czwartek, 5 lutego 2026

Carol - Patricia Highsmith

Patricia Highsmith

Carol

Carol or The Price of Salt

przekład Krzysztof Obłucki

Noir sur Blanc

ISBN 978-83-8403-064-6

Czytając Carol miałam nieodparte wrażenie, że ta książka mówi szeptem, ale trafia dokładnie tam, gdzie najłatwiej zaboli. Nie krzyczy, nie dramatyzuje. Po prostu jest. Jak ktoś, kto siada obok i mówi: wiem.


Carol to historia, która na pierwszy rzut oka może wyglądać jak zwykły romans, ale przy bliższym poznaniu okazuje się znacznie głębszą refleksją nad pragnieniem, tożsamością i ceną bycia sobą w świecie, który nie akceptuje inności.


Najbardziej rewolucyjne w Carol nie jest to, że opowiada o miłości między dwiema kobietami. Rewolucyjne jest to, że nie traktuje tej miłości jako moralnego problemu. Problemem nie jest uczucie - problemem jest świat. Highsmith pokazuje społeczeństwo, w którym normą jest małżeństwo jako kontrakt; macierzyństwo jako narzędzie kontroli i normalność jako broń prawna.



Carol nie poruszyła mnie dlatego, że opowiada o miłości dwóch kobiet. Poruszyła mnie, bo opowiada o tym momencie w życiu, kiedy po raz pierwszy czujemy, że chcemy czegoś naprawdę, nawet jeśli jeszcze nie umiemy tego nazwać ani obronić.



Therese jest zagubiona i właśnie dlatego tak bliska. Nie wie, kim jest, ale wie, że nie chce żyć byle jak. Carol pojawia się w jej życiu nie jak burza, tylko jak światło: spokojne, eleganckie, a przez to niebezpieczne. Bo kiedy zobaczy się coś takiego, nie da się już wrócić do półcieni. 



Odnosi się wrażenie, że Highsmith rozumie coś bardzo intymnego: że miłość nie zawsze daje siłę. Czasem najpierw odbiera złudzenia. Therese zakochując się, traci niewinność nie dlatego, że doświadcza cierpienia, ale dlatego, że zaczyna widzieć świat wyraźniej - a to bywa bolesne.

Carol z kolei nie jest marzeniem. Jest rzeczywistością. Zmęczona, doświadczona, poobijana przez system, który mówi jej: możesz być sobą, ale zapłacisz za wszystko, co kochasz. I Carol płaci. Nie dramatycznie, nie teatralnie - tylko cicho, konsekwentnie.



Najbardziej przejmujący moment tej książki nie polega na wyznaniu miłości. Polega na decyzji. Na tym, że Carol wybiera prawdę, choć wie, że prawda ją osamotni. To jedna z tych scen, które zostają na długo, bo dotykają naszego własnego lęku: ile bylibyśmy w stanie stracić, żeby nie kłamać o sobie?



Carol nie obiecuje szczęścia. Oferuje coś trudniejszego - możliwość spojrzenia. Otwarte drzwi, za którymi nic nie jest pewne, ale wszystko jest uczciwe. I może właśnie dlatego ta książka działa do dziś, bo mówi, że miłość nie musi nas ratować. Wystarczy, że nas uczyni prawdziwymi.


Po lekturze nie czułam euforii. Czułam spokój, taki, który przychodzi wtedy, gdy ktoś bez oceniania mówi: to kim jesteś i czego chcesz, ma sens - nawet jeśli świat jeszcze tego nie potrafi unieść. I zdaje sobie sprawę, ze pragnienie nie oszukuje, że życie, jeśli jest prawdziwe, boli i zachwyca jednocześnie. I że czasami najważniejsze jest po prostu pozwolić sobie być sobą, nawet jeśli nikt tego nie doceni.


monweg


Dziękuję




W ramach wyzwań: Przeczytam 120 książek w 2026 roku – 14/120; Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2,3 cm; 318 stron; Wielkobukowe alfabetyczne bingo – C; Wielkobukowe miltibingo – literatura amerykańska


Carol - Patricia Highsmith do kupienia na Bonito

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz