Radek Rak
Dunder albo kot z zaświatu
ilustracje Tomasz Borlik
gra paragrafowa
Wydawnictwo Muduko
ISBN 978-83-963925-4-1
Długo zastanawiałam się od czego zacząć. I nawet teraz, pisząc te słowa nie jestem pewna, czy właśnie tak powinnam. Radek Rak wszak zasługuje na spore zainteresowanie czytelników. Młody człowiek i pisarz z już całkiem przyzwoitym dorobkiem. Miałam niebywałą przyjemność poznać na Targach Książki w Krakowie poznać i zamienić kilka zdań z Radkiem Rakiem, przy okazji promocji najnowszej jego książki, o której właśnie dzisiaj kilka słów napiszę. To bardzo sympatyczny młody mężczyzna i nawet się nie zdziwił, że zdarza mi się czytać paragrafówki – a nawet więcej, polecił mi jeszcze jedną (ale to na razie pozostanie moją tajemnicą) i niedługo się za nią zabiorę.
Podobno o zmierzchu wszystkie koty są szare. Dunder uważał to za osobista zniewagę. Był bowiem czarny, prawdziwie czarny, a na jego sierści nie znalazłoby się nawet najmniejszej białej łatki. Jak przystało na kota wiedźmy.
- Czarny jak noc. Czarny jak śmierć. Czarny jak smoła z najgłębszych czeluści piekieł. Czarny jak…
W taki sposób rozpoczyna się fantastyczna zabawa pod skrzydłami Radka Raka. Czy sądzicie po tym krótkim wstępie, że moglibyście polubić Dundera? Z pewnością tego nie wiecie. To dodam jeszcze, że Dunder gada, włóczy się z celem czy bez celu podsłuchując rozmowy innych ludzi, no i mieszka z Heleną, pewną całkiem nowoczesną Wiedźmą, aha! i zdarza mu się wpadać w kłopoty przez swoje gadulstwo…
Paragrafówka to jest idealne rozwiązanie dla każdego książkoholika, który przy okazji lubi gry wszelakie, bo w końcu to gra. Cudownie jest czytać i mieć tę „władzę” nad postaciami, żeby podążały ścieżkami przez nas wytyczonymi. Ale musimy pamiętać, że nie jesteśmy nieomylni. Na całe szczęście udając wybierając inny paragraf zawsze możemy zmienić i odwrócić los naszych bohaterów. Zdaję sobie sprawę, że gry paragrafowe nie są dla każdego, ale uważam, że każdy może dać im szansę. Ja z początku też kręciłam nosem, ale teraz, no cóż, może nie wsiąknęłam, ale bardzo mi się podoba…
A po drodze, którą wybierzemy dla Dundera możemy spotkać postaci żywcem wyjęte z fantastycznego świata – no coś pięknego, zwłaszcza dla kogoś, kto lubi fantastykę. W zależności który paragraf nas przyciągnie natrafimy na słowiańskie bóstwa, smoki (o matko!) i strach się bać – zombie. I wszystko zależy tylko od nas. Jednak najlepsze jest to, że możemy grać wielokrotnie i za każdym razem Dunder podąży inną drogą. Myślę, że brzmi to nader kusząco. Czy też tak sądzicie?
Jeżeli wydaje Wam się, że to takie tam czytadełko czy gierka dla dzieci, to jesteście w błędzie. Dunder albo kot z zaświatu to lektura, przy której świetnie poczuje się cała rodzina (ale małym dzieciom nie polecam). Jestem żywym dowodem na to, że całkiem dorośli, nie mówiąc starzy, też wspaniale będą się z ta paragrafówką bawić. I szykujcie się na spora dawkę dobrego humoru, nie tylko dzięki Dunderowi.
Koniecznie muszę wspomnieć o oprawie graficznej, która jest, a jakże, czarno-biała. Nie mogło być inaczej skoro nasz bohater, Dunder jest czarny. Przepięknymi ilustracjami przyozdobił książkę Tomasz Borlik, dzięki czemu zyskała jeszcze na atrakcyjności. Celowo nie umieszczam żebyście mieli niespodziankę.
Tak więc niezdecydowani, czego chcieć więcej – mamy rewelacyjny tekst Radka Raka ujęty w grze paragrafowej; przecudownego, choć specyficznego bohatera, w którego się wcielamy; świetne, współgrające z tekstem ilustracje. Nic tylko czytać i grać. Polecam.
monweg
Dunder albo kot z zaświatu - Radek Rak do kupienia na Bonito
W ramach wyzwań: Przeczytam 120 książek w 2024 roku – 74/120; Mierzę dla siebie – 2 cm; 264 stron; Trójka e-pik – Listopadowy kalendarz świąt nietypowych – 17 listopada – Dzień Czarnego Kota; Wielkobukowe okładkowe bingo – gatunek książki wypisany na okładce; Wyzwanie LC
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz