Robert McCammon
Królowa Bedlam
Queen of Bedlam
Cykl: Matthew Corbett
przekład: Janusz Ochab
Wydawnictwo Vesper
ISBN 978-83-7731-465-4
Niektóre książki wchodzą w życie cicho. Królowa Bedlam wchodzi gwałtownie. Nie pyta, czy jesteś gotowy. Nie ostrzega, że spotkasz zło, które krzyczy, nie straszy efektami specjalnymi, lecz przechodzi obok Ciebie, rozumie Cie i manipuluje.
Matthew Corbett nie jest już młodzikiem z poprzedniej opowieści - teraz musi stawić czoło temu, co inteligentne, nieuchwytne i przebiegłe. Czy potrafi? A może w tej grze każdy ruch prowadzi tylko głębiej w labirynt?
Czytałam tę powieść z poczuciem zaniepokojenia, które nie znikało, nawet gdy odkładałam książkę na chwilę. Zło McCammona w Królowej Bedlam jest znane, a jednocześnie obce. Nie nosi maski. Nie wyje w nocy. Ono patrzy ci prosto w oczy. Uśmiecha się i mówi dokładnie to, co chcesz usłyszeć. I wtedy zaczynasz rozumieć, że walka nie polega na sile, lecz na świadomości - świadomości, że zło potrafi być inteligentne, atrakcyjne, przekonujące.
Matthew staje się świadkiem i uczestnikiem gry, której każdy gest, każde słowo mają znaczenie. Jego moralność zostaje wystawiona na próbę w sposób, który boli bardziej niż fizyczna groza. Z każdym krokiem w świecie pełnym oszustwa, manipulacji i przemocy, ja też czułam to napięcie - bo McCammon nie pozwala na bezpieczny dystans. Przeszłość, którą Matthew stara się zrozumieć, nie jest odległa. Jest żywa, obecna i bardzo realna.
Najbardziej dotyka mnie to, jak powieść mówi o władzy nad drugim człowiekiem. Nie o władzy brutalnej, widocznej, lecz o tej, która działa przez słowa, obietnice, pozorną troskę. Zło tutaj nie jest chaotyczne jest planowane, subtelne, niebezpieczne, bo znajduje luki w duszy i wrażliwości bohatera. McCammon pokazuje, że bycie dobrym nie wystarcza. Trzeba widzieć, rozumieć i przewidywać, a i tak czasem to nie wystarczy.
Miasto, w którym Matthew działa, pulsuje swoim własnym rytmem - nie pozwala odetchnąć ani przez chwilę. Każda ulica, każdy zaułek staje się sceną, a czytelnik jest razem z bohaterem w tym labiryncie. Nowy Jork nie jest tylko tłem. To organizm - głośny, brutalny, pełen obietnic i pułapek. Miasto, w którym łatwo zniknąć, łatwo stać się nikim, łatwo też zostać złamanym. McCammon pokazuje, że cywilizacja nie oswaja przemocy, tylko daje jej nowe narzędzia. W tym sensie Królowa Bedlam jest bardziej przygnębiająca niż klasyczny horror. Nie ma tu komfortu obserwatora. Nie ma bezpiecznej perspektywy. Jest tylko ciągłe napięcie i świadomość niepewności.
I kiedy odłożyłam Królową Bedlam poczułam, że zostaje coś więcej niż fabuła. Zło, które McCammon przedstawił, nie znika. Nie ulatuje w powietrzu, gdy zamkniesz książkę. Zostaje w myślach. W pytaniach o zaufanie, o moralność, o to, jak łatwo czasem pozwalamy, by ktoś inny mówił nam, co jest dobre, a co złe.
Jeśli Zew nocnego ptaka był opowieścią o tym, że przeszłość nie chce umrzeć, to Królowa Bedlam jest książką o tym, że zło potrafi doskonale odnaleźć się w teraźniejszości. Bez maski potwora. Bez krzyku. Z twarzą, której łatwo zaufać.
Matthew przetrwał - ale my, czytelnicy, zostajemy z tą świadomością: czasem największe niebezpieczeństwo nie atakuje brutalnie. Czasem mówi pięknym, przekonującym głosem i czeka, aż mu uwierzymy.
monweg
W ramach wyzwań: Przeczytam 120 książek w 2026 roku – 18/120; Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 4,8 cm; 688 stron; Abecadło z pieca spadło; Wielkobukowe bingo – tytuł: dokładnie dwa słowa; Wielkobukowe alfabetyczne bingo – K
Królowa Bedlam - Robert McCammon do kupienia na Bonito




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz