piątek, 16 kwietnia 2021

Beniamin Ashwood - A.C. Cobble

 

A.C. Cobble

Beniamin Ashwood

Cykl: Beniamin Ashwood (tom 1)

przekład – Dominika Repeczko

Wydawnictwo Fabryka Słów

ISBN 978-83-7964596-1

Problemem, jaki nastręcza życie w społeczeństwie dającym ci wolność jest to, że daje też ono wolność wszystkim innym.


Zdarzają się takie książki, do których przyciąga mnie nawet przez monitor komputera. Tak było z Beniaminem Ashwoodem, pierwszym tomem cyklu o tym samym tytule A.C. Cobble’a, o którym (jak dotąd) nic nie wiedziałam. Zobaczyłam książkę, która szatą graficzną zapowiada historię przygodową i po trosze awanturniczą; przeczytałam blurp i stwierdziłam, że to jest to, co teraz chcę przeczytać. Jeśli czytaliście kiedyś Hobbita J.R.R. Tolkiena i się wam spodobało, to Beniamin Ashwood powinien wpisać się w waszą literacką wrażliwość. Coś obie te powieści łączy, czyli w pewien sposób są do siebie podobne (ale tylko troszkę). Kto przeczyta to się przekona.


Życie Bena Ashwooda z osady Widoki miało swój rytm i porządek (…) Nawet pojawienie się w okolicy krwiożerczego demona nie wprowadziło istotnych zmian w jego życiu. Co innego, pojawienie się Mistrza Mieczy i wyjątkowo poirytowanej czarodziejki. To wywróciło życie młodego Bena do góry nogami. I chociaż przygody kiedy już jakaś rzeczywiście się zaczyna, wydają się znacznie bardziej przerażające niż w opowieściach. Ben postanowił wykorzystać swoją szansę i ruszyć na ich spotkanie.


Przygody. Podobnie jak Bilbo Bagins z tolkienowskiej historii, tak i Ben wyrusza w podróż, która może przynieść tyle samo dobrego, co złego. Na razie tego nie wie. Opowieść się rozpoczyna w chwili poznania przybyszów, którzy pojawili się by zgładzić nękającego osadę demona. Wcześniej Ben zajmował się zwykłymi ludzkimi sprawami, które niektórym mogą się wydać niegodne uwagi. Spędzał mnóstwo czasu w browarze, warząc piwo i rozprawiając nad kuflem z innymi mieszkańcami. Ze starcia z demonem wyszedł o dziwo cało i uratował swojego przyrodniego brata. Można przypuszczać, że od zawsze tliła się w nim chęć do przeżycia niezwykłej przygody. Czy ta, która właśnie się zaczęła będzie taka?


Pierwszy tom cyklu o Beniaminie Ashwoodzie możemy traktować wstęp do większej całości, bo cykl ten pomyślany został na sześć części. Czyli będzie się działo dużo i mam nadzieję, że przynajmniej tak intensywnie jak do tej pory. Bo przyznaję i wszystkich zainteresowanych cyklem, że nuda w żadnym razie wam nie grozi. Raczej książka nastręcza innego problemu – trudno się z nią rozstać. Czas spędzony z Beniaminem (i nie tylko) uważam za spędzony niezwykle przyjemnie i już zaczynam marzyć o kolejnej części.


Bohaterowie w pełni zadowolili moją literacką gorączkę. Ben jest interesującą postacią zaczynający podróż jako trochę wstydliwy, trochę zahukany chłopak z małej wioski, a gdy podróż się kończy… no właśnie. Zmiana jest widoczna. Drużyna, która w tę pełną przygód podróż się udała nie jest tak liczna, jak ta ze wspomnianego przeze mnie Hobbita, ale kilka osób się w niej znajduje. Wspomnieć należy wyjątkową postać, która ciągle stanowi dla mnie pewną zagadkę – tajemnicza Czarodziejka oraz koniecznie, niemniej tajemniczy Mistrz Miecza, Saala. Ogromnie ciekawą osobą jest Rhys, który może uchodzić za pijanego lekkoducha, a jaki jest naprawdę? I jeszcze dwie młode niewiasty wyższego rodu, które robią maślane oczy do Bena. Oczywiście to nie wszystkie postaci z kart książki. Jest ich dużo więcej, a wymieniłam tylko kilka z nich.


Beniamin Ashwood jako początek historii zapowiada się wyśmienicie i daje nadzieję na więcej. Jest to typowa książka fantastyczna z ciekawą historią i napisana językiem jaki lubię, czyli czytelnik czuje się jakby wpadł do tej historii i się w niej rozgościł (szkoda, że nie na dłużej). Książkę czyta się bardzo szybko, choć w sumie miałam wrażenie jakby czytała się sama. Jestem pewna, że opowieść Cobble’a zadowoli każdego miłośnika fantastyki i poszukiwaczy przygód.


monweg

Dziękuję




Książka bierze udział w wyzwaniach:

Przeczytam 120 książek w 2021 roku – 42/120; Mierzę dla siebie – 2,8 cm; 520 stron; Mini czelendż; Pod hasłem - podwójnie

2 komentarze:

  1. Ashwood to jeden z moich ulubionych autorów. Jego książki potrafią wzruszać i inspirować. Polecam tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń