Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dom Wydawniczy REBIS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dom Wydawniczy REBIS. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 marca 2025

Byłam na Targach Książki w Poznaniu, ale...

Minął tydzień od Targów Książki w Poznaniu, na których byłam. Jeżeli ktoś czekał na fotorelację, to niestety jej nie ma, ale za to są zdobycze targowe. Bo jak to tak, być na targach i wyjechać bez książek? Mowy nie ma!


Ale logo/plakat jest naprawdę piękne 😍
Autor Iza Dudzik

Ale zanim o nich to kilka słów o targach, które zaczynają się rozrastać i stają się - w sobotę i niedzielę - praktycznie nie do przejścia. Tłumy nieprzebrane wysiadają z pociągu i obierają jedną stronę – azymut targi. W środku masakra. Ciągnące się nie wiadomo dokąd kolejki po autografy mieszają się z przepychającymi ludźmi, którzy chcą zobaczyć, kupić, cyknąć zdjęcie. Logistycznie klapa. A pomyśleć, że jeszcze dwa lata temu można było spacerować całkiem spokojnie, oglądać książki i nikt nie dyszał w kark.


Tym razem moje zakupy są przemyślane. Zwracałam szczególną uwagę na to, czego mi brakuje w rozpoczętych seriach lub na to, co faktycznie bardzo mnie interesuje. Tym sposobem moja biblioteczka powiększyła się o siedem tytułów:



  • III tom „Kronik Diuny” Franka Herberta, czyli „Dzieci Diuny”, wyd. REBIS

  • Dwie książki z serii butikowej wyd. Albatros: „Moja kuzynka Rachela” Daphne du Maurier; „Zaklęta w łabędzia” M.A. Kuzniar

  • Kolejna pozycja do kolekcji wyd. Replika z serii „Wierzenia i zwyczaje”, Przemysław Kulczak „Mitologia sumeryjska. Stworzenie świata”

  • Bardzo lubię twórczość Roberta McCammona oczywiście wyjechałam z „Żądlakiem” od wyd. Vesper

  • Dla przyjemności i odpoczynku, opowiadania „Podwójne widzenie” Zdenka Svĕráka, wyd. Książkowe Klimaty

  • I jeszcze jedna książka, która jest prezentem od mojego syna – „Japonia. Przewodnik po bóstwach, duchach i bohaterach” Joshua Frydman, wyd. Poznańskie


Czy ktoś z Was był w Poznaniu na targach i jakie książki trafiły pod Wasze „strzechy”?

poniedziałek, 10 września 2018

Wredne igraszki - Sally Thorne


Autor – Sally Thorne
Tytuł – Wredne igraszki
Tytuł oryginału – The Hating Game
Przekład – Katarzyna Karłowska
Dom Wydawniczy Rebis
ISBN 978-83-8062-172-5


Nieprawdopodobnie zabawny i seksowny romans biurowy, który opowiada o tej cienkiej, subtelnej linii, która dzieli nienawiść od miłości.

Chyba poznaliście mnie już na tyle, żeby wiedzieć, że niezmiernie (a nawet prawie wcale) rzadko sięgam po romanse. Jakoś się za bardzo nie lubimy. Ale opis powieści Sally Thorne przypominał mi filmy z gatunku komedia romantyczna. Prawdę mówiąc nie miałam żadnych oczekiwań, bo ani tytuł, ani autorka nie była mi znane. I chyba tak jest dobrze, bo byłam przygotowana na wszystko.

Sally Thorne mieszka w Australii. Po godzinach pracy zamyka się w swoim barwnym, fikcyjnym świecie. Wierzy, że miłośniczki romansów w każdej książce szukają uczuć jeszcze bardziej intensywnych niż je znalazły w poprzedniej, a nie jest to łatwe...

Bohaterami powieści Wredne igraszki są Lucy Hutton i Joshua Templeman. Pracują razem i są asystentami prezesa, przez co spotykają się codziennie i często muszą ze sobą współpracować. Wraz z pojawieniem się szansy na awans, dla jednego z nich, zaczyna się walka o "stołek". I musicie mi uwierzyć na słowo – miło nie będzie, tym bardziej, że Lucy i Joshua się zwyczajnie nie lubią. Nie, nie lubią, oni się nienawidzą. Ale jak powszechnie wiadomo między nienawiścią a miłością jest maleńka, często prawie niezauważalna granica.


Lucy i Joshua. Trudno o bardziej różne osoby i charaktery. On jest formalny, chłodny, sztywny. Ona słodka, ujmująca, sympatyczna, lubiana. On duży, a ona malutka jak Smerfetka (bo Lucy bardzo lubi maleńkie niebieskie Smerfy). Z nią każdy by się zaprzyjaźnił, a jego najchętniej kopnął w kostkę. Ale jak wszyscy wiedzą przeciwieństwa się przyciągają.

I do tej pory było nawet w porządku, już zaczynała mi się podobać ta książka. Ale... Zawsze musi być jakieś ale. Zwłaszcza wtedy, gdy za romans bierze się osoba, która z gruntu romansów czytać nie lubi. Na całe szczęście nie jest to kolejny tani i powtarzalny harlequin, bo tego bym po prostu nie zniosła. Autorka zaserwowała nam kilka zabawnych sytuacji i trochę humorystycznych dialogów, lecz gdy zaczyna dochodzić do głosu uczucie robi się słodko (jak dla mnie za słodko). Zdecydowanie byłoby bardziej interesująco, gdyby dłużej ze sobą „walczyli” i pokazywali pazurki, ale w końcu to jednak romans.

Wredne igraszki to książka napisana poprawnie i wierzę w to, że wielu czytelniczkom przypadnie do gustu. Mnie oczywiście nie do końca przekonała i teraz mam już pewność, że jest to taki gatunek literacki, po który nie powinnam wyciągać ręki. Jak to bywa w tego typu literaturze bohaterowie nie są najbardziej błyskotliwi, a niekiedy ma się wrażenie, że czyta się o uczniach szkoły podstawowej (pierwsze klasy) nie o dorosłych i odnoszących sukcesy w pracy. No, ale może się niepotrzebnie czepiam – w końcu co ja tam wiem o romansach. Co tu dużo pisać, taki sobie romans biurowy, bez zbytniego polotu.

Wredne igraszki to lektura dla mniej wymagających czytelniczek (celowo piszę czytelniczek, bo nie sądzę, żeby książka znalazła odbiorców u płci przeciwnej). Plusem jest to, że powieść jest lekko i zabawnie napisana, więc czyta się ją szybko. Ale to za mało, żeby miało to książkę uratować przed krytyką. Uważam, że historia jest trochę naciągana i ogólnie dość słaba. Absolutnie nie wnosi nic nowego i nie pozostawia po sobie żadnego śladu. Jestem pewna, że po odłożeniu na półkę od razu o niej zapomnę. Nie polecam osobom, które szukają czegoś więcej niż taniej rozrywki.

Dziękuję



Książka bierze udział w wyzwaniach:
Akcja 100 książek w 2018 roku – 85/100, Czytelnicze igrzyska, Grunt to okładka, Olimpiada czytelnicza – 424 stron, Przeczytam 52 książki w 2018 roku – 85/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2,8 = 11,4 cm, W 200 książek dookoła świata – Australia, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze Wiedźmy – przymiotnik, Zatytułuj się 2 - T




środa, 12 kwietnia 2017

Lasher, tom 1 i 2 - Anne Rice

Autor – Anne Rice
Tytuł – Lasher, tomy 1 i 2
Przekład – Hanna Pustuła
Dom Wydawniczy REBIS
ISBN 978-83-7510-289-5 tom 1
ISBN 978-83-7510-465-3 tom 2

 

Powracam do was z dwoma częściami powieści jednej z moich ulubionych pisarek. Anne Rice jest niezwykle popularną autorką horrorów, utworów o tematyce historycznej oraz powieści erotycznych. Ja pokochałam ją za bestsellerowy cykl Kroniki wampirów oraz Nowe opowieści o wampirach. Co tu dużo gadać, po prostu lubię wampiry a Anne Rice wykonała kawał świetnej roboty tworząc ten niezwykły i bardzo fascynujący świat.

Tym razem przedstawiam dwie kolejne części cyklu Opowieści o czarownicach z rodu Mayfair. Oba tomy Lashera są ściśle powiązane z wcześniejszymi powieściami Godzina czarownic, tak więc lepiej nie zaczynać lektury od środka. W tym przypadku trzeba czytać w kolejności, gdyż można się pogubić w zawiłościach rodzinnych i nazwiskach stworzonych przez Rice.

Wracamy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki do Nowego Orleanu, gdzie dzieje się akcja większości książek amerykańskiej pisarki. Spotykamy się znów z Rowan Mayfair, wybitną neurochirurg i jej partnerem Michaelem Currym. Rowan jest też niezwykle uzdolnioną czarownicą, należącą do starego nowoorleańskiego rodu. Michael zgłębia tajemnice tego rodu.

Po wielu „zawirowaniach” mogłoby się wydawać, że wśród Mayfairów w końcu zapanuje spokój i harmonia. Jednak beztroska nie trwa długo i dochodzi do naprawdę dramatycznych wydarzeń. Rowan, która jest spadkobierczynią dziedzictwa Mayfairów, zniknęła, a wszystko wskazuje na to, że została uprowadzona przez Lashera. Niestety poszukiwania prowadzone przez rodzinę nie przynoszą oczekiwanych rezultatów, a potworne zdarzenia dotykają innych kobiet noszących nazwisko Mayfair. Wiele z nich umiera niespodziewanie w wyniku silnych krwotoków. Narasta poczucie osaczenia, strachu i grozy.

Rowan w końcu udaje się uciec z niewoli Lashera. Nie oznacza to jednak , że życie czarownic wraca do normy. Michael poznaje tajemniczą i niezwykłą historię Lashera i dowiaduje się kim w rzeczywistości jest ów demon. Nie takiej prawdy się spodziewał. A już wkrótce czarownice stają wobec nowych dramatycznych wyzwań.

Anne Rice tworzy cudowne, zapadające w pamięć obrazy z przepięknie i bardzo plastycznie opisanymi detalami. Mimo, iż wiadomo, że powieści są fikcją literacką, czytelnik łapie się na tym, że zaczyna wierzyć w te historię. Powieści są bogate w ogromną ilość wątków oraz postaci. Szczegółowo opisana genealogia rodu Mayfair, dodaje autentyczności. A Nowy Orlean, który z taka miłością opisuje Rice wydaje się na wyciągnięcie ręki, z tymi wspaniałymi, wielkimi posiadłościami i roślinami porastającymi altany i werandy.

Jak na czarownice przystało ród Mayfair skrywa mnóstwo tajemnic, niektórych naprawdę mrocznych. Kobiety dzięki Lasherowi do tej pory żyły dostatnio, ale ich życie dotykają, jak klątwa szaleństwo i przedwczesna śmierć. Cóż jeszcze dodać? Jest ciekawie – opowieść goni opowieść, historia – historię, a tajemnica – tajemnicę. Zdecydowanie nie ma mowy o nudzie, mimo iż obie części to prawie 900 stron.

Zapraszam wszystkich zainteresowanych  do odkrywania sekretów i tajemnic czarownic nowoorleańskiego rodu, we wspaniałym świecie wykreowanym przez [według mnie] doskonałą pisarkę. Mimo obszernej objętości książki czyta się bardzo szybko. Lashera naprawdę warto przeczytać. Nie jest to starta czasu, ale należy pamiętać o kolejności cyklu. Powieść trzyma w napięciu do ostatniej strony i  tylko czeka się na zakończenie i zamknięcie całej historii. Zdecydowanie polecam wielbicielom fantastyki i horrorów.

Książka bierze udział w wyzwaniach:

Czytam fantastykę, Czytelnicze igrzyska 2017, Dziecięce poczytania, Gra w kolory, Łów słów, Olimpiada czytelnicza, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 47,48/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 2 + 2,1 = 16,2 cm, W 200 książek dookoła świata – Stany Zjednoczone, Wyzwanie biblioteczne – wariant 2, Wyzwanie czytelnicze 2017 – osoba, Z półki

poniedziałek, 31 października 2016

Poszukiwacze, 2. Łańcuch Proroka - Luis Montero Manglano

Autor – Luis Montero Manglano
Tytuł – Łańcuch Proroka
Tytuł oryginału – La cadena del profeta
Trylogia – Poszukiwacze
Przekład – Katarzyna Okrasko, Agata Ostrowska
Dom Wydawniczy REBIS
ISBN 978-83-8062-042-1


Tajny Korpus Poszukiwaczy, dla którego pracuje Tirso Alfaro, przechodzi trudne chwile. Nad organizacją wisi widmo rozwiązania. Tymczasem dochodzi do serii włamań do archiwów i bibliotek. Ktoś kradnie stary islamski kodeks znany jako Mardud z Sewilii.Poszukiwacze ruszają do Mali, żeby odnaleźć skarb opisywany w Mardudzie. Ich misja będzie prosta: muszą przeniknąć do kraju wyniszczonego przez wojnę pomiędzy Tuaregami, fundamentalistami islamskimi, armią francuską i jednym z najstarszych i najbardziej tajemniczych plemion Afryki. Tirso i jego towarzysze szybko się przekonują, że za jedną se stron kryje się korporacja Voynich i jej niejasny Projekt Lilith. Wszyscy chcą zdobyć zagadkowy Łańcuch Proroka.
Łańcuch Proroka to druga część trylogii Poszukiwacze hiszpańskiego pisarza Luisa Montero Manglano. Po świetnej pierwszej części Stół króla Salomona, nie mogłam się doczekać na kolejną odsłonę. Niektórzy uważają, że sequele są gorsze od pierwowzorów. Tym razem tak nie jest, powieść trzyma poziom i jest niezwykle interesująca. Ale, ale, ponieważ bardzo mocno nawiązuje do księgi pierwszej, należy czytać po kolei, gdyż można się pogubić.

Łańcuch Proroka jest thrillerem przygodowym, który zainteresuje fanów Dana Browna, jego niemieckiego odpowiednika Philippa Vandenberga oraz licznych wielbicieli poszukiwacza przygód Indiany Jonesa. Wartka akcja, nośna fabuła i  wysoki poziom ryzyka, to składowe tej awanturniczej powieści.

Luis Montero Maglano, podobnie jak bohater powieści Łańcuch Proroka, jest absolwentem historii sztuki, dla którego historia jest prawdziwą pasją. Nie dziwi więc, że napisał książkę na poły historyczną, na poły przygodową, gdzie artefakty sprzed wielu, wielu lat grają wiodącą rolę. Powieść robi naprawdę piorunujące wrażenie. Dzięki temu, że akcja gna na łeb, na szyję, lektura nie zajmuje wiele czasu. Nie ma możliwości żeby w czasie czytania towarzyszyła wam nuda, prawdę powiedziawszy bardziej prawdopodobne jest zarwanie nocy. Niebezpieczeństwo goni niebezpieczeństwo, i nigdy nie wiadomo, z której strony nadejdzie zagrożenie. Mimo ciągłej niepewności chciałoby się dołączyć do Tajnego Korpusu Poszukiwaczy.

Bohaterowie tej arcyciekawej powieści zostali wykreowani wyśmienicie wzbudzając niemałe zainteresowanie swoimi burzliwymi kolejami losu. Prawie od początku historii się ich lubi i akceptuje. Zmiana, która zachodzi w Tirso przedstawia się bardzo dobrze. Tirso nie jest już tak nieśmiały jak w pierwszej części, staje się energiczny i stanowczy. Jedynym minusem są niedopracowane postaci nowych osób w Korpusie.

Autor zaserwował nam, czytelnikom akcję, która przypomina jazdę roller coasterem. Czekają na nas zagadki, tajemnice, łamigłówki, zawrotne tempo, za którym czasami ciężko nadążyć. Przed bohaterami wiele przeszkód do pokonania i niedogodności (piraci, plemię Pigmejów, tajemniczy Ludzie Piasku, a także Interpol i francuska policja).

Historia i fikcja literacka łączą się z sobą tworząc prawdziwie wybuchową mieszankę. Nie brak tu nawiązań do mitów i legend, starożytnych historii oraz relikwii. Luis Montero Manglano serwuje nam mnóstwo przygód, dzięki którym opowieść licząca ponad pięćset stronic, nie dłuży się. Książkę po prostu się pochłania w całości i żałuje się każdego, nawet na krótką chwilę, jej odłożenia. Zakończenie może nie wbija w fotel, ale znów jest zaskoczeniem.

Dla kogo Łańcuch Proroka? Oczywiście dla każdego miłośnika powieści historyczno-przygodowych. Dla fanów Dana Browna, a także dla wielbicieli serii filmów o Indianie Jonesie i serialu Bibliotekarze.

Z niecierpliwością będę wypatrywała trzeciej części Poszukiwaczy. Mam nadzieję, że hiszpański pisarz i tym razem nas nie zawiedzie. Jestem ciekawa w jaki sposób zamknie elegancko całość. Już nie mogę się doczekać. A tymczasem Łańcuch Proroka gorąco polecam.

Dziękuję

Znalezione obrazy dla zapytania dom wydawniczy rebis

Książka bierze udział w wyzwaniach:

52/2016 – 154/52, Czytamy nowości, Gra w kolory, Grunt to okładka, Historia z trupem, Kiedyś przeczytam 2016, Motyw zdrady w literaturze, Przeczytam 100 książek w 2016 roku – 154/100, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 3,5 = 42,7 cm, Reading Challenge 2016, W 200 książek dookoła świata - Hiszpania

sobota, 16 kwietnia 2016

Poszukiwacze, 1. Stół króla Salomona - Luis Montero Manglano

Autor – Luis Montero Manglano
Tytuł – Stół króla Salomona
Tytuł oryginału – La mesa del rey Salomón
Trylogia – Poszukiwacze
Przekład – Katarzyna Okrasko i Agata Ostrowska
ISBN 978-83-7818-738-7

Okładka książki Stół króla Salomona
Tirso Alfaro, doktorant na wydziale historii sztuki, podczas praktyki w muzeum Canterbury jest świadkiem kradzieży zabytkowej pateny. Po powrocie do Madrytu odpowiada na enigmatyczną ofertę pracy i bierze udział w osobliwym procesie rekrutacji, nawet nie podejrzewając, że na próbę wystawia go tajna organizacja – Narodowy Korpus Poszukiwaczy, którego celem jest odzyskanie cennych dzieł sztuki należących do dziedzictwa Hiszpanii. Wkrótce Tirso włączy się do szaleńczej pogoni za mitycznym Stołem Salomona, który wedle legendy może przynieść tylko nieszczęście. Tym samym zostanie wciągnięty w oszałamiającą spiralę niebezpieczeństw, zdrady i śmierci.
Hiszpański pisarz Luis Montero Maglano do tego momentu był dla mnie zagadką. Nie znałam jego twórczości; zresztą z współczesną literaturą europejską jestem na bakier. I oto okazało się, że w moje ręce wpadła książka, którą po prostu pochłonęłam i od razu chciałam więcej.

Luis Montero Maglano, podobnie jak bohater powieści Stół króla Salomona, jest absolwentem historii sztuki, dla którego historia jest prawdziwą pasją. Nie dziwi więc, że napisał książkę na poły historyczną, na poły przygodową, gdzie artefakty sprzed wielu, wielu lat grają wiodącą rolę.
U kresu drogi szukający nie odnajdzie bogactwa. Nie odnajdzie wiedzy. Czekają go tylko ból i szaleństwo. Nic poza tym. Niech porywczy ludzie zapomną o władzy, która ich przerasta. Ona sprowadza nieszczęście, Trwoga nad Trwogami.
Oddajcie Bogu, co boskie. Człowiek niech poprzestanie na tym, co ludzkie.
Wstęp opowiada dokładnie, co można znaleźć w książce Montero, więc ja skupię się na swoich odczuciach i wrażeniach. A ta powieść robi niesamowite wrażenie. Czyta się ją bardzo szybko, bo akcja gna na łeb, na szyję. Nie ma mowy o nudzie, a zarwana noc może się stać waszym udziałem. I wcale się nie zdziwię, gdy nie będziecie mogli, tak jak ja, oderwać się od tej książki. Często, towarzysząc kawalerowi poszukiwaczowi i jego towarzyszom z Korpusu, ma się duszę na ramieniu. Niebezpieczeństwo goni niebezpieczeństwo, jest ciasno i mrocznie. I nie wiadomo skąd może czekać na nas zagrożenie. Ryzyko to wypadkowa tej niezwykłej i arcyciekawej pracy. Aż chciałoby się, mimo niepewności, dołączyć do tej wyjątkowej, a może elitarnej grupy.
Tam oto znajduje się serce Szeol. Zapieczętowana przez Marchosjasa Trwoga nad Trwogami, kamienne Szpony. Wzywany przez Klucz, w Kluczu Zamknięty. Tylko Klucz otworzy drogę do Imienia nad Imionami. Ale Klucz zbudzi Budowniczego. Niech nieszczęścia i klęski spadną na powiernika Klucza Protokletosa, gdyż ten, kto pobudzi Budowniczego, nie zazna spokoju ani w tym świecie, ani po śmierci.
Bohaterowie powieści zostali „zaprojektowani” z niezwykłą starannością i stanowią mieszankę wybuchową. To bardzo ciekawe osobowości i niezwykle interesujące charaktery. Co ważne, każdego na swój pokręcony sposób polubiłam. Oczywiście po pewnym czasie, bo z początku niestety nie każdy zasługuje na atencję. Głównego bohatera, Tirso, darzyłam sympatią od pierwszych kart w książce i tak już zostało. Zresztą jak przeczytacie, sami się przekonacie, że większość zapracowała sobie na szacunek.

Podsumowując, mamy pędzącą jak TGV akcję,bardzo ciekawą fabułę, świetnych bohaterów, mnóstwo niebezpieczeństw, co równa się niesłychanie wciągającej i ekscytującej przygodzie.

Stół króla Salomona stanowi niesamowite połączenie powieści Dana Browna, serialu Bibliotekarze i filmów z serii Indiana Jones. Mamy już niemieckiego Dana Browna – Philippa Vandenberga, teraz przyszedł czas na hiszpański odpowiednik tego pisarza. Pierwsza część trylogii Poszukiwacze to powieść przygodowo-historyczna z zawrotną akcją i bardzo ciekawą fabułą, ale też mroczny thriller, gdzie nie brak trupów, strzelaniny i wszelkich niebezpieczeństw.  
Teraz już wiem, że u kresu tego poszukiwania znalazłem jedynie tęsknotę. Niewykluczone, że tak właśnie powinno być: poszukiwanie nie kończy się odnalezieniem czegoś, gdyż poszukiwanie nigdy nie ma końca. Poszukiwacz nie musi niczego znajdować; liczy się samo poszukiwanie.
To ono nadaje naszemu życiu sens. 
Wówczas zdałem sobie sprawę, że naprawdę jestem Poszukiwaczem. Byłem nim całe życie. 
I poczułem się z tego dumny, dumny jak nigdy dotąd.
Będę z niecierpliwością wypatrywać drugiego tomu Poszukiwaczy, a was już dzisiaj zapraszam do lektury tej ekscytującej powieści. Dajcie się wciągnąć tej niezwykłej przygodzie. Jeśli lubicie prozę Dana Browna czy filmy o Indim, to na pewno będziecie zachwyceni. Polecam gorąco.

Dziękuję

Znalezione obrazy dla zapytania dom wydawniczy rebis

Książka bierze udział w wyzwaniach:

poniedziałek, 28 marca 2016

Niezawinione śmierci - William Wharton

Autor – William Wharton
Tytuł – Niezawinione śmierci
Tytuł oryginału – Wrongul Deaths
Przekład – Janusz Ruszkowski
Dom Wydawniczy REBIS
ISBN 83-7120-673-9

Niezawinione śmierci to powieść autobiograficzna, w której William Wharton opisał przeżycia związane z tragiczną śmiercią swojej córki, zięcia i dwóch wnuczek. Autor dzieli się z czytelnikami rozpaczą, gniewem i poszukiwaniem sprawiedliwości. Jest to opowieść o afirmacji życia, które niesie ze sobą radość miłości i ból rozstania, i o pogodzeniu się ze śmiercią, o duchowej przemianie i głębokim zrozumieniu naszych zmagań z codziennością.
Te kilka zdań wystarczyłoby za całą recenzję. Muszę przyznać, że bardzo trudno jest mi pisać o tej książce. Równie trudno było mi ją czytać. Nie dlatego, że jest napisana źle, czy jakimś trudnym do zrozumienia językiem. Czytało mi się ją trudno dlatego, ponieważ jest bardzo osobista i każda emocja, wyzierająca z tej historii, mocno mnie dotykała, mimo że nigdy nie przeżyłam takiej tragedii. I obym nigdy nie musiała…

Powieść podzielona została na trzy części, a każda z nich jest opowieścią o czymś innym. Pierwsza, Kate, pokazuje nam jaką kobietą była pierworodna córka Whartona. Jak cudowną i kochającą była matką i córką. Jest napisana z punktu widzenia Kate i to ona jest narratorką. W skrócie opowiada o swoim życiu. O trudnych wyborach, nieudanym małżeństwie, trudnościach i w końcu o odnalezienie szczęścia, którym stał się drugi mąż Bert. O narodzinach dwóch cudownych istot, ich córeczek. Aż do momentu gdy ich szczęśliwe życie zostaje gwałtownie przerwane.
Zgromadziłem tyle pierwszo-, drugo- i trzeciorzędnych dowodów, ile potrafiłem. Żywię nadzieję, że wydarzenia tu opisane nigdy już się nie powtórzą. Nie oczekuję ani nie proszę, żebyście wy, czytelnicy, dali wiarę temu niezwykłemu objawieniu, które zostało mi udzielone. Opowieść o nim stanowi tylko fragment całości tego przerażającego, iście diabelskiego doświadczenia.
Druga, Will, skupia się na otrzymaniu wiadomości o tragedii i o przeżywaniu na swój sposób żałoby. Tutaj Wharton jest narratorem i opisuje reakcję swoją i innych osób po wypadku. Tę część najbardziej się przeżywa. Czytałam ze ściśniętym gardłem, bo łzy zbierały mi się w oczach. Żałoba i pogrzeb. Dwie duże trumny i dwie maleńkie, a w nich szczątki ofiar, które jeszcze niedawno były kochanymi i szczęśliwymi osobami.

W trzeciej części, Ugodzie, William Wharton opisuje walkę z wymiarem sprawiedliwości. Czytając Ugodę zaciskałam pięści, byłam po prostu sfrustrowana i wściekła. To właśnie ta część wywołuje największe emocje, które targają czytelnikiem podczas lektury. Jesteśmy równie bezsilni i bezbronni, jak autor tej książki. Bezduszne i nieczułe sądownictwo, które opiera się nie na ludzkim życiu, tylko na kolejnych bezsensownych paragrafach.
Nie chciałem, aby moja książka stała się książką zażaleń, z wyjątkiem sytuacji, kiedy było to konieczne dla objaśnienia konkretnych wydarzeń i związanych z nimi przeżyć. Zdaję sobie sprawę, że każdy rodzaj międzyludzkiej komunikacji jest ułomny. Nawet jeżeli próbujemy powiedzieć prawdę.
Uważam, że nie da się ocenić takiej powieści. Wharton zostawił w niej zbyt dużo z siebie.  Niektórzy zarzucają mu brak empatii i emocji. Nie zgadzam się z tym. Czułam, jakby prawie każde zdanie krzyczało do mnie ze stron tej książki. Każdy z żałobą radzi sobie inaczej. Ta powieść, moim zdaniem, stała się rodzajem terapii, którą Wharton sam sobie zafundował. Mam nadzieję, że to poskutkowało.

Niezawinione śmierci to książka mądra, ważna i budząca skrajne emocje, od żalu do wściekłości. To moja druga powieść Whartona i druga, która wstrzeliła się w mój gust czytelniczy i moją estetykę. Powieść jest napisana świetnie, czyta się rewelacyjnie i mimo bardzo trudnego tematu, bardzo szybko. Gorąco polecam nie tylko miłośnikom prozy Williama Whartona.

Książka bierze udział w wyzwaniach: