środa, 13 kwietnia 2016

Życie i śmierć. Zmierzch opowiedziany na nowo. Zmierzch 10. rocznica - Stephenie Meyer

Autor – Stephenie Meyer
Tytuł – Życie i śmierć. Zmierzch opowiedziany na nowo
Zmierzch. Wydanie specjalne. 10. Rocznica
Tytuł oryginału – Twilight. Life and Death
Przekład – Joanna Urban, Donata Olejnik
ISBN 978-83-271-5462-0


Dziesięć lat minęło. Aż się wierzyć nie chce, tak szybko uciekł czas. Dziesięć lat od momentu, gdy zaczęliśmy przygodę z bohaterami Zmierzchu, Bellą i Edwardem. Dziwnym sentymentem darzę tę serię. To był jeden z pierwszych tytułów na rynku o wampirach w gatunku paranormal romance. Później pojawiały się inne książki, mniej lub bardziej udane, ale to Zmierzch właśnie znalazł miejsce w moim sercu. Często się zastanawiałam dlaczego. Nie jest jakoś wybitnie napisany, ale po poważnej i analitycznej, mojej ulubionej Anne Rice, mogłam znów przenieść się w ten fantastyczny świat, gdzie nawet dla wampirów istnieje miejsce obok ludzi.
Nigdy wcześniej nie zastanawiałem się nad śmiercią – nawet mimo wydarzeń ostatnich miesięcy. Ale choćbym próbował, z pewnością nie wpadłbym na coś podobnego (…) Przynajmniej miałem oddać życie za kogoś innego, za kogoś kogo kochałem. To bez wątpienia dobra śmierć. Szlachetna. Znacząca.
W dziesiątą rocznicę po Zmierzchu możemy jeszcze raz zachwycać się historią wykreowaną w wyobraźni Stephenie Meyer. Bardzo obszerna powieść została podzielona na dwie, niemal równe części. Jedną stanowi na nowo napisana pierwsza część Zmierzchu. Po odwróceniu książki otrzymujemy powieść Życie i śmierć. Ta część jest wyjątkowa i specjalnie napisana na tę rocznicę. Nie zobaczymy tutaj dalszych losów Belli i Edwarda, lecz prawie identyczną opowieść, w której wampirem jest dziewczyna, nie chłopak.
Promienie słońca odbijały się od jej skóry, tańczyły tęczowymi brylantami po jej twarzy, szyi i rękach. Tak bardzo lśniła, że musiałem zmrużyć oczy, bo patrząc na nią, miałem wrażenie, jakbym patrzył prosto w słońce. Teraz miałem ochotę upaść na kolana, bo wyglądała jak bóstwo, któremu należy się uwielbienie.
Rzecz dzieje się, tak jak we wcześniejszej serii, w Forks, miasteczku położonym na północno-zachodnim krańcu stanu Waszyngton, na półwyspie Olympic. Bohaterami są śmiertelny Beau i nieśmiertelna Edythe. Historia prowadzona jest w sposób analogiczny, więc co bardziej pojętni czytelnicy nie powinni być zdziwieni i nie będą mieć problemu, aby znaleźć się w tej nowej rzeczywistości. Faceci zamieniają się rolami z kobietami i na odwrót, wyjątek stanowią tylko rodzice Beau. Meyer wykonała kawał dobrej roboty, sprawiając taki niespodziewany prezent licznym, wiernym miłośnikom sagi Zmierzch.
Czyż nie jestem najdoskonalszym drapieżnikiem na świecie? Wszystko we mnie cię przyciąga, pociąga, kusi – mój głos, moja twarz, nawet mój zapach! I po co to wszystko? (…) Przecież i tak nie mógłbyś mi uciec. Przecież i tak nie mógłbyś mnie pokonać…
Jeżeli pamiętacie pierwszy tom Zmierzchu to na pewno będziecie bardzo mocno zaskoczeni zakończeniem tej historii. Meyer w prezencie dla nas, czytelników stworzyła nową, alternatywną końcówkę. Jestem ciekawa jak zareagują na ten zabieg fani sagi. Mnie się spodobało. Z resztą cała powieść Życie i śmierć jest bardziej skondensowana, co tylko wychodzi jej na dobre.
Trzymałem rękę na jej dłoni i wykorzystując to, że miała przymknięte powieki, wpatrywałem się w nią bezwstydnie. Pomału napięcie zaczęło znikać z jej twarzy. Wkrótce była znowu gładka i pozbawiona emocji, jak posąg. Cudowny posąg, wyrzeźbiony przez genialnego artystę. Może Afrodyta? Tak chyba nazywała się bogini piękności?
Wiem, że nie muszę większości z was zachęcać do sięgnięcia po niespodziankę od Stephenie Meyer, ale jednak właśnie to zamierzam zrobić. Gwarantuję, że wielbiciele prozy autorki nie będą zawiedzeni, a nowi czytelnicy znajdą w tej powieści ciekawą lekturę. Wszak jest to intrygująca historia o prawie zakazanej miłości zwyczajnego chłopaka do pięknej wampirki, a całość ubrana w senną i deszczową atmosferę małego amerykańskiego miasteczka. Lubisz lekką fantastykę? To jest to książka dla ciebie. Lubisz serię Zmierzch? W takim razie jest to pozycja obowiązkowa.  Polecam gorąco.

Czy jesteś skłonny pozwolić się ugryźć?

Dziękuję



Książka bierze udział w wyzwaniach:

8 komentarzy:

  1. To już naprawdę dziesięć lat minęło? Jak szybko galopuje ten czas. :) Pamiętam, że sympatycznie spędziłam czas w towarzystwie tej serii. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się zdziwiłam, że to już tyle czasu. Niesamowite :)

      Usuń
  2. Jasne, grafomania zawsze wygląda lśniąco, nęcąco,ale wtórnie jakby te wszystkie błyskotki zdjęto ze starożytnych Inków i powieszono w oknie u Mayer? Niestety "upadek" gustów, a przede wszystkim wiedzy jest zatrważający, ale jak się bawić to się bawić! Na zakończenie polecam wzajemną kroplówkę...oczywiście z krwi

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem bardzo ciekawa tej pozycji. Kiedyś jak byłam szaloną -nastką zaczytywałam się w całej sadze. Podejrzewam, że dzisiaj zupełnie inaczej bym na nią spojrzała, to jednak nie zmienia faktu, ze z przyjemnością zapoznałabym się z tym tytułem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, też uwielbiam tę serię, czuję do niej sentyment. Koniecznie muszę przeczytać, bo myślałam, że to coś na siłę naciąganego, ale widzę, że się nie rozczaruję. Cieszę się, że ci się spodobała. I jestem strasznie ciekawa tego innego zakończenia...

    OdpowiedzUsuń
  5. ,,Zmierzch" czytałam te 10 lat temu, cała seria bardzo mi się podobała. Chyba skuszę się na ,,Życie i śmierć", bo coś mnie do niej ciągnie.

    OdpowiedzUsuń