środa, 29 marca 2017

Mroczny zaułek - Louise Doughty

Autor – Louise Doughty
Tytuł – Mroczny zaułek
Tytuł oryginału – Apple Tree Yard
Przekład – Ewa Kleszcz
Wydawnictwo Burda Książki
ISBN 978-83-8053-188-8

Mroczny zaułek

Mroczny zaułek to thriller psychologiczny, z naciskiem na psychologiczny, który zasłużył sobie na miano megabestsellera. Na pewno część z was się ze mną nie zgodzi, ale tak właśnie uważam. Rzadko mi się zdarza czytać książkę, której akcja snuje się bardzo wolno, wręcz leniwie, a wywołuje takie emocje, że nie można wysiedzieć spokojnie w miejscu. Niepokojąca – to jest słowo, które jako pierwsze przychodzi mi do głowy.

Główną bohaterką i narratorką jest Yvonne Carmichael, pięćdziesięciodwuletnia kobieta, żona, matka, doktor genetyki. Yvonne ma szczęśliwe życie, udane małżeństwo, dwójkę dorosłych dzieci, piękny dom i jest uznanym naukowcem, odcinającym kupony od wcześniejszych osiągnięć. Wszystko diametralnie się zmienia, gdy kobieta poznaje fascynującego mężczyznę w Pałacu Westminsterskim. Chociaż zmienia, to mało powiedziane. Jej życie od tego momentu staje na głowie. Yvonne po wielu latach małżeństwa, zapomniała już jak to jest być hołubioną przez mężczyznę. Szybko ulega niewątpliwemu urokowi nowo poznanego nieznajomego i wdaje się w namiętny i bardzo gwałtowny romans, który nie omija mrocznych zaułków Londynu. Czy to „szczęście” może bezkarnie trwać? Co się stało, że bohaterów tej książki "oglądamy" przez szybę pancerną na sali rozpraw?

Louise Doughty nie postawiła w swej opowieści na pięknych młodych. Bohaterowie jej książki są sile wieku [jak miło to napisać, gdy wiem, że jestem prawie w tym samym wieku co Yvonne] i mają już kawał życia za sobą. Jednak w każdym wieku jesteśmy zdolni do miłości i do tego by się móc na chwilę zapomnieć. Bardzo łatwo przyszło mi „wejście w skórę” głównej bohaterki. Nie, nie jestem rozwiązła i nie zdradzam swojego męża, ale nigdy nie mówię nigdy. Kto wie, co może się zdarzyć. Yvonne na pewno też nie rozpatrywała takiego scenariusza. Stało się. Po prostu.

Brytyjska pisarka napisała powieść dla dorosłych czytelników. Muszę jednak stwierdzić, że nie każdemu ten senny styl pisania przypadnie do gustu. Niektórych może uśpić. Mnie się ta historia spodobała, a opisy z procesu sądowego to majstersztyk. Czytając przenosiłam się na salę rozpraw i uczestniczyłam w rozprawie. I o to chodziło.

Dzięki temu, że Yvonne jest narratorką tej historii mamy możliwość naprawdę dogłębnego poznania jej pragnień, myśli, wątpliwości. Każde zdarzenie przeżywamy z wielką intensywnością. Louise Doughty powołała do życia ciekawych bohaterów [z Yvonne zdecydowanie mogłabym się zaprzyjaźnić], prawdziwych, nie kryształowych i na pewno nie doskonałych. Miałam wrażenie, że postaci z Mrocznego zaułka są zarazem silne i kruche, mają swoje tajemnice i wyobrażenia na temat życia.

Mroczny zaułek to naprawdę dobry thriller psychologiczny, ale także dramat sądowy. Według mnie wprowadza pewien niepokój i trzyma w napięciu do ostatniej strony. To nie jest powieść, którą przeczytacie w jeden dzień. To historia do powolnego poznawania, choć chwilami ciężko mi było się z nią rozstać. Ksiązka dla wielbicieli gatunku. Gorąco polecam .

Bardzo jestem ciekawa miniserialu [Apple Tree Yard], który powstał w ubiegłym roku, na podstawie tej powieści z Emily Watson i Benem Chaplinem w rolach głównych. Nie mogę się doczekać.

Dziękuję


Książka bierze udział w wyzwaniach:
ABC czytania – wariant 1, Cztery pory roku, Czytelnicze igrzyska 2017, Książkowa podróż, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 40/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 3 = 35,7 cm, W 200 książek dookoła świata – Wielka Brytania, Wyzwanie Czytamy nowości, Wyzwanie czytelnicze 2017 - miejsce

7 komentarzy:

  1. Uwielbiam czytać thrillery psychologiczne, więc ten muszę przeczytać koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Generalnie jetem na tak, ale wolę żywsze tempo akcji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa jestem, czy mnie by się podobało, czy jednak miałabym problem ze zdradzającą bohaterką ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moniu, tu na pierwszym planie mamy kwiatek, ale okładka w żadnym wypadku nie jest wiosenna.
    Jest mroczna, przerażająca, sugerująca coś niedobrego.
    Wielokrotnie wspominałam o tym, że tak naprawdę nie liczy się sam symbol wymieniony w regulaminie, a ogólny przekaz okładki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moniu, nie zapomniałaś dodać... pisałam, że okładka nie jest wiosenna. Jest przerażająca...

    OdpowiedzUsuń