wtorek, 11 grudnia 2018

Durrellowie z Korfu - Michael Haag


Michael Haag
Durrellowie z Korfu
Durrells of Corfu
Przekład - Berenika Anna Janczarska
Oficyna Literacka Noir sur Blanc
ISBN 978-83-65613-98-1


Wyobraźcie sobie, że macie zamiar jechać z rodziną na wakacje. Każdy chce jechać gdzie indziej, a najlepiej z dala od reszty, bo przecież ile można na siebie patrzeć. Dzieciaki wolą spędzać czas ze znajomymi niż z rodzicami, zamiast wakacji wychodzi tylko awantura i wszyscy są pokłóceni.

Teraz wakacje zamieńcie na przeprowadzkę w miejsce oddalone od znanego środowiska o tysiąc kilometrów z okładem, otoczone wodami Morza Śródziemnego. Czy taki pomysł może w ogóle skończyć się powodzeniem?

Gdyby Durrellowie z Korfu opowiadali fikcyjną historię o fikcyjnych postaciach to prawdopodobnie powstałaby powieść nietrzymająca się kupy, w którą mógłby uwierzyć tylko naiwny czytelnik. Jednakże książka Michaela Haaga, znanego i cenionego brytyjskiego historyka, autora chociażby pozycji poświęconym historii templariuszy, stanowi nadzwyczaj ciekawe spojrzenie na niezwykłą rodzinę Durrellów.

Durrellowie są rozpoznawalni w świecie przede wszystkim za sprawą dwójki męskich przedstawicieli rodziny, Lawrence’a oraz Geralda. Ten drugi zasłynął jako zoolog i propagator przyrody, a także pisarz; jego wspomnieniowa książka zatytułowana Moja rodzina i inne zwierzęta stała się nie tylko bestsellerem, ale dzięki niej rodzina Durrellów trafiła pod strzechy Brytyjczyków, a później czytelników także z innych krajów. W drugiej połowie lat 80-tych ubiegłego stulecia BBC nakręciła serial na jej podstawie, a w dwadzieścia lat później ta sama stacja przypomniała historię spisaną przez Geralda w nowej odsłonie. Drugi z braci, Lawrence, jest bez wahania wymieniany jako jeden z tych wielkich pisarzy XX wieku, który mimo ogromnego wpływu na literaturę i kulturę w ogóle, nie otrzymał Nagrody Nobla. Zdaniem wielu zasłużył sobie na to wyróżnienie choćby arcydzielnym Kwartetem aleksandryjskim. Choć Lawrence i Gerald są najbardziej rozpoznawalnymi członkami rodziny Durrellów, to bynajmniej reszta nie wygląda na ich tle blado, o czym możemy się dowiedzieć z książki Haaga.

Rozpoczynamy zgodnie z chronologią. Mamy początek XX wieku, a tłem wydarzeń są skolonizowane przez Brytyjczyków Indie. Luisa Durrell, z domu Dixie wychodzi za mąż za Lawrence’a Samuela Durrella, młodego i ambitnego inżyniera. Oboje urodzili się na subkontynencie, a Anglia wydaje się miejscem dalekim i obcym. Wszystkie dzieci Durrellów (aż piątka!) przyszły na świat w Indiach i to właśnie smaki, zapachy i kultura tej części świata ukształtowały dzieci Luisy i Lawrence’a. Indie naznaczyły także życie Luisy dwiema największymi tragediami; jedno z dzieci umarło na dyfteryt, a w późniejszym czasie choroba (prawdopodobnie rak mózgu) zabrał jej ukochanego i ojca dzieci, Laurence’a Samuela. Po jego śmierci w roku 1928 rodzina przenosi się do Anglii, która okazuje się niegościnna dla swoich zamorskich dzieci. Klimat nie służył rodzinie, tak samo jak bardzo sztywny system nauczania; poczciwa Anglia okazuje się miejscem ciasnym, zimnym i pełnym duchów. W połowie lat 30. Larry (czyli Lawrence, przyszły autor Kwartetu aleksandryjskiego) wpadł na szalony pomysł, by rodzina uciekła na grecką wyspę Korfu. Jak się okazało, była to najlepsza rzecz, jaką mogli zrobić. Ich czteroletni pobyt na wyspie stał się powrotem do utraconego raju, który pozostawili w Indiach.

Książka Haaga ma wiele zalet, warto wymienić choćby sprawne prowadzenie historii i przedstawienie informacji i materiałów, które wcześniej nie ujrzały światła dziennego. Było to możliwe dzięki bliskim kontaktom historyka z rodziną Durrellów. Haag podcina wybujałe krzewy opowieści członków rodziny, które zaciemniały tylko rzeczywisty obraz niektórych wydarzeń. Sporo uwagi autor poświęcił osobie Luisy, która w książce zostaje przedstawiona jako wielowymiarowa postać z wieloma problemami wewnętrznymi. Kolejnym plusem Durrellów z Korfu jest spora ilość zdjęć i ilustracji, pochodzących z prywatnego archiwum Geralda (Gerry’ego) Durrella, dopełniające historię rodziny.

Niezwykła opowieść brytyjskiej rodziny, urodzonej w całości w Indiach, traktującej Anglię trochę jak zło konieczne, ale także jako dom, która stworzyła swój azyl na wyspie pośrodku Morza Śródziemnego. Durrellowie z Korfu są książką opowiadającą o sile więzi rodzinnych, przezwyciężaniu przeciwności losu i próbach znalezienia na świecie miejsca będącego namiastką utraconego raju. Trudno mi tej książki nie polecić, zwłaszcza w tak zimne i nieprzyjemne dni. Lektura tej pozycji jest nadzwyczaj orzeźwiająca, aż czuć ciepły powiew południowych stron. Mówi się, że najlepsze historie pisze życie, w przypadku Durrellów tak właśnie było, przekonajcie się sami.

Recenzja powstała we współpracy z Oficyną Literacką Noir sur Blanc



Książka bierze udział w wyzwaniach:
Akcja 100 książek w 2018 roku – 114/100, Czytelnicze igrzyska, Dziecięce poczytania, Olimpiada czytelnicza – 224 stron, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2018 roku – 114/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 1,7 = 4,5, W 200 książek dookoła świata – Wielka Brytania, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze Wiedźmy – miejsce, osoba

sobota, 8 grudnia 2018

Nie odpuszczaj - Harlan Coben


Harlan Coben
Nie odpuszczaj
Don't Let Go
Przekład – Andrzej Szulc
Wydawnictwo Albatros
ISBN 978-83-8125-389-5

Małe miasto. Jedna tragiczna noc. I wielka tajemnica, która przetrwała lata.

Większość z was wie zapewne, że uwielbiam twórczość Harlana Cobena, a seria z Myronem Bolitarem to moje ulubione powieści Amerykanina. Z reguły każdą jego książkę biorę w ciemno i chyba jeszcze się nie zawiodłam. Może nie porwała mnie trylogia z bratankiem Myrona w roli głównej, ale to w końcu tylko trzy książki w dorobku autora Nie mów nikomu. Nie mogło być więc inaczej, musiałam dorwać się do jego najnowszej powieści.
O tym, co wydarzyło się tragicznej nocy przed piętnastoma laty, wiedzieli tylko Leo i Diana. Była to noc ich śmierci. Kiedy na torach kolejowych znaleziono poszarpane ciała, zatrzymało się życie kilku mieszkańców miasta. Przede wszystkim życie Napa Dumasa, brata bliźniaka Leo. Tym bardziej, że tej samej nocy zaginęła jego ukochana dziewczyna, Maura.

Piętnaście lat, a Nap nie otrząsnął się z szoku spowodowanego śmiercią swojego brata i jego dziewczyny. Zdeterminowany, by nawet po wielu latach dowiedzieć się prawdy o tragicznym wydarzeniu, wstępuje do policji. Jednak zawsze trafia w próżnię. Do czasu, gdy na jego progu staje dwójka policjantów. Na miejscu zabójstwa policjanta (szkolnego znajomego Napa) odnaleziono odciski palców należące do Maury. Najnowsze wydarzenia przywołują duchy przeszłości. Nap znów od nowa zagłębia się w prywatne śledztwo mające doprowadzić do wyjaśnienia śmierci dwójki nastolatków, zaginięcia swojej dziewczyny i... Więcej nie zdradzę, bo wy też musicie mieć niespodzianki.

Harlan Coben przyzwyczaił mnie do tego, że otwieram książkę i w tym momencie nic więcej się nie liczy. I tak też jest i tym razem. Wsiąkłam i nie odpuściłam do samego końca. Akcja oczywiście, może nie gna na złamanie karku, ale posuwa się wystarczająco szybko, by zainteresować czytelnika. Książkę czyta się po prostu świetnie, a tajemnica do rozwikłania jest w stanie zadowolić prawie każdego.

Bohaterowie, jak to u Cobena, zostali bardzo dobrze wykreowani. Głównym bohaterem jest oczywiście Napoleon „Nap” Dumas [na początku trochę rozbawił mnie ten zlepek francuszczyzny] i powiem wam szczerze, że zaraz po Myronie staje się on drugim moim ulubionym bohaterem amerykańskiego pisarza. I tylko szkoda, że to pojedyncza książka, bo z chęcią jeszcze poczytałabym o Napie. Lubi się go od samego początku i tak zostaje do końca. Jego „rozmowy” ze zmarłym bratem nadały książce znamiona pewnej wiarygodności. Muszę w tym momencie wspomnieć o „oczku” puszczonym do wielbicieli Cobena – pojawia się (co prawda na chwilę) – postać Myrona. Nie sposób się nie uśmiechnąć. Co mi się podoba u Cobena to to, że postaci u niego nie są wyidealizowane. Każdy ma coś na sumieniu, a mimo tego trudno ich nie polubić.

Nie odpuszczaj to naprawdę bardzo dobry thriller, choć na początku napisałam, że nie potrafię być obiektywna jeżeli chodzi o Cobena. Książka zaciekawia i nie nudzi. Opisana historia naszpikowana jest kłamstwami i niedopowiedzeniami. Akcja jest wartka, a tajemnica do rozwikłania warta poznania. Gwarantuję, że z tym thrillerem miło spędzicie czas i większość z was powinna być usatysfakcjonowana. Ja oczywiście jestem bardzo zadowolona i szczerze polecam wam najnowszą powieść Harlana Cobena, a w szczególności licznym wielbicielom jego talentu.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:
Akcja 100 książek w 2018 roku – 113/100, Czytelnicze igrzyska, Olimpiada czytelnicza – 400 stron, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2018 roku – 113/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2,8 cm, W 200 książek dookoła świata – Stany Zjednoczone, Wyzwanie Czytamy nowości

środa, 5 grudnia 2018

CzaroMarownik 2019. Magiczny dziennik


CzaroMarownik 2019. Magiczny dziennik
Praca zbiorowa
Wydawnictwo Kobiece
ISBN 978-83-66134-18-8

(zdjęcie wyjątkowo w kolorze)

Wielkimi krokami zbliża się koniec roku. A jak koniec roku, to czas już pożegnać się ze starym kalendarzem i zrobić miejsce dla nowego. Nikogo, kto mnie odwiedza nie zdziwi, że mój wybór padł na CzaroMarownik. Od kilku lat korzystam właśnie z tych kalendarzy i prawdę mówiąc niezmiennie jestem nimi zauroczona. Odrobina magii na każdy dzień, a do tego prawdziwie obłędna szata graficzna. Oto CzaroMarownik 2019.
Idealny towarzysz i organizer dla każdej wyjątkowej kobiety, która chce dodać magicznej iskry do swojego życia. Księżycowy doradca podsunie ci niezawodne metody na przyciąganie dobrych wibracji, narzędzia do wzmocnienia swojej wewnętrznej siły i sposoby na korzystanie z naturalnych mocy drzemiących we wszechświecie. Daj się porwać wpływom księżyca i zainspiruj się do twórczych zmian!

Kalendarz potrzebny jest chyba każdemu z nas. To w nim skupia się często część naszego życia towarzyskiego, ważniejsze wydarzenia (imieniny, urodziny, rocznice), wszelkie umówione wizyty (lekarz, fryzjer, kosmetyczka). Nie znam osoby, która nie używa kalendarza. Skoro więc i tak raz do roku wydajemy określoną kwotę na taką pozycję wydawniczą, to można wybrać publikację inną i bardziej odmienną od tego, co na co dzień nas interesuje.

Czego można się spodziewać w środku? Mnóstwa wszystkiego. Oczywiście na początku, tak jak w każdym terminarzu natykamy się na skrócony kalendarz na lata 2019 i 2020. Kolejne dwanaście stron (po stronie na każdy znak zodiaku) to Magiczny Horoskop, a w nim, jak to w horoskopach, dobre rady i zalecenia, ale także troszkę o karierze, zdrowiu i miłości. Każdy dzień, jak w poprzednim roku, otrzymał swoją własną stronę, więc oprócz ważnych dla nas spraw mamy naprawdę sporo miejsca na różne notatki. Wszystkie strony otwiera pozytywna myśl, która może stanowić bodziec na nadchodzący, np.: Nie patrz w przeszłość – tam już byłeś. Patrz do przodu – tam będzie ciekawiej; Małe cuda mogą zdarzyć się każdego dnia; Znajdź w sobie miejsce, w którym nie ma rzeczy niemożliwych; Goń za marzeniami, nie za ludźmi. Takich zdań jest tyle, ile dni w roku czyli 365 – a każde działa motywująco.

Pomyślicie teraz zapewne, skąd ten „magiczny” w tytule kalendarza. Śpieszę z wyjaśnieniami. Każdy tydzień zwieńczony został przydatnymi magicznymi (i nie tylko) poradami. Wpływ księżyca na nasze życie z uwzględnieniem duszy i ciała. Wpływ słońca na każdy ze znaków zodiaku. Rytuały magiczne; amulety i talizmany; boginie i demony; żywioły i święta, a także kilka porad pielęgnacyjnych. Jak widzicie, dla każdego coś miłego.

Jak już pisałam kalendarz został pięknie wydany. Twarda oprawa o aksamitnym wykończeniu ze złoceniami skrywa w sobie 448 stron, w których lekturze można się zatracić. Nie mogłam się oderwać, jak trafił w moje ręce. Zdaję sobie sprawę, że format A5 nie każdej kobiecie będzie odpowiadał, ale obserwuję, że większość z nas i tak nosi duże, pojemne torby, więc trochę obfitszy format nie jest im straszny.

Szczerze zachęcam do zaopatrzenia się w ten wyjątkowy terminarz. Sądzę, że będziecie tak samo zadowolone z niego jak ja. Uważam, że nie trzeba być czarownicą, aby zastosować trochę magii dla urody, w domu czy we własnym życiu. Idealnie nada się na prezent dla dziewczyny czy kobiety (bez względu na wiek). Gorąco polecam.

Dziękuję



piątek, 30 listopada 2018

Czytelnicze podsumowanie miesiąca - listopad

Już jutro rozpocznie się grudzień. Najbardziej nielubiany przeze mnie miesiąc roku odchodzi w zapomnienie. Przed nami okres szykowania się do świąt, kupowania prezentów (a może wykonywanie ich samemu), ale i porządków, szaleństwa gotowania, ubierania choinki. Za 24 dni usiądziemy do wieczerzy wigilijnej. A właśnie, macie już jakieś pomysły na prezenty dla swoich najbliższych?


Przeczytałam i pokolorowałam w listopadzie:


Przeczytałam:
- książek - 12
- stron - 4950 , czyli dziennie - 165

A w wyzwaniach:
A jak wam upłynął listopad? Co przeczytaliście? Co polecacie, a z co was nie zachwyciło?

czwartek, 29 listopada 2018

Crank - Ellen Hopkins


Ellen Hopkins
Crank
Cykl – Crank (tom 1)
Przekład – Dariusz Rossowski
Wydawnictwo Feeria Young
ISBN 978-83-7229-782-2


Ellen Hopkins jest poetką i pisarką, wielokrotnie nagradzaną autorką dwudziestu nonfiction, trzech powieści dla dorosłych i trzynastu bestsellerowych powieści NY Times. Opublikowała setki artykułów na różne tematy, od lotnictwa, przez maltretowanie dzieci po uprawę roślin. Ellen jest stałym mówcą w szkołach, na festiwalach książek i konferencjach pisarzy w USA i na całym świecie. Cykl Crank jest bardzo osobisty, bo dotyka bezpośrednio jej córki i całej jej rodziny.

Życie było dobre,
zanim
poznałam
bestię
Później,
życie
było świetne

Ostatecznie
tylko przez moment...

Spróbuj sobie wyobrazić ten moment, kiedy patrzysz na osobę, której życie toczy się perfekcyjnym torem.
Masz przeczucie, że jest zbyt cukierkowo i coś musi się wydarzyć.
Nagle wszystko, co ta osoba posiadała, pęka z trzaskiem i rozsypuje się na milion kawałeczków.
Na jej własne żądanie.
A ty jesteś świadkiem tej tragedii.

Narkomania. Temat ciągle aktualny w literaturze i filmie. Od napisania znanych większości czytelników Pamiętnik narkomanki Barbary Rosiek czy My, dzieci z dworca ZOO Christiane Felscherinow, minęło ponad trzydzieści lat. Od tego czasu nic się nie zmieniło. Nie, zmieniło się bardzo dużo. Rodzajów narkotyków jest coraz więcej, a eksperymentujących z nimi niestety nie ubywa. Niektórym może się wydawać, że problem nas bezpośrednio nie dotyczy, więc go nie ma. Jednak on jest ciągle i ciągle, nieprzedawniony.

Poznajcie Kristinę. Kristina jest spokojną szesnastolatką, dobrą uczennicą i córką o jakiej marzy każda matka. Mieszka z matką, rodzeństwem i ojczymem. Ciąży jej brak kontaktów z ojcem, więc kiedy pojawia się okazja spędzenia z nim kilku dni nie waha się. Na miejscu okazuje się, że ojciec jest dla niej zupełnie obcym człowiekiem. Zostawiona sama sobie poznaje Adama i od tego momentu jej życie zmienia się na zawsze.

Poznajcie Bree. Bree ma szesnaście lat. Jest przebojowa, odważna, dzika, beztroska. Jest dziewczyną jaką chciałaby być Kristina; pewną siebie i zupełnie niepodobną do nudnawej Kristiny. Bree jest niebezpieczna i chce spróbować wszystkiego. Dosłownie wszystkiego.

Bree to alter ego Kristiny. Pojawia się nagle i przejmuje kontrolę. Ukazują się tłumione skłonności i nieakceptowalne zachowania. A wszystko zaczyna się bardzo niewinnie. Myślę, że miał to być eksperyment, zwykła czysta ciekawość. Pojawiły się narkotyki, metamfetamina, więc dlaczego nie spróbować. Tylko, że próba rozciągnęła się o kolejne razy. Po powrocie do domu szybko okazuje się, że myśli Kristiny zbyt często krążą wokół narkotyków; pragnie ich; łaknie ich; potrzebuje. Dziewczyna zmienia się pod wpływem nałogu, staje się mroczna, robi wrażenie jakby na niczym jej nie zależało. Najważniejsze jest zorganizowanie kolejnej działki. Nastolatka została uwięziona w tym, co nazywa Bestią. Łudzi się, że kontroluje nałóg. Opowiadana przez Kristinę/Bree historia daje pełny wgląd w jej myśli, odczucia, emocje, zachowania.

Choć książka jest fikcją literacką, luźno opiera się na prawdziwej historii mojej córki. Crank naznaczył jej życie i życie całej jej rodziny. Mojej rodziny. Trudno jest obserwować, jak ktoś, kogo się kocha, tak głęboko wpada w sidła używki, która zmienia go w obcego człowieka. W kogoś, kogo w ogóle nie chcesz znać. (z noty autorskiej)

Dziwny zapis i rytm (do którego trzeba się przywyknąć) przybliża nam odczucia bohaterki ukazując jej różne nastroje: podniecenie, radość, smutek, euforię, zmęczenie, brak snu... Każda strona wygląda inaczej. Ma inny kształt, inny kierunek; miesza się zwykły tekst z kursywą. To wszystko robi początkowo wrażenie chaosu, rozchwiania. Po przyzwyczajeniu się, dochodzimy do wniosku, że to efekt zamierzony.




Ellen Hopkins opowiada brutalnie szczerą historię. Nie waha się sięgać po trudne zagadnienia, a mimo tego książka napisana jest lekko, a lektura, wbrew pozorom nie zajmuje wiele czasu. Krótkie teksty/rozdziały w ciekawej formie poetyckiej płyną prosto z serca. Nie jest to książka o promowaniu narkomanii. To opowieść o nałogu, bez koloryzowania. Autorka otwarcie przedstawia swoje doświadczenia, nie boi się nazywania rzeczy po imieniu, nawet jeśli jest to bardzo bolesne. Nie mogę się doczekać kolejnej części, by sprawdzić jak sobie radzi Kristina/Bree. I ile w niej jeszcze Kristiny zostało.

Crank wciąga czytelnika w wir narkotycznych wizji, seksu, wyborów i błędów. Powieść kierowana jest do młodszych czytelników, ale ja polecam ją również (a może przede wszystkim) rodzicom nastolatków. Bądźcie czujni, żeby nie było za późno.

Ku przestrodze...

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:
Akcja 100 książek w 2018 roku – 112/100, Czytelnicze igrzyska, Dziecięce poczytania, Olimpiada czytelnicza – 448 stron, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2018 roku – 112/100, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 3,1 = 34,9 cm, W 200 książek dookoła świata – Stany Zjednoczone, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze Wiedźmy – tylko jedno słowo