środa, 7 czerwca 2017

Trawers - Andrzej Sosnowski

Autor – Andrzej Sosnowski
Tytuł – Trawers
Biuro Literackie
ISBN 978-83-65125-69-9

 Trawers

„Trawers” jest słowem o wielu znaczeniach, które ma swoje zastosowanie w wielu dziedzinach. W jeździectwie stanowi ćwiczenie ujeżdżeniowe; w żegludze jest to liczony w poziomie kierunek prostopadły do jednostki pływającej; w lotnictwie trawersowanie oznacza ruch nierównoległy do osi podłużnej samolotu; trawersem nazywamy także belkę poprzeczną z kilkoma punktami zaczepienia, służącą do przenoszenia długich i ciężkich elementów; jest to również element fortyfikacji w postaci wału ziemnego; we wspinaczce trawers oznacza zarówno poziomy fragment trasy wspinaczkowej, jak i pewien rodzaj drogi ewakuacyjnej ze szczytu w przypadku załamania pogody. Trawers to także tytuł ostatniego tomu poetyckiego Andrzeja Sosnowskiego, cenionego współczesnego poety, tłumacza oraz pracownika redakcji „Literatury na świecie”. „Tra” w języku włoskim oraz esperanto jest przyimkiem oznaczającym „przez”, „wskroś”, mamy więc może do czynienia z poematem prowadzącym nas „przez wers”.

Teksty, które składają się na tom Trawers niejednokrotnie sprawiały, że czułam się skonfundowana. Piszę teksty, a nie wiersze dlatego, ponieważ Sosnowski między wiersze (poematy) wrzucił także prozy poetyckie. Konfuzja zaś brała się stąd, że w trakcie czytania utworów zdawałam sobie sprawę, że umyka mi ich znaczenie; nie byłam w stanie wyłapać kontekstów, odwołań. Kiedy wydawało mi się, że zaczynam już łapać odpowiedni rytm wspinania się po tej poziomej poetyckiej ścianie, wtedy nagle moje zabezpieczenie kulturowe puszczało i już robiłam wahadło, obijając się o twardą ścianę niezrozumienia. W odbiorze nie pomagały mi też stosowane przez autora angielskie zwroty.

W materiałach dotyczących tomu Sosnowskiego krytycy zauważają, że Trawersie widoczna jest koncepcja końca literatury czy końca języka, do której poeta nawiązywał już wcześniej. Rzeczywiście, język tych utworów jest pełen ukrytych sensów, zamaskowanych tropów; za jego cechę należy uznać niejasność i nie służy on ułatwieniu komunikacji na linii autor – odbiorca. Sosnowski konsekwentnie buduje świat zmierzający w stronę przepaści, lecz to jeszcze nie czas apokalipsy, nie ma komu tego świata pogrążyć. Rzeczywistość jest jednak nienaturalna, karykaturalnie zdeformowana.
syndyk masy upadłościowej starego świata na swojej wieży
stoi jak stał w błyskach trzech morskich latarni taki piękny
wita nas, ten „najbardziej bezrobotny z bezrobotnych”, bo
nie pojawił się żaden wierzyciel.
Nad tomikiem czuwa duch Arthura Rimbauda, co raczej nie jest wielkim odkryciem, gdyż w dwóch utworach Sosnowski odwołuje się do jego postaci. Nawiązanie do francuskiego poety i buntownika zdaje się znaczące, Rimbaud w końcu stał się prekursorem wielu kierunków w poezji późniejszych epok; jego nazwisko przyświecało choćby surrealistom i dadaistom, których twórczość nie jest obca także Sosnowskiemu. Autor Trawersa odwołuje się więc do burzycielskiej tradycji, ale i jego dzieło w pewien sposób ma buntowniczy charakter.

Sama nie wiem, czy polecać wam tom Andrzeja Sosnowskiego; nie chcę wychwalać go pod niebiosa, żeby później nie narazić się tym, którym Trawers nie przypadnie do gustu. Zdecydowanie jest to ważna pozycja dla wszystkich, którzy śledzą współczesną poezję. Do lektury potrzebna będzie ogromna erudycja i zdolność wychwytywania kontekstów, bo teksty nie należą do łatwych. Wydaje mi się, że warto zmierzyć się z dziełem Sosnowskiego i poczuć odrobinę konsternacji podczas czytania.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytam, bo polskie, Czytelnicze igrzyska 2017, Gra w kolory – niebieski/granatowy, Olimpiada czytelnicza, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 81/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 0,5 = 11,6 cm, W 200 książek dookoła świata – Polska, Wyzwanie Czytamy nowości

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz