Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Skrzat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Skrzat. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 marca 2017

Jesień magii - Dorota Wieczorek

Autor – Dorota Wieczorek
Tytuł – Jesień magii
Wydawnictwo Skrzat
ISBN 978-83-7915-406-7


Ludzie sądzą, że sny nie są prawdziwe, bo nie ma w nich materii, cząstek. Ale sny są prawdziwe. Składają się z punktów widzenia, obrazów, wspomnień, żartów, straconych nadziei. [Neil Gaiman „Sandman”]
O prawdziwości snów przekonuje się, za każdym razem, gdy zasypia, szesnastoletnia Mallory, bohaterka powieści Doroty Wieczorek Jesień magii. Sny zresztą w tym przypadku to delikatnie powiedziane. Mallory ma koszmary, które ożywają, gdy dziewczyna otwiera oczy.

Okazuje się, że sny nastolatki to bardzo rzadkie umiejętności magiczne, a osoby które potrafią przenosić nocne wizje nazywane są śniącymi. Sny Mallory stanowią pewnego rodzaju bilet wstępu do innego, równoległego świata.

Razem z ojcem nie zagrzewają nigdzie miejsca i ciągle podróżują, by nie dać się odnaleźć przez tych, dla których umiejętności dziewczyny są wiele warte. Przez ten koczowniczy tryb życia Mallory nie jest zbyt szczęśliwą nastolatką, nie ma przyjaciół, bo jak tu się zaprzyjaźnić, gdy wokół dzieją się dziwne rzeczy i bez końca trzeba zmieniać miejsce zamieszkania.
Przeprowadzali się tak często, że Mallory nie umiała nawet przypomnieć sobie wszystkich miejsc, w jakich dotąd mieszkali. Twarze poznanych ludzi, budynki… Wszystko mieszało się w bezładną mozaikę wspomnień. Wyraźnie pamiętała jedynie same momenty porzucania kolejnych kryjówek, bo zwykle poprzedzały je przeróżne wypadki.
Niezbyt często sięgam po literaturę dziecięcą, a ta książka dedykowana jest dla dzieci w wieku 12+ [Harry Potter jest wyjątkiem, ale przecież to Harry Potter]. Nie miałam więc okazji zapoznania się z twórczością Doroty Wieczorek – to moje pierwsze z nią spotkanie. Nie żałuję, choć uważam, że przeciętny dwunastolatek może mieć trudności z odbiorem Jesieni magii, a może się mylę, w końcu dawno minęły czasy, gdy miałam bliższy kontakt z dziećmi w tym wieku.

Dorota Wieczorek nakreśliła postać Mallory całkiem dobrze. Dziewczyna została przedstawiona autentycznie, realnie i myślę, że niejedna nastolatka może się z nią identyfikować. Jestem prawie pewna, że dwunastolatkowie z chęcią zamieniliby się miejscami z Mallory. Może odrobinę mnie bohaterka irytowała, ale ja już wyrosłam z takiej literatury.

Autorka przy komponowaniu powieści posiłkowała się jedną z baśni Charles’a Perraulta Śpiąca królewna [rozpropagowana po ponad stu latach przez braci Grimm]. Wyszło to bardzo zgrabnie. Oczywiście w Jesieni magii mamy rzecz jasna śpiącą królewnę, czarny charakter, zaczarowane wrzeciono, magiczny sen oraz zaklęcia i magię w czystej postaci. Czarodziejów, krasnoludy, elfy i … smoki.

Najnowsza powieść Doroty Wieczorek jest naprawdę niezła. To fantastyka, która może się podobać nastolatkom. Książkę czyta się bardzo szybko i płynnie. Jest to zasługą lekkiego pióra autorki, mnogości dialogów i niewielkiej ilości nużących opisów.

Jesień magii polecam przede wszystkim młodym czytelnikom lubiącym fantasy. Polecam.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:

ABC czytania – wariant 1, Czytam, bo polskie, Czytam fantastykę, Czytelnicze igrzyska 2017, Dziecięce poczytania, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem 2017, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 29/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2 = 9,1 cm, W 200 książek dookoła świata – Polska, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze 2017 – pora roku

piątek, 20 stycznia 2017

Zamach na heroinę - Hanna Łącka

Autor – Hanna Łącka
Tytuł – Zamach na heroinę
Wydawnictwo Skrzat
ISBN 978-83-7915-409-8


Obraz narkomanii w XXI wieku. Książka o nieograniczonym dostępie do prochów, realiach życia polskiego ćpuna, drogach leczenia z nałogu – okiem narkomana i jego matki. Na chłodno i z dystansem, na ile oczywiście to możliwe, bohaterowie analizują wzajemnie swoje relacje i przeżycia, próbując razem dokonać zamachu na heroinę.
Narkomania, ciągle aktualny temat w literaturze i filmie. Od napisania znanych większości czytelników książek Pamiętnik narkomanki Barbary Rosiek czy też My, dzieci z dworca ZOO Christiane Felscherinow, minęło ponad trzydzieści lat. A prawie nic od tego czasu się nie zmieniło. Nawet jeśli wydaje nam się, że problem nas bezpośrednio nie dotyczy, więc go nie ma, on jednak jest niestety nieprzedawniony.

Poznajcie Tomka i jego matkę Hanię. Tomek, jak można się tego spodziewać jest narkomanem, bierze od blisko trzech lat. Jest heroinistą. Jak większość narkomanów nie widzi problemu i twierdzi, że wszystko ma pod kontrolą. Nie uczy się, bo po co. Nie pracuje, bo kto by robił za takie nędzne grosze. Łatwiej jest coś ukraść i sprzedać. Łatwiej jest się zadłużyć. Jest głuchy na prośby i groźby matki. Robi co mu się żywnie podoba.

Zamach na heroinę rozpoczynają wpisy babci chłopaka w formie pamiętnika, gdzie bezradna kobieta zamieszcza pełne rozgoryczenia krótkie teksty, płynące prosto z serca. Później treść się zmienia jest zapisem rozmowy Hani z Tomaszkiem. Każdy z nich reprezentuje inny światopogląd. Każdy ma inne oczekiwania, przeżycia, pretensje, pragnienia. Niby są podobni, ale jednak bardzo różni.
Bardzo długo nie mogłam tego zrozumieć. Z jednej strony jesteś do mnie podobny. Lubimy tę sama muzykę, te same książki i filmy. Choć dzieli nas całe pokolenie. Przez wiele lat nie mogliśmy usnąć bez naszych rozmów do poduszki. Zawsze mieliśmy wspólne tematy. I nagle okazuje się, że jesteśmy tak bardzo różni. Choć Ty jesteś moim dzieckiem, a ja jestem Twoją matką. Budzę się i dociera do mnie, że znaleźliśmy się po przeciwnych stronach. Jak wrogowie na wojnie.
Nie wiem czemu, ale w trakcie lektury stawał mi przed oczami obraz syna z Ballady o Januszku. Zdaję sobie sprawę, że nie było tam tematu narkomanii, ale był problem braku komunikacji i trudności z wychowaniem. I tu i tam jest matka i syn. Ona chce go za wszelką cenę go ratować, a on jest najmądrzejszy na świecie i nie widzi swoich błędów, zniekształceń prawdy, permanentnych kłamstw. Obie historie to ciągłe zmaganie się z przeciwnościami losu i bezwarunkowa miłość matki do dziecka.

Książka nie męczy, ma tylko (a może aż) 150 stron. Nie jest niczym rewolucyjnym, zwłaszcza dla tych czytelników, którzy zapoznali się innymi powieściami i publikacjami o narkomanii i z narkomanią w tle. Myślę tu o takich pozycjach, jak: Las Vegas Parano, Fight Club, Pulp Fiction czy American Psycho. 

Nie jest to książka o promowaniu narkomanii. To opowieść o walce z nałogiem, o samotności nawet wśród ludzi i o próbie ujarzmienia uzależnienia.

Warto przeczytać, by zrozumieć i nigdy nie podążać tą drogą. Polecam.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytam, bo polskie, Książkowa podróż, Olimpiada czytelnicza, Pochłaniam strony, bo kocham tomy, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 11/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 1,3 = 21,6 cm, W 200 książek dookoła świata – Polska, Wyzwanie Czytamy nowości, Zaczytajmy się