piątek, 27 lutego 2026

Dzień, w którym umarł Nils Vik - Frode Grytten

 

Frode Grytten

Dzień, w którym umarł Nils Vik

Den dagen Nils Vik døde

Przeł. Katarzyna Tunkiel

Państwowy Instytut Wydawniczy

ISBN 978-83-8196-849-2


Całe życie człowieka może się zmieścić w jednej niedługiej książce. Udowodnili to chociażby Dennis Johnson czy Robert Seethaler, a teraz do tego grona dołącza Frode Grytten, ale robi to z większym polotem niż dwaj wcześniej wymienieni. Dzień, w którym umarł Nils Vik dotyka tego tematu od zupełnie innej strony, bo od końca - ostatni dzień tytułowego bohatera to jego ostatni rejs po znanych mu wodach wokół fiordu, podróż po całym życiu.


Główny bohater nigdy nie wyjeżdżał poza miejsce, z którego pochodził. Fiord był jego domem i przystanią, z niego czerpał siłę i tu czuł się dobrze. Gdy jako nastolatek przejął zadanie swojego ojca - przewożenie ludzi promem w obrębie fiordu - zakotwiczył się całkowicie. I tu pojawia się aspekt wspólny dla Roberta Grainiera (Sny o pociągach), Andreasa Eggera (Całe życie) oraz Nilsa Vika - natura. Postaci żyją z jej rytmem, podziwiają i są jedynie maleńką cząstką tego królestwa, którego siłę i majestat mogą jedynie podziwiać. Nils bez fiordu nie byłby tym, kim jest; miejsce zdeterminowało jego pracę i życie, życie uczciwe i proste, choć przecież wymagające nie tylko prowadzenia łodzi, ale znacznie więcej. Nils był mężem, ojcem, bratem, przyjacielem, dobrym duchem i spoiwem całej okolicy. Wszyscy go znali, byli niejako skazani na jego usługi i obecność, ale trudno sobie wyobrazić lepszy wyrok losu.


Ostatniego dnia Nils Vik ponownie staje za sterem i wypływa w ostatni już rejs wzdłuż fiordu. I tym razem zabiera na swoją łódź pasażerów, ale w tej podróży towarzyszyć mogą mu już tylko zmarli; Nils staje się przewoźnikiem duchów ludzi i psa, których znał, byli mu w jakiś sposób bliscy. Grytten dokonuje tu ciekawego przestawienia - protagonista, który całe życie przeprowadzał ludzi na drugą stronę fiordu, teraz sam, choć nadal stoi w sterówce, zostaje przeprowadzany na drugą stronę przez duchy, biorące na siebie funkcję psychopompów. Ci wszyscy Charoni pomagają Nilsowi podsumować lata spędzone na łodzi, wspomnieć najważniejsze dni i wydarzenia, zerknąć do dzienników, by poruszyć pamięć o niektórych pasażerach. Dusze tych, którzy zdążyli już przepłynąć na drugą stronę, pozwalają bohaterowi pogodzić się z losem, zrozumieć, co się stało, znaleźć wybaczenie i otuchę.


Powieść Gryttena to także historia miłości nadającej sens powrotom do domu, miłości bezwarunkowej, dla której ważniejsza jest obecność drugiego człowieka niż jego pełne zrozumienie, miłości nastawionej bardziej na “być” niż “wiedzieć”. Zmarła żona Nilsa, Marta, powraca zdecydowanie najczęściej w jego wspomnieniach; to ona jest osobą wywierającą największy wpływ na bohatera - dzięki niej zaczyna się jego nowy rozdział w życiu, ona zmienia jego postrzeganie wielu spraw, jest dla niego bezpiecznym portem, a jej strata pozbawia go równowagi, jej koniec jest także w symboliczny sposób jego końcem.


Choć Dzień, w którym umarł Nils Vik reklamowany jest jako najpiękniejsza norweska powieść o śmierci”, to moim zdaniem śmierć, mimo że wszechobecna, oddaje ster życiu, usuwa się w cień i czeka na odpowiedni moment. Do książki Gryttena pasuje określenie, którego już nie lubię, bo bywa nadużywane, afirmacji życia, ale życia prostego, w zgodzie z sobą i innymi ludźmi; to także książka, do której łatwo będzie wrócić i pewnie kiedyś to zrobię. Powieść ukazała się w przekładzie Katarzyny Tunkiel, dzięki niej ostatni rejs Nilsa Vika czyta się bardzo dobrze po polsku.


niehalo

Dziękuję


W ramach wyzwań: Przeczytam 120 książek w 2026 roku – 26/120; Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 1,1 cm; 160 stron; Wielkobukowe albo-albo – tytuł na literę D; Wielkobukowe alfabetyczne bingo – D; Wielkobukowe multibingo – literatura skandynawska


Dzień, w którym umarł Nils Vik - Frode Grytten do kupienia na Bonito


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz