Koniec roku pokazuje, że kochamy podsumowania, rankingi etc. Wybieramy tłumnie to, co było dla nas najważniejsze, najpiękniejsze i inne naj...
W tym dziwnym poświątecznym czasie, przypominającym limbo oddzielające stare od nowego, mnie także dopada ta przypadłość podsumowania. Po wcześniejszym trudnym i bardzo zarobionym roku, kiepskim czytelniczo, 2025 okazał się znów pełen pracy, lecz chyba trochę lepiej organizowałem czas, bo czytania było znacznie więcej, co mnie cieszy. Przejrzałem, co przeczytałem i doszło do mnie, że wiele książek przeze mnie przepłynęło, nie pozostawiając śladu, ale równie wiele czytelniczo mnie.
Na zdjęciu i tu, poniżej, pojawiają się te, które ze mną zostały trochę dłużej, bez żadnych miejsc i uzasadnień.
Sandro Penna, "Szczęśliwa hańba", przeł. Jarosław Mikołajewski, Austeria;
Serhij Żadan, "Skrypnykówka", przeł. Bohdan Zadura, Biuro Literackie;
Paul Lynch, "Pieśń prorocza", przeł. Kaja Gucio, Wydawnictwo Marginesy;
António Lobo Antunes, "Podręcznik dla inkwizytorów", przeł. Wojciech Charchalis, Noir sur Blanc;
Gyula Krúdy, "Wszystkie kobiety Sindbada", przeł. Elżbieta Cygielska, Anna Górecka, Państwowy Instytut Wydawniczy;
Alan Moore, "Wielkie Kiedy. Długi Londyn", przeł . Wojciech Szypuła, Wydawnictwo Czarna Owca;
Claudio Magris, "Zakrzywiony czas w Krems", przeł. Joanna Ugniewska, Wydawnictwo Pogranicze;
Giuseppe Tomasi di Lampedusa, "Lampart ", przeł. Zofia Ernstowa, Książka i Wiedza;
Jan Štifter, "Café Groll ", przeł. Anna Radwan-Żbikowska, Książkowe Klimaty;
Sayaka Murata, "Ziemianie", przeł. Dariusz Latoś, Wydawnictwo Literackie
A w przyszłym roku będę próbował częściej sięgać do literatury polskiej (w tym roku bardzo mało) oraz rozstawać się choć na chwilę z fikcją na rzecz eseistyki. Dobrego kolejnego roku, Drodzy!
niehalo

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz