Marcin Sendecki
Węgierskie morze
Biuro Literackie
ISBN 978-83-68310-10-8
Parę razy zdarzyło mi się sięgać po tomy poetyckie Marcina Sendeckiego, z których chyba najlepiej zapamiętałem Lamety oraz W. I choć w przypadku wydanego na początku roku Węgierskiego morza można dostrzec podobieństwa formalne - przypominający przypadkowy mix wierszy-epifanii zbiór składający się w całość - to mam z tą książką problem. Dwukrotna lektura z parotygodniową przerwą nie zmieniła wiele - trudno mi coś sensownego napisać.
Podczas lektury kilkakrotnie sięgałem po telefon, żeby sprawdzić niektóre pojawiające się w tomie zwroty. Znalazłem odniesienia do konkretnych miejsc lub sytuacji, trafiłem także do Dziennika ustaw, by przeczytać o szczegółowych wymaganiach dotyczących prowadzenia ruchu podziemnych zakładów górniczych (“Jazda ludzi kubłem dozwolona”) i na koniec nadal nie umiem powiązać części tekstów ze sobą i tytuł książki także mi nie współgra z zawartością - czuję, że się z tymi tekstami lub zamysłem autora rozminąłem.
W rozmowie Jakuba Pszoniaka z Marcinem Sendeckim wokół Węgierskiego morza prowadzący dialog zwraca uwagę na widoczne w tych wierszach powrót do dawnego języka poety oraz możliwość odszukania w nich przez niektórych “tropów awangardowych”, wskazując jednocześnie na odbiór tej poezji jako hermetycznej przez część odbiorców. I ja chyba w tym gronie znajduję swoje miejsce, bo mimo bezdyskusyjnie dobrego poetyckiego oka i ucha Sendeckiego trudno mi się odnaleźć w zaproponowanej przez niego konfiguracji.
niehalo
Dziękuję
Węgierskie morze - Marcin Sendecki do kupienia na Bonito
W ramach wyzwań: Przeczytam 120 książek w 2025 roku – 36/120; Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 0,5 cm; 36 stron; Wielkobukowe alfabetyczne bingo - W
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz