sobota, 15 kwietnia 2017

Baśnie rosyjskie i koreańskie

W tym roku biorę udział w wyzwaniu co się zowie. Dzięki Multikulturalnemu i jego Książkowej podróży odwiedzam kraje i zakątki na kuli ziemskiej, do których z pewnością bym się normalnie nie zapuściła. Tym razem z okazji Międzynarodowego Dnia Książki Dziecięcej musiałam przeczytać 2 książki/komiksy/bajki dla dzieci, a do tego napisanych przez autorów z dwóch różnych krajów z wyłączeniem Unii Europejskiej, USA, Nowej Zelandii, Australii.

Mój pierwszy wybór padł na baśnie rosyjskie, które bardzo lubiłam będąc dzieckiem.

Tytuł – Piórko Finista Jasnego, cud-sokoła
Rosyjskie baśnie ludowe
Tytuł oryginału – Перышко Финиста
Przekład – Maria Dolińska
Wydawnictwo RADUGA
ISBN 5-05-003087-0


W skład tego zbioru rosyjskich baśni ludowych, niestety nieznanego autora, wchodzą cztery baśnie: tytułowe Piórko Finista…, Maria Mariewna, Wasylisa Pięknolica i Królewna w żabę przemieniona.

Dzięki tym baśniom przenosimy się w magiczne czasy, gdzie królują carowie a w chatkach na kurzych łapkach w leśnych ostępach mieszkają Baby Jagi. Są też czarodziejskie ptaki, przybierające ludzką postać i niebezpieczny Kościej Nieśmiertelny, którego w końcu można pozbawić życia. Jest też zaklęta w żabę królewna…

Jedna z baśni przypomina jako żywo znanego wszystkim Kopciuszka. To Wasylisa Pięknolica, gdzie występują zła macocha i jej dwie wstrętne córki. Różnica między tymi baśniami jest taka, że w przypadku Kopciuszka dziewczynie pomagają zwierzęta, a Wasylisę wspiera lalka, którą dostała od umierającej matki.
Pogrążył się kupiec w żalu po śmierci żony, ale kiedy skończyła się żałoba, zaczął przemyśliwać o nowym ożenku (…) spodobała się kupcowi pewna wdówka. Nie była już pierwszej młodości, miała dwie własne córki niemal w tym samym wieku co Wasylisa (…) Ożenił się kupiec z wdową, ale zawiódł się, niestety, nie znalazła w niej Wasylisa dobrej matki (…) zazdroszcząc jej piękności macocha i jej córki zadręczały ją różnymi robotami, żeby schudła z przepracowania i sczerniała na wietrze i słońcu. Nie do zniesienia było jej życie!
Niebywałą ozdoba tej książki są ilustracje jednego z najbardziej wpływowych ilustratorów i scenografów XX wieku Iwana Bilibina. Bilibin zyskał światową renomę w 1899 roku, kiedy opublikował innowacyjne ilustracje właśnie do rosyjskich bajek i baśni.


W baśniach rosyjskich, tak jak w baśniach w ogóle dominują elementy fantastyczne, siły nadprzyrodzone, nadnaturalne postaci. Ukazują problemy egzystencjalne w prosty i czytelny sposób, aby były dobrze przyswajane przez dzieci i jak to w przypadku baśni bywa wszystkie dobrze się kończą i żyli długo i szczęśliwie.

Drugi wybór padł na bardziej egzotyczne baśnie koreańskie, których  do tej pory nie miałam okazji poznać.

Tytuł – Baśnie Dalekiego Wschodu
Wybór i adaptacja – Stanisław Jedynak
Krajowa Agencja Wydawnicza
ISBN 83-03-03292-5


Książka Baśnie Dalekiego Wschodu zawiera wybór utworów z siedmiu krajów odległego Wschodu: Mongolii, Chin, Korei, Japonii, Filipin, Wietnamu i Kambodży. Zebrano w niej baśnie charakterystyczne dla poszczególnych kultur narodowych. W większości są to baśnie całkowicie nieznane w Europie i tym bardziej zasługują na poznanie i uwagę. Zawierają ponadczasowe, głębokie prawdy moralne, nie przestając być urokliwymi i pełnymi fantazji.
Postanowiłam skupić się na razie na baśniach koreańskich, choć już teraz wiem, że zgłębię w najbliższej przyszłości i inne utwory. Z zbiorze znajdują się cztery baśnie: Chłopiec z doniczką bez kwiatów, Tol Se i niedźwiedź, Gałązka rododendronu we włosach oraz Wongwam i duch.

I w tych baśniach także nie brak elementów fantastycznych. Mamy gadające zwierzęta, zmartwychwstałego młodzieńca i pewnego ducha. Tak jak w innych baśniach świat realny przenika się z nadprzyrodzonym a zdarzenia w nich opisane dzieją się w nieokreślonym czasie i miejscu.
Baśnie koreańskie są krótsze i na pewno nie znużą nawet małego dziecka. Mniej tu ilustracji, a te nieliczne są autorstwa Małgorzaty Wrzos. Krótkie, treściwe utwory z morałem na końcu, mądre i oryginalne. Mnie najbardziej ujęła Chłopiec z doniczką bez kwiatów o królu, który nie miał potomstwa i postanawia usynowić najuczciwszego chłopca w kraju. Jakie zadanie musi wykonać dziecko? Jak myślicie? Może pomoże wam cytat:
- Oto mój syn! - Dlaczego król  usynowił chłopca z pustą doniczką? – dziwili się wszyscy. - A król wyjaśnił: - Ludzie! Nasiona, które kazałem rozdać, były ugotowane. I wtedy poddani pokiwali z aprobatą głowami. A dzieci stojące z doniczkami, z przepięknymi kwiatami, poczerwieniały ze wstydu, ponieważ posadziły inne nasiona, a nie te, które otrzymały od króla.
Na zakończenie chciałabym podziękować Multikulturalnemu za to kwietniowe wyzwanie [choć zdaję sobie sprawę, że to dopiero połowa]. Dziękuję Ci za tę niesamowitą podróż w głąb swojego dzieciństwa i za to, że choć przez chwilę znów poczułam się, jakbym miała kilka czy kilkanaście lat.

Książki biorą udział w wyzwaniach:

Cztery pory roku, Czytam fantastykę, Czytelnicze igrzyska 2017, Dziecięce poczytania, Książkowa podróż, Łów słów, Olimpiada czytelnicza, Pod hasłem, Przeczytam 52 książki w 2017 roku – 50,51/52, Przeczytam tyle, ile mam wzrostu – 0,8 + 1,5 = 21 cm, W 200 książek dookoła świata – Rosja, Korea, Wyzwanie biblioteczne – wariant I, Wyzwanie czytelnicze 2017 – miejsce, zwierzę, osoba

6 komentarzy:

  1. "Piórko Finista..." kiedyś miałam w domu, potem moja siostra je gdzieś wydała. Pamiętam, że przerażały mnie te czaszki ze świecącymi oczodołami ale ilustracje były piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bardzo interesujące ilustracje i tak, niektóre mogą przerażać :)

      Usuń
  2. Monika, w Czterech Porach roku nie zgłaszamy książek dla dzieci :(

    Cyt. regulamin: "Zgłaszamy TYLKO okładki książek dla dorosłych, "new adult" i starszej młodzieży." Jest to oznaczone w regulaminie na czerwono...zaraz nad kolażem z kolorowych zdjęć.

    To nie są książki dla starszej młodzieży, zresztą wiadomo, o jakie książki chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze wiedzieć, że wyzwanie sprawia ci sporo radości. :) Wyjście poza europejskie baśnie może pokazać, że nie zawsze kończą się happyendem. Ale nie będę spojlerował...
    Z europejskich bułgarskie baśnie mogą być całkiem przerażające.

    Baśnie mojego dzieciństwa to "Klechdy domowe" i baśnie cygańskie. Oj, te cygańskie.

    Ja zacząłem od czytania książki o dziedzictwie, na dziecięce - zostawiam sobie czas. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Monia, w odpowiedzi na Twoje pytanie czy baśnie rosyjskie zaliczę :) Baśnie to nie problem, pytanie ile mają stron, bowiem w tym roku minimum to 140 stron a w stopce książki nie ma ilości stron...

    OdpowiedzUsuń