piątek, 2 grudnia 2016

Więzy - Sierra Cartwright

Autor – Sierra Cartwright
Tytuł – Więzy
Tytuł oryginału – Bind
Cykl – The Donovan Dynasty
Przekład – Agnieszka Śmiechowska-Kłoczko
Wydawnictwo Burda Książki
ISBN 978-83-8053-145-1


Gdy przeczytałam na okładce: Jeszcze pikantniejsza od „Pięćdziesięciu twarzy Greya”!, musiałam sięgnąć po tę książkę. Po prostu nie mogłam się powstrzymać. Nie o to chodzi, że odmierzam czas czytając powieści erotyczne. Kierując się zwykłą babską ciekawością postanowiłam sprawdzić w czym aż tak bardzo różni się Donovan od sławnego już Greya.

W takim razie poznajcie głównych bohaterów tej historii, Larę Bertrand i Connora Donovana. Sierra Cartwright odrobinę przełamała schemat. Tym razem oboje są piękni i bogaci, a do tego kręci ich prawie to samo. Connor jest Domem, czyli stroną mocno dominującą w związku, a Lara stawia pierwsze kroki w „zabawach” proponowanych przez Connora.

Ale zanim ich związek stał się faktem, to Lara wykonała pierwszy ruch. Gdy groziła jej utrata rodzinnej fortuny, postanowiła zwrócić się o pomoc do jedynego człowieka, który może jej pomóc. Zdesperowana kobieta podczas spotkania po prostu wypala: Ożeni się pan ze mną? Zdębiałam i chyba oniemiał również Donovan. Nie spodziewał się takich rewelacji. Ale szybko się pozbierał i … Nie napiszę więcej, musicie przeczytać, żeby się przekonać, co z tego wynikło.

Tak oto zaczyna się pierwsza część nowego erotycznego cyklu The Donovan Dynasty. Czy porównanie Więzów do powieści E.L. James nie jest pewnym nadużyciem? Otóż, niestety nie. Piszę niestety, ponieważ chwilami czułam się jakbym czytała ksero z Pięćdziesięciu odcieni. Connor jest jak Grey. Ma władzę, jest bajecznie bogaty, bezwzględny i nieustępliwy, a do tego uwielbia wyuzdany seks i sadystyczne zachowania. Cały czas się zastanawiam, co też może być pociągającego w zadawaniu komuś bólu, w takim momencie. I nie wiem dlaczego kobiety marzą o takim dominatorze. Czy naprawdę chcą być krępowane, podwieszane, biczowane?

Więzy są napisane poprawnie. Czyta się je tak, jak inne powieści tego typu, czyli bez problemu i szybko. Jest to zasługą nieskomplikowanej historii i lekkiego pióra autorki. Jednak nie zrobiły na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Naprawdę żadna rewelacja. Ale jestem ciekawa jak poradzi sobie ta książka na zawalonym erotycznymi opowieściami rynku wydawniczym. O ile James przecierała szlaki, w pewnym sensie nowym gatunku, to Cartwright nie jest inicjatorką lecz "powielarką" pomysłu.

Więzy nie są niczym odkrywczym ani nowatorskim. Angielska pisarka nie napisała nic, czego bym wcześniej nie przeczytała. Przez pierwsze sto stron akcja się wlecze i bardziej przypomina powieść obyczajową. Później jest trochę lepiej, ale zachwytu nie ma. Książkę ratują dosyć sprawnie napisane sceny erotyczne. Niektórym paniom na pewno zrobi się cieplej, bo jest namiętnie i gorąco. Jednak nie jestem przekonana. Być może, gdy wyjdzie druga część, to po nią również sięgnę,  mając nadzieję na więcej i lepiej.

Dla kogo Więzy? No cóż, jeśli w ogóle polecać, to może paniom lubiącym taką tematykę. Ale wiedzcie, co bierzecie do ręki – kalka z Greya, nic więcej. Lekka i niezobowiązująca lektura na szary, deszczowy dzień, a może na bezsenną noc. Zdecydowanie dla dojrzałych i dorosłych czytelników.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:

52/2016 – 174/52, Czytamy nowości, Gra w kolory, Kiedyś przeczytam 2016, Olimpiada czytelnicza, Przeczytam 100 książek w 2016 roku – 174/100, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2,4 cm, Reading Challenge 2016, W 200 książek dookoła świata – Wielka Brytania

czwartek, 1 grudnia 2016

Czytelnicze podsumowanie miesiąca - listopad

Trzydzieści dni listopada minęło, jak z bicza strzelił. Już niejednokrotnie Was pytałam: czy Wam też tak szybko ucieka czas? Zaczynam się gubić i nie chce mi się wierzyć, że tyle czasu upłynęło. Na przykład 25 października 2005 roku opublikowałam pierwszy, nieśmiały post, w ten sposób przenosząc się do blogosfery. Różne były koleje tamtego bloga, była euforia, okresy stagnacji, czasami złość. Od trzech lat stał się blogiem recenzenckim, a od lutego jestem na blogspocie. Robię to, co lubię. I powiem Wam szczerze, że nie sądziłam, że tyle czasu już się tak "bawię".


W listopadzie trochę poszalałam. Przeczytałam 17 książek, zapoznałam się z super kalendarzem i pokolorowałam swój świat. Daje to wynik 19 pozycji. Oto one:

     Morze karaluchów - Książki 

  

 

   

Magia-praktyczna-dla-poczatkujacych---okladka---72-dpi-- CzaroMarownik 2017_FRONT_RGB_72dpi

Na_zawsze_okladka_300dpi  


Wyzwania przedstawiają się następująco:
    Zdecydowanie najlepszą książką jaką przeczytałam w listopadzie była Muza Jessie Burton. Jeśli jeszcze jej nie czytaliście, to gorąco polecam.

    Słabiutko ten miesiąc wygląda. Zbyt dużo zer. No cóż - każdemu może się zdarzyć. Postaram się poprawić w grudniu, ale nic nie obiecuję. 
   Na pewno będę miała dla Was niedługo niespodziankę. Zbliżają się święta, więc będzie post z bransoletkami, które wykonuję w wolnych chwilach.

    Wyzwanie czytelnicze Czytamy nowości. Zapraszam do przyłączenia się. Więcej wiadomości  w odpowiedniej zakładce.
  

     Jak co miesiąc chętnych zapraszam do przyłączenia się do facebookowej grupy Czytamy prozę amerykańską. 
  

     Przypominam, że możecie obejrzeć, udostępnić... i kupić zakładki > tutaj

wtorek, 29 listopada 2016

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Magiczne miejsca i postacie. Kolorowanka

Praca zbiorowa
Tytuł – Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć.
Magiczne miejsca i postacie. Kolorowanka
Tytuł oryginału – Fantastic Beasts and Where to Find Them
Wydawnictwo HarperCollins Polska
ISBN 978-83-276-2400-0


W 2002 roku, między kolejnymi tomami przygód Harry'ego Pottera, zostały wydane dwie króciutkie publikacje: Quiddich przez wieki autorstwa Kennilworty'ego Whispa oraz Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć, której autorem jest Newt Skamander. Dziś skupię swoją uwagę na tej drugiej pozycji. 

Kilka dni temu, dzięki uprzejmości Wydawnictwa HarperCollins Polska, wpadła mi w ręce przepiękna publikacja. Jest to kolorowanka dla dorosłych Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Magiczne miejsca i postacie. O ile Newt Skamander pisał o zwierzętach, często niebezpiecznych, o tyle kolorowanka koncentruje się na scenach-kadrach z filmu, który trafił na ekrany kin w Polsce 18 listopada br.


Nie ukrywam, że jestem dorosłą fanką Harry'ego Pottera i świata wykreowanego przez Joanne Kathleen Rowling. Od lat czuję się zaczarowana i oczarowana, tak książkami, jak i filmami o młodym czarodzieju. Nowa publikacja od HarperCollins przenosi nas w czasy, gdy Harry'ego jeszcze nie było na świecie, ba nawet nie był w planach. Zajrzyjcie do niej, aby przekonać się co autorzy rysunków Nicolette Caven i Micaela Alcaino dla nas przygotowali.


Rysunki-kadry filmowe prowadzą nas wstecz, bo do lat dwudziestych XX wieku. Nowy Jork, właśnie do miasta przybywa młody Newt Skamander. I jest jak w filmie, obrazek po obrazku, czujemy się jakbyśmy byli w kinie. Oglądamy czarno-białą historię, która dzięki wam nabierze barw i zacznie cieszyć oczy.


Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć to przepiękna kolorowanka, gdzie znaleźć można tętniące życiem ulice Nowego Jorku, magiczne rekwizyty, symbole i artefakty, a także jakieś zabłąkane fantastyczne zwierzę. Książka przyda się do spędzenia więcej czasu ze swoim dzieckiem, bawiąc się i kolorując. Ilustracje mają różny poziom trudności i pozwolą na "zabawę" dziecku w wieku siedem plus. Oczywiście są tutaj także bardziej skomplikowane rysunki - one będą jak ulał dla mamy lub taty, a może starszego rodzeństwa.


Kolorowankę Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć polecam dzieciom i dorosłym. Nie jest ważne czy jesteś fanem Harry'ego Pottera; nie jest również ważne czy oglądałeś ekranizację - ta pozycja powstała, aby bawić ucząc i uczyć bawiąc. Książka stanowi wspaniały sposób na relaks po stresującym dniu. Pobudza wyobraźnię i rozwija kreatywne myślenie. Świetnie nada się na prezent pod choinkę na zbliżające się święta. Niebywała gratka i pozycja obowiązkowa dla każdego potteromaniaka.

Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć wszystkim przyjemnej rozrywki.

Dziękuję



Książka bierze udział w wyzwaniach:
52/2016 - 173/52, Czytam fantastykę, Czytamy nowości, Dziecinnie, Gra w kolory, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem 2016, Przeczytam 100 książek w 2016 roku - 173/100, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 0,8 = 42 cm, Reading Challenge 2016, W 200 książek dookoła świata - Wielka Brytania

poniedziałek, 28 listopada 2016

Zaginiony - C.L. Taylor

Autor – C.L. Taylor
Tytuł – Zaginiony
Tytuł oryginału – The Missing
Przekład – Urszula Gardner
Wydawnictwo Burda Książki
ISBN 978-83-8053-144-4


Kochacie swoją rodzinę. Ufacie jej. Czy dobrze robicie?
Gdy piętnastoletni Billy Wilkinson znika z domu w środku nocy, winny czuje się każdy członek jego rodziny. Jednak Wikinsonowie  tak nawykli do zatajania przed sobą różnych spraw, że prawda zaczyna wychodzić na jaw dopiero po pół roku, gdy telewizyjny apel o informacje w sprawie zaginionego przynosi skutek odwrotny do zamierzonego.
Akcja powieści Zaginiony rozpoczyna się pół roku po feralnym zniknięciu Billy’ego. Narratorką i główną bohaterką książki jest matka chłopaka, Claire. Czterdziestoletnia kobieta jest przekonana, że jej młodszy syn żyje i stara się wierzyć, że go odnajdzie. C.L. Taylor zastosowała ciekawy chwyt rozpoczynając narrację właśnie po sześciu miesiącach od zaginięcia chłopca. Nie towarzyszymy matce, rodzinie Billy’ego od początku, dzięki czemu omija nas początkowe, często nudnawe śledztwo.

Claire jest silną kobietą, która stara się jak może, aby jej rodzina się nie rozsypała. Dramat, który ich dotknął, odciska piętno na psychice każdego z członków rodziny. Taylor przedstawia nam scenariusz, którego obawia się każda matka. Zaginięcie dziecka, to horror dla rodzica. Nie dziwi, że Claire bierze sprawy w swoje ręce i rozpoczyna swoje małe, prywatne śledztwo. Niestety, zaczyna dziać się z nią coś dziwnego. Nawracające zaniki pamięci nie ułatwiają poszukiwań syna. Koszmarne jest również to, że kobieta potrafi obudzić się w całkiem obcym miejscu, znaleźć w torebce dziwne przedmioty… a w osłupienie wprawia ją, gdy któregoś dnia budzi się z zakrwawionymi rękoma, i nie wie co się stało.

Dziś telewizja wyemituje drugi apel. Mój syn zniknął pół roku temu. Pół roku? Aż tyle? Psycholożka, do której zwróciłam się miesiąc po zniknięciu, twierdziła, że ból będzie słabł i że już nigdy nie odczuję straty tak silnie jak tamtego pierwszego dnia.
Kłamała.
Bardzo dobrze wykreowani bohaterowie, a szczególnie postać Claire, matki cierpiącej, wątpiącej i poszukującej odpowiedzi. Mam trochę starszego syna i jestem w stanie zrozumieć Claire. Polubiłam ją i spokojnie mogłabym się z nią utożsamić. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, co może czuć matka, gdy jej dziecko znika bez żadnych wieści. Zdecydowanie nie jest to sytuacja do pozazdroszczenia.

Zaginiony to naprawdę dobry thriller psychologiczny. Wprowadza niepokój, wciąga, zaskakuje i intryguje. Trzyma w napięciu do samego końca i nie pozwala się oderwać. Książki się nie czyta spokojnie, nie rozsmakowuje w niej, tylko pochłania łapczywie, wielkimi kęsami. Przyznaję, że byłam głodna takiej lektury właśnie w tej chwili. 

Zaginiony pokazuje nam, jak wiele jest w stanie znieść człowiek w momencie dramatu, który stał się udziałem rodziny Wilkinsonów. Najbardziej ciekawa była jednak dla mnie postać oraz psychika głównej bohaterki i jej przeżycia. Świetnym zabiegiem jest wprowadzenie luk w pamięci, które okazują się być amnezją dysocjacyjną.
Więź matki z dzieckiem jest nierozerwalna, co jednak, gdy matka ma straszliwą tajemnicę do ukrycia?
Zaginionego polecam miłośnikom thrillerów, powieści psychologicznych, ale chyba przede wszystkim kobietom, matkom, które będą na pewno miały łatwiej wejść w skórę głównej bohaterki.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:

52/2016 – 172/52, Czytamy nowości, Gra w kolory, Grunt to okładka, Historia z trupem, Kiedyś przeczytam 2016, Motyw zdrady w literaturze, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem 2016, Przeczytam 100 książek w 2016 roku – 172/100, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2,8 = 41,2 cm, Reading Challenge 2016, W 200 książek dookoła świata – Wielka Brytania

niedziela, 27 listopada 2016

DIMILY 3. Czy wspomniałam, że za Tobą tęsknię - Estelle Mascame

Autor – Estelle Mascame
Tytuł – Czy wspomniałam, że za Tobą tęsknię?
Tytuł oryginału – Did I Mention I Miss You
Seria – DIMILY, część 3
Przekład – Anna Dobrzańska, Joanna Wasilewska
 Wydawnictwo Feeria Young
ISBN 978-83-7229-609-2


Czy wspomniałam, że za Tobą tęsknię? stanowi trzecią i ostatnią część serii dla młodzieży DIMILY brytyjskiej, młodziutkiej pisarki debiutującej na Wattpadzie, Estelle Mascame. DIMILY ogłoszona fenomenalną serią, wcale taka nie jest. Owszem jest dość interesująca, ale mocno nierówna. Nie da się wystawić zadowalającej oceny każdej z części. Najlepiej w takim razie ocenić całość bez większej szkody dla trylogii.

Akcja książki zaczyna się rok po zakończeniu wcześniejszej części Czy wspomniałem, że Cię potrzebuję? Eden nie promienieje z radości. Tyler po ogłoszeniu, że się kochają i chcą być razem, zostawił ją samą. Dziewczyna musiała stawić czoła wściekłej rodzinie, która nie chce słyszeć o takim związku, który ma narazić ich na śmieszność. Eden jest zła, rozgoryczona i zdradzona. Nie dziwi więc fakt, że próbuje z całych sił wyrzucić ze swej pamięci wspomnienia o Tylerze i o uczuciu, które się między nimi zrodziło.

Ale kiedy wydaje się, że jest już „wyleczona”, że zapomniała, znów pojawia się Tyler i uczucia powracają do Eden ze zdwojoną siłą. Tylko czy dla nich, jako pary, istnieje jeszcze jakaś szansa?
Przez cały czas milczymy i zaczynam się obawiać, że ta cisza pochłonie nas na dobre. Gdzieś między lipcem ubiegłego roku i chwilą obecną utraciliśmy wszystko. Żarty, które tylko my rozumieliśmy, znaczące spojrzenia, wyjątkowe chwile, obietnice, odwagę i nasz wspólny sekret. Straciliśmy miłość i namiętność, które nas łączyły.
Została nam tylko cisza.
Przykro mi o tym pisać, ale nie przekonała mnie ostatnia odsłona DIMILY. Uważam, że książka jest najsłabszym ogniwem trylogii. Niby wszystko pięknie się ułożyło, a autorka wyszła obronną ręką i udało jej się rozpoczęte wątki doprowadzić do końca, jednak szczerze mówiąc totalnie wieje nudą. Oj, nie postarała się Estelle Mascame tym razem. Bardzo jestem rozczarowana.

Bohaterowie, owszem dorośli, stali się bardziej dojrzali, ale nie dodało to rozumu Eden, a Tyler został odarty  z wszystkiego, co stanowiło o jego tożsamości. Jedynym tematem, który odrobinę ratuje snutą historię jest rodzina Eden i Tylera, ich wspólne relacje i to jak sobie radzą z zaistniałą sytuacją. Z Eden miałam zresztą od początku pewien problem. Nie za bardzo się polubiłyśmy. Zdecydowanie wolałam Tylera, tego niezbyt grzecznego chłopaka z problemami. Ale, niestety, w tej części autorka zrobiła z niego zbyt porządnego i kompletnie bez wyrazu. Za bardzo brytyjska pisarka polukrowała tę opowieść. Aż „odbijało” mi się od nadmiaru słodyczy.

Swoje randez vous z powieścią Czy wspomniałam, że za Tobą tęsknię? i z serią DIMILY uważam za zakończone i niezbyt udane. Być może mój problem z tym cyklem polega na tym, że jestem za stara. Jednak czytam wiele książek młodzieżowych i niektóre z nich naprawdę potrafią mnie porwać, a nawet uwieść. Trylogia DIMILY mnie nie uwiodła, ale ma jedną wyraźną zaletę. Czyta się ją bardzo szybko, kartki po prostu same się przewracają. Jest to z pewnością zasługa bardzo lekkiego pióra autorki oraz niezbyt skomplikowanej fabuły. Być może kolejne powieści Estelle Mascame (o ile powstaną), będą lepsze. Kto wie? Może jeszcze kiedyś nasze drogi się zejdą. Na razie mam dosyć.

Jeżeli mam w ogóle polecać tę powieść i całą trylogię komukolwiek, to sądzę, że najlepiej odnajdą się w tej historii młodzi czytelnicy, a zwłaszcza czytelniczki. I właśnie młodzieży polecam tę książkę oraz tym, którzy poszukują nieskomplikowanej i lekkiej opowieści. Chyba seria Mascame nada się idealnie na ponure, szare i pochmurne ostatnie dni jesieni.

Dziękuję



Książka bierze udział w wyzwaniach:

52/2016 – 171/52, Czytam Young Adult, Czytamy nowości, Dziecinnie, Gra w kolory, Kiedyś przeczytam 2016, Motyw zdrady w literaturze, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem 2016, Przeczytam 100 książek w 2016 roku – 171/100, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2,8 = 38,4 cm, Reading Challenge 2016, W 200 książek dookoła świata – Wielka Brytania