filipie, co się bujał to tylko kilka tytułów z dziesięciu zamieszczonych w książce Złota różdżka.

Zastanawiam się jednak, czy ta książeczka powinna być czytana małym dzieciom. Nie każde jest tak wytrzymałe psychicznie, aby książka nie poruszyła najczulszych strun i nie doprowadziła w efekcie do płaczu. Horror o dzieciach dla dzieci – chyba trochę tak. Ale większym dzieciom, młodzieży i dorosłym jak najbardziej polecam.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytelnicze igrzyska 2017, Dziecięce poczytania, Gra w kolory – biały, Kitty’s Reading Challenge – ma więcej niż 100 lat, Olimpiada czytelnicza, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 86/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 1,5 = 23,2 cm, W 200 książek dookoła świata – Niemcy, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze Wiedźmy – kolor, metal

czwartek, 15 czerwca 2017

Informacyjnie - rozstrzygnięcie konkursu

Jak zwykle bawiliśmy się dziesięć dni. Waszym zadaniem było zadawanie pytań autorce 1000 kropel Małgorzacie Rosickiej. Dla tych, którzy są ciekawi pytań i odpowiedzi zapraszam do przeczytania komentarzy pod tym postem > https://monweg.blogspot.com/2017/06/konkurs-z-pytaniami-do-autora.html


Tym razem nie było losowania, a wybór dwóch osób, do których trafią książki 1000 kropel, spadł na barki autorki.
Pozwoliłam sobie skopiować fragment e-maila, który dostałam dzisiaj od Pani Małgorzaty.

Pierwszą osobą, która urzekła mnie swymi pytaniami jest dziewczyna o nicku Tea i jej średniowieczna Anglia... 
Drugą osobą, która zadała pytania bardzo mi bliskie jest dziewczyna o nicku martucha180. Pytanie, które bardzo mnie poruszyło brzmi: czym dla pani jest SŁOWO? Faktem jest, że to słowu właśnie jest poświęcony fragment pierwszej kropli. Przypadek? Nie sądzę. Pozostałe dwa pytania oczywiście również wywołały sztorm w głowie. :)

Wybór zwycięzców wcale nie był prosty, a pytania bardzo interesujące i nawet mnie, tą która dużo pisze, zmusiły do zatrzymania się w pędzie życia za co jestem ogromnie wdzięczna osobom biorącym udział w konkursie.

Bardzo dziękuję Pani Małgorzacie :)

Serdecznie gratuluję dziewczynom, do których wysłane zostaną książki.
Tea i Martucha proszę o kontakt z danymi adresowymi na mail - monweg@wp.pl

wtorek, 13 czerwca 2017

Rozdanie u monweg

Jako, że książkę Szczęście od jutra ja - monweg i mój blog - Zwyczajnie i szaro? objęliśmy patronatem medialnym, mam dla Was niespodziankę.

Wydawnictwo Literackie Białe Pióro ufundowało egzemplarz tej książki (dedykacjąo przyjaźni, miłości, życiu w ogóle i... szczęściu.  



Co trzeba zrobić?

Zgłosić się pod tym postem. Zostawić adres mailowy [nie jest to warunek konieczny]. Polubić stronę wydawnictwa, stronę autorki i może moją. Czyli łatwizna: zgłaszasz się, "polubiasz" i masz szansę na książkę :)

Dodatkową szansę na wygraną będą miały osoby, które biorą udział w wyzwaniach przeze mnie organizowanych. 

Za każde udostępnienie banera [muszę zobaczyć link] czeka na Was dodatkowy los.

Rozdanie będzie trwać w dniach 14. - 21. czerwca 2017 r. do północy.

Zapraszam i życzę powodzenia :)

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Pierworodna - Tosca Lee

Autor – Tosca Lee
Tytuł – Pierworodna
Tytuł oryginału – The Firstborn
Cykl – Piętno Krwawej Hrabiny
Przekład – Anna Bereta-Jankowska
Wydawnictwo IUVI
ISBN 978-83-7966-031-5


W styczniu miałam przyjemność przeczytać pierwszą część dylogii Toski Lee Piętno Krwawej Hrabiny. Książka Potomkowie okazała się na tyle dobra, że nabrałam ochoty na kontynuację. Na szczęście na drugą odsłonę nie przyszło długo czekać, więc nie mogło być inaczej i Pierworodna musiała trafić w moje ręce.

Szczerze powiem, że najbardziej się obawiam kolejnych części. W tym przypadku moje obawy nie miały podstaw, bo książka okazała  się dobra, a może nawet lepsza od swojej poprzedniczki. Pierworodna zaczyna się w miejscu, gdzie skończyli się Potomkowie. Historia się zazębia, ale mimo tego Tosca Lee postanowiła zrobić małe wprowadzenie, które przypomina niezbyt uważnym czytelnikom,  co było wcześniej.

Audra/Emily w końcu odzyskuje swoje wspomnienia, które zmuszona była wymazać, by chronić swoich najbliższych. Zdaje sobie sprawę, że Dziedzice będą ją ścigać tak długa, jak długo będzie żyła. Ale teraz najważniejsza jest jej córeczka. Przed Audrą niebezpieczna misja. Młoda kobieta musi odnaleźć i pokonać śmiertelnego wroga – Historyka. Tylko wtedy pojawi się cień szansy na zakończenie trwającej od wieków wojny między Potomkami a Dziedzicami. Czas się kurczy w zastraszającym tempie, a do tego Audra ciągle zmaga się z rosnącą potęgą mocy. Czy kobiecie uda się uratować pozostałych Potomków? Czy Audra okaże się wystarczająco silna by tego dokonać?

Tosca Lee stworzyła bohaterów ciekawych i takich, których się po prostu lubi. Najważniejsza dla fabuły dylogii jest oczywiście Audra, silna i charyzmatyczna bohaterka, jakich powinno być  więcej w literaturze. Może nie zawsze rozumie się jej wybory, ale przecież przeszłość jest dla niej cały czas czystą kartą, więc nie zawsze wie komu zaufać i jaką decyzję podjąć. Często zdarza się zdecydować na coś pochopnie i zbyt emocjonalnie, stwarzając w ten sposób niepotrzebne niebezpieczeństwo.

Pierworodna tak jak Potomkowie to całkiem przyzwoicie napisana powieść fantastyczna, posiadająca odwołania do historii o bardzo barwnej, niebezpiecznej, jednej z najsłynniejszych morderczyń w dziejach, czyli Elżbiecie Batory zwanej Krwawą Hrabiną z Čachtic. Sadystce obciążonej genetycznym obłędem, której przyjemność sprawiało torturowanie młodych dziewcząt, by móc wziąć kąpiel w ich krwi i dzięki temu zachować wieczną młodość. Nie dziwi więc, że Dziedzice chcą za wszelką cenę pozbyć się z powierzchni ziemi Potomków, którzy mogą również być dotknięci obłędem, jak większość członków rodziny Krwawej Grafki.

Pierworodna nie jest, jak niektórzy z was pomyślą powieścią stricte młodzieżową. Tosca Lee nie stroni w niej od przemocy i krwawych morderstw. Dlatego sądzę, że każdemu czytelnikowi, bez względu na wiek historia Emily/Audry przypadnie do gustu. Autorkę cechuje lekki styl, dzięki któremu książka czyta się po prostu sama i bardzo trudno się z nią rozstać choć na chwilkę. Z wielką uwagą będę obserwowała nowości wydawnicze, czy nie pojawi się kolejna książka Toski Lee – przeczytana przeze mnie dylogia amerykańskiej autorki daje nadzieję na następne świetne książki.

W kilku słowach [żeby zachęcić niezdecydowanych] –tajemnice, intrygi, historia, a także przyjaźń, miłość i niebezpieczeństwo. Brzmi dobrze, prawda? Przygoda – jest; fantastyka – jak najbardziej; wątek romansowy – tak, czyli dla każdego coś dobrego. Podsumowując Pierworodną jak i całą dylogię polecam gorąco.

Dziękuję



Książka bierze udział w wyzwaniach:
Czytam fantastykę, Czytelnicze igrzyska 2017, Dziecięce poczytania, Gra w kolory – fiolet, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 85/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 3 = 21,7 cm, W 200 książek dookoła świata – Stany Zjednoczone, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze Wiedźmy - osoba