niedziela, 23 kwietnia 2017

Kółko się zakochuje - Zyta Kowalska

Autor – Zyta Kowalska
Tytuł – Kółko się zakochuje
Wydawnictwo Novae Res
ISBN 978-83-8083-301-2

Kółko się zakochuje

Zyta Kowalska, blogerka, pisarka, podróżniczka, feministka, siostra. Poszukiwaczka śmiesznostek w życiu i świecie mężczyzn…

Książkę Kółko się zakochuje przeczytałam jakiś czas temu i naprawdę bardzo długo zastanawiałam się co o niej napisać. Prawdę mówiąc nie mogłam wybrać gorszego momentu na recenzję. Ostatnio miałam niesłychaną przyjemność pisać o przepięknej i magicznej powieści Siedem sióstr. Teraz przyszło mi opisać książkę, która jest debiutem Zyty Kowalskiej. Debiutem ani dobrym, ani złym – powiedziałabym, że plasuje się gdzieś pośrodku. Ale jeśli mnie znacie, to wiecie, że bywam bardzo łaskawa dla debiutantów. Ale do rzeczy.

Kółko się zakochuje to opowieść o sześciu przyjaciółkach, siostrach, a tytułowe Kółko, to towarzystwo wzajemnej adoracji. Wypadałoby po krótce przedstawić główne bohaterki. Poznajcie więc Kółko. Czikita, nazywana również Bonitą, zoolożka, ekolożka, zakochana w hiszpańskim, romansująca z niewysokim, ale jurnym Latynosem. Pola, doktorantka politologii z nadwagą, pracująca jako pilotka wycieczek i rezydentka w ciepłych krajach, wieczna dziewica. Madzia, kulturoznawczyni, korepetytorka angielskiego, dorabia na promocjach, nieśmiała; marzy o wyjeździe za granicę. Ania, pedagog szkolny i szczęśliwa partnerka zabójczo przystojnego Kuby. Ruda, pracuje w banku, jest zafiksowana w sprawach seksu, łamaczka męskich serc. I w końcu ostatnia z nich, a może pierwsza: Zyta, politolożka, dziennikarka, poszukująca pracy, Siostra Przełożona Kółka.

Dewizą Kółka jest Kółko broni, Kółko radzi, Kółko nigdy cię nie zdradzi. Czy komuś kojarzy się z czymś to credo? W miejsce słowa Kółko wstawcie proszę Liga – i co wam wychodzi. Jako żywo cytat [slogan propagandowy] z kultowej komedii Seksmisja. Uważam, że ta dewiza mogłaby być bardziej oryginalna. Ale jest, jak jest.

Kółko istnieje od liceum i stanowi zamkniętą grupę dziewczyn dbających o własne interesy i wzajemnie się popierających. Głównymi założeniami paczki są: kochajmy się wzajemnie; prawda nas wyzwoli; nie bójmy się rozwoju; samotność zabija i trzeba marzyć!

Wypadałoby teraz napisać kilka słów o moich odczuciach po lekturze tej niedługiej powieści. Nie miałam oczekiwań w związku z książką, ale wydawało mi się, że będzie bardzo  zabawnie i że będą mną wstrząsać ataki niekontrolowanego śmiechu. Niestety nic takiego mi się nie przydarzyło. Co prawda czasami błąkał mi się na ustach uśmieszek, ale radości było zdecydowanie za mało. A przecież sześć dziewczyn, bohaterek książki powinno być bardziej rozbrajających.

Akcja powieści nie gna na łeb, na szyję, a sama książka przypomina raczej coś w rodzaju kroniki czy pamiętnika spisanego przez Siostrę Przełożoną Kółka. A Kółko skupia się głównie na zgłębianiu meandrów męskiej filozofii życia. Przeżywa wzloty i upadki po mniej lub bardziej udanych związkach damsko-męskich. Nie rezygnuje z szybkich randek, czy  wizyt u wróżki. Kółko się zakochuje to niekończące się spotkania, korespondencja i rozmowy sześciu przyjaciółek oraz pewien smaczek w postaci króciutkich fragmentów kierowanych do przyszłych [?] wnucząt.

Zyta Kowalska nie napisała książki wybitnej, co najwyżej taką sobie, ale mimo tego można z nią miło spędzić jedno popołudnie lub wieczór. Jest napisana lekko i czyta się bardzo szybko, a to z całą pewnością jest zaletą tej lektury. Szczerze mówiąc wniosek, który się nasuwa po przeczytaniu: nie ma mężczyzny idealnego, nie cieszy, a nawet przygnębia. Chociaż jeżeli Paweł Deląg uchodzi za najprzystojniejszego Polaka to chyba niedługo ludzkość wyginie…

Nie zamierzam namawiać, ani zniechęcać nikogo do lektury debiutanckiej powieści Zyty Kowalskiej. Każdy sam powinien podjąć decyzję. Ja jednak postaram się obserwować poczynania autorki. Kto wie, może przytrafi się jej literacka perełka.

Dziękuję autorce
Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytam, bo polskie, Czytamy powieści obyczajowe, Czytelnicze igrzyska 2017, Olimpiada czytelnicza, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 55/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 1,8 = 30,6 cm, W 200 książek dookoła świata – Polska, Wyzwanie Czytamy nowości

piątek, 21 kwietnia 2017

Siedem sióstr - Lucinda Riley

Autor – Lucinda Riley
Tytuł – Siedem sióstr
Tytuł oryginału – The Seven Sisters
Cykl – Siedem sióstr
Przekład – Marzena Rączkowska
Wydawnictwo Albatros
ISBN 978-83-7985-943-6

Porywająca epicka opowieść o miłości i stracie – pierwsza z siedmiu książek, osnutych wokół legendy o konstelacji Siedmiu Sióstr. Po części saga rodzinna, a po części baśń – która zręcznie wciąga nas w zawikłaną historię pochodzenia siedmiu sióstr.
Pierwowzorem do stworzenia tego cyklu są mitologiczne Plejady, córki tytana Atlasa i Okeanidy Plejone: Alkione, Elektra, Kelajno, Maja, Merope, Sterope i Tajgete. Według mitu zostały przemienione z żalu, po śmierci ich brata, w gwiazdy. Mityczne Plejady identyfikowane są z Plejadami w gwiazdozbiorze Byka.

Umiera adopcyjny ojciec sióstr D’Aplièse, bardzo bogaty i jeszcze bardziej tajemniczy Pa Salt. Wszystkie córki spotykają się w zamku Atlantis nad Jeziorem Genewskim, gdzie spędziły dzieciństwo. Na miejscu okazuje się, że ojciec został już pochowany, a dla córek przyszykował niespodziankę. Każda z nich otrzymuje zaszyfrowaną wskazówkę, która może doprowadzić je do miejsca swojego pochodzenia i odkrycia dziedzictwa.
Nigdy nie pozwól, aby twoim losem rządził strach.
Pierwsza część cyklu skupia się na pierwszej, najstarszej córce Pa Salta, Maji. Młodą kobietę tropy wiodą w serce Ameryki Południowej, do Rio de Janeiro w Brazylii, prosto do podupadającej willi. Po kilku nieudanych próbach Maja poznaje historię swojej prababki Izabeli Bonifacio, której losy sięgają do 1927 roku, czyli osiemdziesiąt lat wcześniej. Maja wchodzi w posiadanie listów z tego czasu. Dzięki nim, wraz z brazylijskim pisarzem Floriano, odkrywa kawałek po kawałku układankę swojego pochodzenia, a raczej młodości, pasji i miłości Izabeli.

Przyznaję, że ogromnie zaskoczyła mnie ta powieść, oczywiście zaskoczyła pozytywnie. Nie znałam do tej pory twórczości irlandzkiej pisarki i nie wiedziałam czego się spodziewać. Zachwyciła mnie okładka powieści, a ponieważ nie ocenia się książki po okładce, więc zaczęłam czytać. Znacie to uczucie, gdy historia, którą zgłębiacie zawładnie wami bez reszty? Gdy macie w głowie wyłącznie opowieść i bohaterów, o których czytacie? Tak było w przypadku tej książki. Zaczarowała mnie ta magiczna i przepięknie napisana powieść. I chciałam ją czytać wolno, smakować się każdym zdaniem, każdą stroną…

Dzięki Lucindzie Riley i jej cudownej opowieści miałam możliwość przenieść się w dwie ramy czasowe, do 2007 i 1927 roku i do dwóch fascynujących i urokliwych, a tak różnych od siebie miejsc, Rio de Janeiro i Paryża. Czułam się jakbym wdychała tamto powietrze, spacerowała wraz z głównymi bohaterami ulicami tych olśniewających miast. I w końcu spędzałam długie godziny w pracowni francuskiego rzeźbiarza Paula Landowskiego [tak mamy polski akcent i jest to postać autentyczna], gdzie powstawała rzeźba Izabeli, ale przede wszystkim cudowny i znany na cały świat pomnik Chrystusa Odkupiciela.

Siedem sióstr to cudna, magiczna, wielowątkowa powieść, pierwsza z siedmiu tworzących sagę rodzinną. Momentami czyta się ją jak baśń, nie taka, którą znamy dzięki braciom Grimm, a współczesną, piękną baśń. To książka, która daje nadzieję na tak samo cudowny dalszy ciąg i żałuję, że już dzisiaj nie mogę rozpocząć lektury drugiej części.

Siedem  sióstr jest powieścią obyczajową, ale także romantyczną z rozbudowanymi wątkami historycznymi. Tajemnicza, niezwykła, czarowna – takich przymiotników mogłabym mnożyć bez ustanku. Lucinda Riley wykonała kawał świetnej roboty i gdybym tylko mogła, podziękowałabym jej za te porywające i urzekające przeżycia.

Podsumowując książkę Riley polecam wszystkim, którzy szukają niebanalnej, oryginalnej i tajemniczej opowieści. Zdecydowanie polecam. Naprawdę warto.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:

Cztery pory roku, Czytamy powieści obyczajowe, Czytelnicze igrzyska 2017, Dziecięce poczytania, Kitty’s Reading Challenge, Książkowa podróż, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 54/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 3,5 = 28,8 cm, W 200 książek dookoła świata – Irlandia, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze 2017 – liczba, osoba

czwartek, 20 kwietnia 2017

Nowe śledztwa Klary Schulz. Tajemnica Nathaniela - Nadia Szagdaj

Autor – Nadia Szagdaj
Tytuł – Nowe śledztwa Klary Schulz. Tajemnica Nathaniela
Cykl – Nowe śledztwa Klary Schulz
Wydawnictwo Bukowy Las
ISBN 978-83-8074-036-5



Z cząstką twórczości Nadii Szagdaj miałam okazję się zapoznać przy okazji powieści Love… a bez niej tylko mrok. Książka spodobała mi się na tyle, że gdy tylko nadarzyła się okazja postanowiłam przeczytać kolejną. Tym razem wybór padł na pierwszą część cyklu Nowe śledztwa Klary Schulz. Po przeczytaniu niestety stwierdzam, że zdecydowanie wolę książki sensacyjne rozgrywające się współcześnie [oczywiście oprócz klasyki, którą uwielbiam], a kryminały retro to nie jest do końca moja bajka. Jednak przyznaję, że to intrygująca lektura.

Mamy rok 1913, Breslau. Trwa właśnie śledztwo w sprawie tajemniczych samobójstw prostytutek, które prowadzi Gabriel Hübschner. Postanawia do współpracy zaprosić panią detektyw Klarę Schulz. Kobieta nie doszła do siebie po strzelaninie, w której o mało nie straciła życia. Nie radzi sobie ze sobą [jest uzależniona od leków przeciwbólowych], więc nie dziwi, że nie ma zamiaru się w nic angażować. Ale gdy znika jej przyjaciółka Inge, postanawia wkroczyć do akcji.
Tego dnia Klara czuła się, jakby miała opuścić ziemski padół. Od rana piekielnie bolała ją głowa. Tabletki skończyły się na dobre. Ona natomiast po każdym łyku swojej ulubionej kawy miała wrażenie, jakby ktoś rytmicznie uderzał ją w głowę siekierą. A przynajmniej tak to sobie wyobrażała.
Sądzę, że lepiej by było gdybym przeczytała wcześniej trylogię kryminalną Kroniki Klary Schulz. Przyznaję, że brakowało mi pewnych informacji i momentami czułam się jak dziecko we mgle, a bardzo nie lubię tego stanu rzeczy.

Lubię kryminały i czytuję. Jedne mnie zachwycają, po inne nigdy już nie sięgnę. Zastanawiacie się zapewne, gdzie znajduje się miejsce na kryminały retro Nadii Szagdaj. Otóż chyba gdzieś pośrodku. Zgadzam się, że pierwsza część Nowych śledztw Klary Schulz to całkiem dobrze skonstruowana powieść kryminalno-obyczajowa. Bohaterowie, których z powodzeniem można by przenieść w dzisiejsze czasy, nie są jednowymiarowi, ale tacy z krwi i kości. Chyba mogłabym się z nimi zaprzyjaźnić, szczególnie z tytułową bohaterką Klarą.

Mimo tego, że nie jestem fanką kryminałów retro, to tę książkę nawet nieźle mi się czytało. Interesująco prowadzone śledztwo, retrospekcje, które nie nużą, a rozjaśniają ciemniejsze plamy i oczywiście intryga, zasługująca na pochwałę. Muszę jeszcze wspomnieć o lekkim i przyjemnym dla czytelnika stylu Nadii Szagdaj.
Całe życie przeszło jej przed oczami. Złapała się za szyję. Czuła ciepłą krew przeciekającą przez palce. Nie mogła nabrać oddechu. Gorąca maź zalewała jej płuca, napływała do przełyku i ściekała na śnieg. Panicznie próbowała złapać powietrze, lecz nie była w stanie. Tonęła. Dusiła się, dławiła. Połykała krew, czując w ustach jej metaliczny smak.
Powieść przeplatana jest fotografiami Breslau z czasu, w którym toczy się jej akcja. Przyznaję, że cudownie było przenieść się dzięki nim na uliczki Wrocławia z początku XX wieku.

Dla kogo Tajemnica Nathaniela? Oczywiście dla miłośników kryminałów, szczególnie tych, których akcja nie przebiega współcześnie, ale także dla wielbicieli twórczości młodej polskiej pisarki Nadii Szagdaj. Uważam, że jeszcze nie raz sięgnę po jej powieści. Polecam serdecznie.

Dziękuję



Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytam, bo polskie, Czytelnicze igrzyska 2017, Olimpiada czytelnicza, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 53/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2,3 = 25,3 cm, W 200 książek dookoła świata – Polska, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze 2017 - osoba

środa, 19 kwietnia 2017

Patronat medialny - Jerzy R. Szulc - Jego Wysokość Nauczyciel - Koń

Ja i mój blog objęliśmy patronatem medialnym niezwykłą książkę Jerzego R. Szulca Jego Wysokość Nauczyciel - Koń.

Moja opinia o tej lekturze już niebawem.

Będzie również konkurs - ale to później.

Króciutko o czym jest ta książka:

Przypadkowa jazda sprawia, że bohater dostrzega w jeździectwie i koniach swoją pasję, odskocznię od napiętego grafiku codziennych obowiązków. Ta prawdziwa i szczera opowieść wzrusza, ale też daje nam do zrozumienia, że konie to przede wszystkim radość, siła, odwaga, ale też partner i towarzysz galopującej z nami wespół wolności. Jak wielka jest siła miłości do koni, od których moglibyśmy się uczyć cierpliwości, mądrości, gracji i empatii do wszelkich istot żywych.



wtorek, 18 kwietnia 2017

Spisek sykstyński - Philipp Vandenberg

Autor – Philipp Vandenberg
Tytuł – Spisek sykstyński
Tytuł  oryginału – Sixtinische Verschwörung
Przekład – Sława Lisiecka
Wydawnictwo Sonia Draga
ISBN 978-83-7508-059-9

Spisek sykstyński - autor

Philipp Vandenberg nazywany jest niemieckim Danem Brownem. Autor powieści historycznych, thrillerów o tematyce teologicznej oraz książek popularnonaukowych dotyczących historii, przede wszystkim starożytnej i archeologii. Jest autorem ponad 30 powieści, które zostały przetłumaczone na 34 języki i rozeszły się w nakładzie ponad 23 milionów egzemplarzy.

Spisek sykstyński nie jest najlepszą jego powieścią, ale jest na tyle interesujący, aby polecić go innym. Trwa renowacja dzieł Michała Anioła, zdobiących sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej. Odkryte zostają litery wkomponowane w sceny fresków. Po ułożeniu ich w całość, nie przedstawiają żadnej wartości, gdyż tworzą napis, który jest pozbawiony sensu. Jakie jest przesłanie artysty, który tworzył w XV i XVI wieku? Do wyjaśnienia zagadki wytypowany zostaje prefekt Kongregacji Nauki Wiary Joseph Jellinek. Co kryje w sobie tajemniczy napis i czy może on zachwiać posadami chrześcijaństwa?
Promienie listopadowego słońca wnikały przez wysoko umieszczone okna, rozświetlając geometrię kunsztownej podłogi. Akt Stworzenia autorstwa Michała Anioła spoczywał otulony łagodnym mrokiem i tylko tu i ówdzie wyzierała z pozbawionej światła przestrzeni czyjaś wyciągnięta ręka lub nierozpoznawalna twarz.
Lubię twórczość Vandenberga, ale tę powieść czytało mi się trochę jak po grudzie. Powodem tego było dość dużo odniesień do łacińskich sformułowań. Byłoby dobrze, gdyby przypisy znajdowały się na każdej stronie, a jest tylko słowniczek określeń łacińskich na końcu książki. Nie ułatwia to lektury, niestety. Przyznaję, że jak już się wczytałam, wgryzłam w tekst, to nie było najgorzej. Ale czytałam już lepsze książki niemieckiego pisarza.
Przed marmurową barierą chóru wzrok kardynała pomknął mimo woli w górę, by jeszcze raz zatrzymać się na oglądanym już po tysiąckroć Akcie Stworzenia, na proroku Jonaszu, zwiastunie Zbawiciela, na oddzieleniu światła od ciemności, na Bogu, który tworzy planety i życie roślin, na oddzieleniu ziemi od wód  i wyciągniętym palcu Boga Ojca obdarzającego Adama duszą, potem na zbudzonej do życia Ewie i wreszcie na obojgu uwodzonych przez Szatana pod postacią węża.
Akcja Spisku sykstyńskiego toczy się w bardzo zamkniętym, hermetycznym środowisku dostojników kościelnych. Oprócz jednej z najsławniejszych Kaplic na ziemi, odbywamy podróż do niedostępnych dla zwykłych śmiertelników archiwów i bibliotek, gdzie wejście mają tylko nieliczni. Bohaterami tej powieści są, jak nietrudno się domyślić, dostojnicy watykańscy, kardynałowie i duchowni.

Jak to u Vandenberga bywa, jest interesująco, są tajemnice, intrygi, spiski i zagadki do rozwiązania. Akcja powieści przyspiesza pod koniec, a zakończenie naprawdę zaskakuje. Od pierwszych stron książka może trochę nużyć, ale po wczytaniu nie powinno się mieć problemów ze zgłębianiem tekstu. Opowieść może niektórych szokować, ale należy pamiętać, że jest to przecież fikcja literacka. Jednak czy na pewno? W końcu za murami Watykanu ukrytych jest tyle tajemnic, że „uwolnienie” ich mogłoby faktycznie zniszczyć wiarę i doprowadzić do upadku religii.

Lektura, która daje do myślenia. Zdecydowanie tak. Ile w niej prawdy, a ile fikcji? Każdy sam musi odpowiedzieć na to pytanie. Mimo pewnych niedociągnięć i odrobiny znużenia polecam zwłaszcza wielbicielom gatunku i miłośnikom twórczości Dana Browna.



Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytelnicze igrzyska 2017, Książkowa podróż, Olimpiada czytelnicza, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 52/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2 = 23 cm, W 200 książek dookoła świata – Niemcy, Wyzwanie biblioteczne – wariant 2, Z półki