Torgny Lindgren
Biblia Dorégo
Dorés bibel
Przeł. Dawid Jabłoński
Wydawnictwo ArtRage
ISBN 978-83-68295-23-8
Pamiętam, jak podczas studiów czytałem z ogromną przyjemnością Złotą legendę autorstwa dominikanina, Jakuba de Voragine, średniowieczny zbiór tekstów hagiograficznych. Elementy cudowne mieszały się tam z prawdopodobnymi w przedstawieniach żywotów świętych kobiet i mężczyzn. Podczas lektury Biblii Dorégo Torgny’ego Lindgrena narastało we mnie wrażenie, że nie czytam zwykłej powieści, a legendę o świętym mężu.
Akcja tej niedługiej książki przenosi czytelnika do szwedzkiego regionu Västerbotten, niezbyt licznie zasiedlonego i porośniętego lasami. Główny bohater i narrator, którego nie poznajemy z imienia, nagrywa na dyktafon dzieło swojego życia, opowieść o biblii Dorégo, która tak naprawdę jest opowieścią o nim samym. Surowy, wierzący w porządek świata, nauki przyrodnicze i siłę pisma ojciec protagonisty, pełniący funkcję nadleśniczego; matka, czuła i wygrywająca synowi na pianoli niezliczone melodie, w tym Brahmsa; w końcu dziadek, który nosił w sobie literaturę całego świata i dzielił się swoją wiedzą z bezimiennym narratorem, swoim wnukiem - to on otworzył przed bohaterem świat biblijny przedstawiony na rysunkach autorstwa Gustve’a Dorégo, które wspólnie analizowali z niespotykaną dokładnością, każdy detal brany był dosłownie pod lupę, by nic z sekretów ukrytych w ilustracjach im nie umknął. Zapomniałem o dwóch istotnych sprawach - opowiadający tę historię ma fotograficzną pamięć do wszystkiego, co zobaczy czy usłyszy, a także, co mogłoby wydać się tragiczne dla kogoś, kogo życie tak bardzo związane jest z pismem, cierpi na aleksję, czyli całkowitą niemożność odczytywania liter.
Lindgren stworzył powieść jednocześnie prostą i wysublimowaną, w której nie liczą się zwroty akcji ani prawdopodobieństwo zdarzeń; przedstawiona historia staje się współczesną złotą legendą, żywotem świętego naszych czasów, opowiedzianym przez niego samego. Jego losy związane są z zawierzeniem opatrzności, bohater dostrzega konieczność podporządkowania się boskim wyrokom i podążania za okazjami, które daje życie, biorąc je za znaki. Kryje się w tej literaturze jakaś tajemnica, można odnieść wrażenie, że odkrywane jest misterium, sięgamy do poznania Prawdy w jej najczystszej formie. Narrator przekonuje, że słowa zniekształcają rzeczywistość, zaciemniają widzenie, podczas gdy pozwala zobaczyć rzeczy takimi, jakimi są, jeśli tylko zaczniemy odpowiednio patrzeć. Doré w jego oczach staje się mistrzem nad mistrzami, który za pomocą nieruchomych kadrów opowiada więcej, niż mogłoby opisać słowo. Sam bohater natomiast przypomina mi siwego staruszka, “który byłby prorokiem, ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie” - niesie w sobie wielką mądrość z typu tej już zapomnianej; jest otwarty na świat i ludzi, chłonie wszystko i zapamiętuje, filtruje każdą myśl i dzieli się refleksją. To święty, filozof, prorok, biblijny mąż, asceta i mnich ze skryptorium - jest minionym światem zamkniętym w ilustracjach Abrahama, Samsona czy Jezusa zamkniętych w oprawie z czerwonej skóry.
Biblia Dorégo to pozycja nader interesująca, zarówno pod względem formalnym, jak i treściowym; czuję, że prędko nie zapomnę o tej opowieści. Duża w tym zasługa bardzo czytalnego przekładu Dawida Jabłońskiego, słowa narratora wybrzmiewają jednocześnie naturalnie i z godnością mędrca. Wspaniała to powieść, bez dwóch zdań!
niehalo
Dziękuję



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz