Xue Mo
Łuskanie bobu w blasku księżyca
Przeł. Marta Torbicka
Artrage
ISBN 978-83-68295-67-2
No i kolejna podróż na Daleki Wschód, a dokładniej do prowincji Gansu w Chinach, skąd pochodzi Xue Mo, reklamowany jako jeden z najważniejszych współczesnych chińskich prozaików. Łuskanie bobu w blasku księżyca to jak na razie pierwsza książka chińskiego autora przetłumaczona na język polski. I mam nadzieję, że nie ostatnia, ponieważ trzy opowiadania i fragment powieści stanowią wspaniałą przystawkę zachęcającą do kosztowania kolejnego dzieła Xue Mo.
Jest coś takiego w tym pisaniu, że przywołuje mi na myśl nurt wiejski obecny w polskiej literaturze albo amerykańskich pisarzy Południa - z jednej strony to proza osadzona silnie w regionie, w udawany sposób hermetyczna, ale w treści, w przesłaniu niezwykle uniwersalna, wykraczająca poza opisywany świat. To wrażenie towarzyszyło mi przez całą lekturę, a jednocześnie łączyło się ze zdziwieniem, że to, co odległe i egzotyczne, może być jednocześnie tak niezwykle bliskie, znajome.
Bardzo mocno dotknął mnie autentyzm prozy Xue Mo - świat przedstawiony jest namacalny, wszystko pachnie, wydaje odgłosy, rusza się i żyje, oczarowuje naturalnością. Bohaterowie są wyraziści, pełni emocji i pragnień, podlegają własnym instynktom, ale trudno ich szufladkować w kategoriach dobry-zły; część z nich oddaje się zaspokojeniu naturalnych popędów, ich działania są odgórnie uwarunkowane, podczas gdy główne postaci zdają się stać ponad tym, pokonują własne słabości, zbliżają się do światła: tak jest w przypadku dziadka Sincianga, który, choć ledwie wiąże koniec z końcem, chętnie dzieli się z innymi i pomaga; podobnie bohaterowie opowiadania Piękno wybierający miłość pomimo przeszkód, które życie stawia na ich drodze do wspólnego szczęścia lub protagonistka tytułowego opowiadania przemierzająca świat przywodzący na myśl historię grozy.
Łuskanie bobu w blasku księżyca poza autentycznością oferuje także wejście w świat ludowych wierzeń, duchów i bóstw. Światy ludzki i duchowy przenikają się ze sobą, wpływając na siebie; w porządku fantastycznym bohaterowie znajdują ostrzeżenie, wsparcie czy odbicie obrazu świata realistycznego. Także natura u Xue Mo zostaje w jakiś fantastyczny sposób ożywiona, oddająca emocje postaci, ale także posiadająca własną osobowość, jak stado cyjonów czy wielbłąd, któremu narrator oddaje głos.
W tekstach chińskiego autora można odnieść wrażenie, że świat, choć wewnętrznie ciągle skonfliktowany, dąży równowagi między yin i yang, że współbycie tego, co mroczne, z jasnością, stanowi naturalny porządek rzeczy, na który my nie mamy wpływu, musimy się z nim pogodzić. W opowiadaniach widoczne są nawiązania do buddyjskiej drogi, zwłaszcza ostatni tekst - Dziewczyny i cyjony - będący, jak pisze autorka przekładu w posłowiu - nawiązaniem do “buddyjskiego konceptu anityi”, czyli nietrwałości, przemijalności wszystkiego w świecie.
Cieszę się, że czytałem Łuskanie bobu w blasku księżyca zimą, a nie latem, bo pustynne fragmenty są na tyle sugestywne, że nawet siedząc pod dachem, pijąc herbatę i patrząc na śnieg (jeszcze wtedy był), odczuwałem dyskomfort wraz z bohaterkami i robiło mi się dziwnie ciepło. Tak plastyczne oddanie tekstu Xue Mo w polszczyźnie jest zasługą Marty Torbickiej, dla której czapki z głów, gdyż opowiadania czyta się wybornie. Dbałość o niemęczący wzroku papier, odpowiednią ilość światła na stronach i przyjemna w dotyku okładka (po zdjęciu obwoluty) stanowią ważne uzupełnienie lektury. Czekam z niecierpliwością na kolejne książki autora.
niehalo
W ramach wyzwań: Przeczytam 120 książek w 2026 roku – 25/ 120; Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 1,8 cm; 216 stron; Wielkobukowe albo-albo – zbiór opowiadań; Wielkobukowe alfabetyczne bingo – Ł; Wielkobukowe okładkowe bingo – niepokojąca okładka
Łuskanie bobu w blasku księżyca - Xue Mo, Marta Torbicka do kupienia na Bonito



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz